Inwestujmy w mózg – to się opłaca ►
| Tagi: | Priorytety 2026, Priorytety w Ochronie Zdrowia, Priorytety w Ochronie Zdrowia 2026, Małgorzata Gałązka-Sobotka |
– Badania globalne wskazują, że łączne obciążanie finansowe chorobami mózgu sięga kwoty 1,7 biliona dolarów. Aby zatrzymać ten trend, konieczne jest zainwestowanie w profilaktykę i leczenie. Osoby, które potrafią liczyć pieniądze, nie mają wątpliwości, że przedsięwzięcia te mają bardzo wysoką stopę zwrotu – podkreśliła dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka.
- Dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie, brała aktywny udział w panelu „Epidemia chorób mózgu. Priorytety i wyzwania w leczeniu chorób neurologicznych” podczas konferencji Priorytety w Ochronie Zdrowia 2026
- Ekspertka wskazywała, że choroby mózgu, na które składają się choroby neurologiczne, neurodegeneracyjne i psychiczne, globalnie rocznie kosztują około 1,7 biliona dolarów
- Na koszty te składają się zarówno wydatki bezpośrednie, jak i pośrednie. – Nie zapominajmy, że choroby mózgu w porównaniu z innymi schorzeniami bardzo szybko zmuszają osoby trzecie do zaangażowania się w opiekę nad pacjentem – zwróciła uwagę
- Na drugim biegunie znajdują sie nakłady z budżetu płatnika na te schorzenia. Z badań wynika, że sa one dramatycznie niedoszacowane
- Ekspertka postawiła tezę, z której wynika, że nie zatrzymamy tej lawiny kosztów i nie zracjonalizujemy ekonomii zdrowia w tym obszarze, jeśli nie zredefiniujemy zasad funkcjonowania państwa, zarówno w sferze zdrowia publicznego, jak i przede wszystkim w przeorganizowaniu ścieżki pacjenta z chorobą mózgu
Drogi mózg
Jak powiedziała Małgorzata Gałązka-Sobotka, badania europejskie wskazują, że choroby mózgu odpowiadają za 35 proc. całościowego obciążenia zdrowotnego i ekonomicznego, mierzonego wskaźnikiem DALY, który określa lata życia w zdrowiu, jakie tracimy z powodu choroby.
– Te 35 proc. to ponad jedna trzecia całościowego obciążenia ekonomicznego systemów ochrony zdrowia i kapitału zdrowia, który tracimy jako społeczeństwo europejskie – wskazała, podkreślając, że badania globalne pokazują, że tak naprawdę łączne obciążenia chorobami mózgu są znacznie wyższe.
– Mowa tu o chorobach neurologicznych, neurodegeneracyjnych i psychicznych, których koszty to około 1,7 biliona dolarów. Choroby te od bardzo wielu lat – zarówno w badaniach europejskich, jak i światowych – zajmują pozycję lidera, jeżeli chodzi o obciążanie ekonomiczne systemów państwowych i systemów finansów publicznych. Mam tu na myśli łączny koszt bezpośredni związany z udzielaniem opieki lekarskiej, medycznej oraz koszty pośrednie związane z pokryciem społecznych następstw choroby – tłumaczyła.
– Mówimy tu o zwolnieniach lekarskich, o rentach, o zaangażowaniu osób trzecich i obciążeniu społecznym opiekunów – dodała.
– Nie zapominajmy, że choroby mózgu w porównaniu z innymi schorzeniami bardzo szybko zmuszają osoby trzecie do zaangażowania się w opiekę nad pacjentem. Często są to bliscy, członkowie rodzin. Bywa i tak, że musi być to opieka profesjonalna – stacjonarna lub niestacjonarna. To wszystko powoduje eksplozję kosztów. Właściwie gdy popatrzymy na koszty chorób mózgu, to mimo że w agendach politycznych systemów opieki zdrowotnej na czele wymieniane są choroby układu krążenia i nowotwory, to jeśli chodzi o obciążenie ekonomiczne sektora finansów publicznych, pozycję dominującą mają choroby mózgu. Po prostu przez wiele lat nie chcieliśmy tego zauważać. Dopiero w tym roku, w polskiej agendzie politycznej, obok serca pojawił się mózg. Niestety nadal nie ma to odzwierciedlenia w odpowiednim zabezpieczeniu środków po stronie sektora opieki zdrowotnej – zaznaczyła.
Fragment wystąpienia poniżej, pod nim dalsza część tekstu.
Niskie inwestycje płatnika
Małgorzata Gałązka-Sobotka przypomniała, że wspólnie z ekspertami przygotowywała na potrzeby strategii dla polskiej neurologii raport, z którego jasno wynika, że udział neurologii w budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia jest bardzo skromny.
– Absolutnie niedoszacowane są nakłady, zarówno na opiekę neurologiczną, jak i psychiczną czy psychiatryczną. W efekcie te pozycje kosztowe są liderami w rankingu wydatków Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Żyjemy w błędnym kole, w którym poprzez brak działań prewencyjnych w zakresie profilaktyki, wczesnej diagnostyki i kompleksowego dobrze zorganizowanego leczenia generujemy sobie sami, we własnym budżecie finansowym, ogromne koszty społeczne. To jest wyzwanie, z którym musi się zmierzyć nie tylko Polska, lecz także inne kraje, ponieważ zaniechania w zakresie dobrej organizacji opieki nad chorobami mózgu są cechą charakterystyczną wielu systemów – zaznaczyła.
– Być może takie podejście do chorób mózgu to też wypadkowa tego, że przez wiele lat postęp technologiczny koncentrował się przede wszystkim na onkologii. Dzisiaj neurologia – jeżeli chodzi o liczbę badań nad cząsteczkami farmakologicznymi – rzeczywiście przeskoczyła na pozycję lidera – zauważyła.
– To jest bardzo dobra wiadomość dla pacjentów i klinicystów. Tym bardziej powinno to mobilizować systemy i polityków zdrowotnych do tego, aby rozwiązania organizacyjne nadążały za postępem technologicznym i szansami, które ten postęp technologiczny daje zarówno pacjentom, jak i klinicystom. Nie zapominajmy też, że daje on również szansę finansistom, ponieważ ci, którzy potrafią liczyć pieniądze w sektorach ochrony zdrowia, nie mają najmniejszej wątpliwości co do bardzo wysokiej stopy zwrotu inwestycji właśnie w opiekę nad pacjentami z chorobami mózgu. Te nakłady zwrócą się nie w ciągu dziesięciu lat, ale w krótkich horyzontach czasowych, na co mamy dowody. To zadaje kłam tezom, które często przejawiają się w dyskusjach, że na zwroty z działań profilaktycznych czy wczesnej diagnostyki, wczesnego działania chroniącego chorego przed rozwojem powikłań i zaawansowaniem choroby trzeba będzie bardzo długo czekać – wyjaśniła.
Jako przykład ekspertka podała stwardnienie rozsiane– chorobę, w stosunku do której kiedyś podjęto decyzję o inwestycjach.
– Te inwestycje dały ogromną szansę – zaznaczyła.
Bez racjonalizacji nie zatrzymamy kosztów
Jak mówiła, cieszy fakt, że o ekonomii chorób mózgu mówimy coraz częściej. – Okazją do tego jest również wspólne dziełanie w Koalicji na rzecz Zdrowia Mózgu. Dwa główne towarzystwa naukowe – Polskie Towarzystwo Neurologiczne i Polskie Towarzystwo Psychiatryczne – wspólnie z licznymi, innymi organizacjami, w tym również organizacjami pacjenckimi, stworzyły platformę, której celem jest podnoszenie znaczenia priorytetu chorób mózgu w polityce państwa, w zakresie, przede wszystkim prewencji – mówiła.
– To nie jest wcale chlubny rekord, że choroby mózgu są na pierwszym miejscu pod względem obciążenia finansowego budżetów. Naszym celem powinno być to, że one nie konsumują aż tylu zasobów. Nie zatrzymamy jednak tej lawiny kosztów i nie zracjonalizujemy ekonomii zdrowia w tym obszarze, jeśli nie zredefiniujemy zasad funkcjonowania państwa, zarówno w sferze zdrowia publicznego – czyli tych działań związanych z profilaktyką – jak i przede wszystkim w przeorganizowaniu ścieżki pacjenta z chorobą mózgu. Musimy uzbroić najniższe szczeble opieki, czyli lekarzy rodzinnych, w odpowiednią świadomość zagrożeń w tym obszarze, przy jednoczesnym zwiększeniu wiedzy obywateli – stwierdziła Małgorzata Gałązka-Sobotka.
Brakuje też edukacji
Ekspertka podkreśliła też, że w zeszłym roku przeprowadzone zostały badania społeczne, z których jasno wynika, że wiedza Polaków na temat chorób mózgu jest bardzo niska.
– Tak naprawdę tylko 13 proc. obywateli czuje, że ma wiedzę na ten temat. Polacy oceniają, że dużo więcej wiedzą o chorobach układu krążenia, nowotworach, otyłości. Świadomość dotycząca chorób mózgu znalazła się dopiero na piątej pozycji w rankingu. To pokazuje, że jest naprawdę wiele do zrobienia, aby ten niechlubny ranking ekonomiczny zmienić – podsumowała.
Przeczytaj także: „Lekarz powinien być doradcą szczepiennym”.
Więcej materiałów z konferencji Priorytety w Ochronie Zdrowia 2026 po kliknięciu w poniższy baner.
