Specjalizacje, Kategorie, Działy
Wyślij
Udostępnij:
 
 
123RF

Pierwszy doustny lek na SMA pomaga także dorosłym pacjentom

Źródło: Marta Koton-Czarnecka/materiały prasowe
Redaktor: Iwona Konarska |Data: 02.12.2021
 
 
Przedstawiamy historię dwojga pacjentów, którzy po wyjątkowo długiej walce z wyniszczającą chorobą mogli rozpocząć terapię farmakologiczną w ramach tzw. wczesnego dostępu do leku (compassionate use).
Erwin ma 30 lat, lubi słuchać muzyki i podróżować po Polsce, choć może robić to wyłącznie w pozycji leżącej. Nikola jest śliczną osiemnastolatką, której pasją są konie i wizaż. Obydwoje chorują na rdzeniowy zanik mięśni. W momencie rozpoznania u nich SMA (spinal muscular atrophy) lekarze mogli zaoferować im jedynie rehabilitację i wsparcie emocjonalne. Dziś obydwoje otrzymują leczenie farmakologiczne – pierwszy doustny lek na SMA. I choć zanim dostali lek, choroba poczyniła już wiele nieodwracalnych zmian w ich ciałach, dziś obydwoje przyznają, że widzą wyraźną poprawę – są silniejsi, mogą wyraźniej i głośniej mówić oraz pełniej oddychać. Chcą realizować swoje plany i pasje.

SMA, czyli rdzeniowy zanik mięśni, jest genetycznie uwarunkowaną chorobą, która dotyczy
tzw. motoneuronów – komórek nerwowych zlokalizowanych w rdzeniu kręgowym. Obumieranie motoneuronów powoduje postępujące osłabienie i zanikanie wszystkich mięśni szkieletowych, w tym tych, które są niezbędne do chodzenia, poruszania rękami, mówienia, połykania czy oddychania.

Erwin urodził się jako trzecie dziecko w rodzinie. Przy porodzie otrzymał maksymalną liczbę punktów Apgar i nic nie wskazywało na to, że jest poważnie chory. Jednak po kilku tygodniach jego mama zauważyła, że chłopiec nie rozwija się tak jak jego bracia, co zgłosiła lekarzowi pediatrze.

– Lekarz powiedział, że nie widzi niczego niepokojącego, ale mój instynkt i doświadczenie w wychowywaniu dzieci mówiły mi zupełnie coś innego. Zmieniłam pediatrę i drugi lekarz stwierdził, że Erwin jest chory na chorobę neurologiczną i wymaga pogłębionej diagnostyki. Szybko, jak na tamte czasy, udało nam się go umieścić w Uniwersyteckim Centrum Medycznym w Gdańsku, gdzie zajęła się nim pani doktor Jolanta Wierzba. Gdy Erwin miał 7 miesięcy, pani doktor, w niezwykle empatyczny sposób, przekazała nam informację, że syn jest chory na rdzeniowy zanik mięśni typu 1, czyli na najcięższą postać tej choroby. Podczas rozmowy cały czas czekałam na to ostanie zdanie, które miało brzmieć: „Proszę się nie martwić, jest lek, będziemy Erwina leczyć”. Niestety pani doktor powiedziała na końcu, że na tę chorobę nie ma lekarstwa, że choroba będzie wyniszczała organizm i syn będzie żył maksymalnie 3 lata. Wtedy świat nam się zawalił. Kiedy przyjechaliśmy do domu z dzieckiem, mogliśmy płakać, lamentować, ale ja stwierdziłam, że trzeba żyć, po prostu żyć – opowiada pani Małgorzata, mama Erwina.

– Erwin trafił do nas jako kilkutygodniowe dziecko z klasycznymi objawami rdzeniowego zaniku mięśni, czyli z osłabieniem mięśniowym, tzw. hipotonią. To było 30 lat temu i wówczas mogliśmy zaproponować rodzicom jedynie wspólne przeżywanie tej tragedii. Jednak Erwin, wbrew wszystkim prognostycznym przesłankom i rokowaniom, przeżył. Myślę, że sprawiła to jego ogromna wola życia, nieustający optymizm, zainteresowanie światem oraz to, że ma fantastycznych rodziców – mówi dr. hab. n. med. Jolanta Wierzba, koordynator Centrum Chorób Rzadkich Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku.

Po diagnozie choroba postępowała u Erwina dynamicznie. Wówczas nie było nie tylko leków na SMA, ale także sprzęt rehabilitacyjny i oprzyrządowanie nie były na tak zaawansowanym poziomie jak obecnie. Mimo to aż do 10. roku życia chłopiec siedział na wózku przy wsparciu gorsetowym. Gdy skończył szkołę podstawową, pojawiły się na tyle poważne problemy z oddychaniem, że konieczne było włączenie respiratora. – Cały czas w naszych głowach była myśl, że ktoś kiedyś wymyśli lek na SMA – wspomina pani Małgorzata.

Dopiero po 30 latach, po wyjątkowo długiej walce z wyniszczającą chorobą, Erwin mógł rozpocząć terapię farmakologiczną w ramach tzw. wczesnego dostępu do leku (compassionate use). To dlatego, że pojawił się pierwszy lek na SMA, który przyjmuje się doustnie, bez konieczności podawania do kanału kręgowego, bo zaawansowanie SMA u Erwina wyklucza wykonywanie wkłuć lędźwiowych.

– Pani profesor Wierzba – nasz anioł – stwierdziła, że Erwin musi być leczony, bo całym swoim życiem pokazał, że jemu takie leczenie się należy. I trzy dni przed swoimi 30. urodzinami, w marcu tego roku, syn otrzymał pierwszą dawkę leku. To był prezent życia. I co najważniejsze, już po pierwszym miesiącu leczenia zauważyliśmy poprawę stanu Erwina – głębszy, pełniejszy oddech, mocniejszy głos, wyraźniejszą mowę, większy apetyt, mniejsze trudności z przełykaniem czy większą ruchomość palca, którym Erwin obsługuje urządzenia elektroniczne, ułatwiające mu komunikację. Sam fakt, że Erwin dożył do momentu leczenia, sprawił, że nabrał nowych sił do dalszej walki, bo nie ukrywam, że były w naszym życiu momenty załamania – relacjonuje pani Małgorzata.

– Teraz czuję, że moja walka miała sens, że nie jestem przegrany. Wiem, że choroba zrobiła już w moim ciele wiele nieodwracalnych zmian, ale mam nadzieję, że lek pozwoli mi się wzmocnić na tyle, żebym mógł wrócić na studia informatyczne – mówi Erwin.

Plany na przyszłość ma także Nikola, u której rdzeniowy zanik mięśni został zdiagnozowany
w 2004 roku, w wieku 14 miesięcy. Dziewczynka również otrzymała po porodzie 10 punktów Apgar, jednak – jak wspomina jej mama – już po kilku tygodniach można było zauważyć, że jest wyjątkowo delikatna i wiotka. – Nika odchylała główkę mocno do tyłu, podczas kąpieli jej nóżki rozchylały się jak u żabki, nie były zwarte jak u zdrowych dzieci. Nie raczkowała i nie stawała samodzielnie na nóżkach, ale nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że mogą to być objawy tak poważnej choroby. Wtedy nie było jeszcze takiej wiedzy o SMA i był znacznie mniejszy dostęp do internetu. Jednak podczas którejś wizyty kontrolnej u pediatry pani doktor skierowała nas na badania genetyczne do Centrum Zdrowia Dziecka i tam stwierdzono u Nikoli rdzeniowy zanik mięśni. To było dla nas bardzo ciężkie doświadczenie – opowiada pani Żaneta, mama Nikoli.

Początkowo leczenie Nikoli polegało tylko na rehabilitacji, która była wówczas jedyną formą pomocy. Kilka lat temu pacjentka została zakwalifikowana do badania klinicznego pierwszego doustnego leku na SMA. – Przed rozpoczęciem leczenia moje ciało było bardzo wiotkie, lejące się i przez to nie mogłam np. siedzieć okrakiem na koniu, co jest dla mnie bardzo ważne, bo konie są moją wielką pasją. Wszystkie moje ruchy były powolne, ciągnące się, więc każda codzienna czynność zabierała mi dużo więcej czasu. Już po mniej więcej miesiącu przyjmowania leku zauważyłam, że siedzę stabilniej, lepiej utrzymuję głowę i nie męczę się, siedząc długie godziny w szkole. Później zauważyłam, że mam także silniejszy głos i sprawniejsze ręce, a dzięki temu łatwiej jest mi np. wykonywać makijaże. To dla mnie także bardzo ważne, bo moją drugą pasją jest właśnie wizaż. Wykonuję makijaże modelkom biorącym udział w sesjach zdjęciowych, sama też niekiedy biorę udział w takich sesjach. Oprócz tego prowadzę swój kanał na YT, chodzę do szkoły, uwielbiam podróżować oraz spędzać czas z przyjaciółmi i z rodziną – mówi Nikola.

– Nikola to fantastyczna dziewczyna, mająca zainteresowania i hobby, które znakomicie realizuje w życiu. Ma też nowe plany i marzenia – jestem przekonana, że dzięki terapii, która daje jej większą energię i większą sprawność, będzie mogła w kolejnych miesiącach i latach zrealizować również te nowe plany – podkreśla prof. dr hab. n. med. Anna Kostera-Pruszczyk, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, wiceprzewodnicząca Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Neurologów Dziecięcych.

Erwin i Nikola podzielili się swoimi historiami, aby wesprzeć działania edukacyjne prowadzone
w ramach kampanii Neurozmobilizowani.pl. Celem kampanii jest wspieranie osób z chorobami neurologicznymi oraz ich bliskich, a także podnoszenie świadomości wśród społeczeństwa na temat stwardnienia rozsianego (SM), rdzeniowego zaniku mięśni (SMA) i choroby Devica (NMOSD). Filmy
o Erwinie i Nikoli oraz o innych pacjentach z rdzeniowym zanikiem mięśni można znaleźć pod linkiem:

FILMY O ERWINIE I NIKOLI
 
facebook linkedin twitter
© 2022 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.