Komórki białaczki zapracują się na śmierć
123RF
Naukowcy opracowali związek, który zmusza komórki nowotworowe do intensywnej pracy, mimo że zaczyna brakować im energii. Prowadzi to do ich śmierci – także wtedy, gdy są oporne na dotychczasowe terapie. Metodę przetestowano dotąd na ludzkich komórkach oraz na myszach.
Badanie dotyczyło ostrej białaczki szpikowej (AML). To agresywny nowotwór krwi i szpiku kostnego, w którym niekontrolowanie namnażają się nieprawidłowe, niedojrzałe komórki, wypierające te prawidłowe.
Naukowcy z Case Western Reserve University w USA i University of Gothenburg w Szwecji zaproponowali nietypowy sposób walki z takimi komórkami. Zamiast próbować hamować ich aktywność, postanowili zrobić coś odwrotnego: sprawić, by nadal intensywnie pracowały, nawet gdy zaczyna brakować im energii.
Wyniki badania opublikowali w czasopiśmie „Molecular Cancer” w artykule „AcTor, a novel mTOR stimulator, potentiates ixazomib for the treatment of acute myeloid leukemia”.
Kluczową rolę w tym mechanizmie odgrywa mTORC1 – kompleks białkowy, który kontroluje wzrost komórki i sposób, w jaki wykorzystuje ona energię. Kiedy warunki są sprzyjające, jego aktywność rośnie, pobudzając produkcję białek, lipidów i innych składników potrzebnych do wzrostu, a w czasie niedoboru energii aktywność ta maleje, co pozwala oszczędzać zasoby.
Autorzy opracowali teraz specjalną cząsteczkę, którą nazwali AcTor, zaburzającą działanie białka TSC2 odpowiedzialnego za hamowanie mTORC1. Kiedy podali ją hodowanym w laboratorium ludzkim komórkom białaczki, mTORC1 pozostawał aktywny nawet wtedy, gdy zaczynało brakować im energii.
Następnie AcTor połączono z iksazomibem, istniejącym lekiem przeciwnowotworowym. Sam iksazomib ma doprowadzać komórki nowotworowe do śmierci poprzez blokowanie systemu usuwania uszkodzonych i niepotrzebnych białek. Część komórek potrafi jednak bronić się przed takim stresem: ogranicza swoją aktywność i zużycie energii, żeby przetrwać niekorzystne warunki. Jednym z elementów tej odpowiedzi jest wyciszenie mTORC1.
Dodatek AcTor zablokował jednak ten mechanizm obronny, przez co komórki nadal pracowały bardzo intensywnie, mimo że coraz gorzej radziły sobie z produkcją energii. W rezultacie naukowcy zaobserwowali spadek wydolności ich mitochondriów, nagromadzenie reaktywnych form tlenu i uruchomienie apoptozy, czyli procesu zaprogramowanej śmierci.
Autorzy porównali to do jednoczesnego wciskania gazu i hamulca. Komórka nadal próbuje pracować na pełnych obrotach, choć nie jest już w stanie zaspokoić swojego zapotrzebowania na energię.
Dalsze eksperymenty wykazały, że połączenie AcTor i iksazomibu skutecznie niszczyło bardzo różne linie AML, a także komórki pobrane bezpośrednio od pacjentów. Działało to również na komórki oporne na wenetoklaks, czyli lek stosowany w terapii ostrej białaczki szpikowej, oraz na komórki z mutacją TP53, związaną z agresywnym przebiegiem tej choroby.
Obiecujące wyniki uzyskano również w doświadczeniach na myszach z białaczką. Jednoczesne podanie im obu substancji ograniczało liczbę komórek nowotworowych i wydłużało życie. Leczenie było skuteczne także w przypadku nawrotów.
Na razie nowa metoda jest na etapie badań przedklinicznych.
Przeczytaj także: „Wysokie loty i ryzyko”.

