Winny wzorzec picia
123RF
Sposób, w jaki rodzice traktują alkohol, bezpośrednio definiuje przyszłe nawyki ich dzieci. Kieliszek wina do kolacji to niewerbalne przyzwolenie normalizujące obecność procentów w życiu codziennym. Młodzi obserwatorzy wychowywani w takim otoczeniu wcześniej i częściej sięgają po używki.
– Konsumpcja alkoholu wśród młodych ludzi pozostaje problemem zdrowia publicznego na całym świecie: w krajach o niskich i średnich dochodach wzrosło spożycie, zwłaszcza wśród młodych kobiet, a poziom ten w krajach o wysokich dochodach utrzymuje się na wysokim poziomie – czytamy w raporcie Światowej Organizacji Zdrowia (World Health Organization – WHO) zatytułowanym „Can homes, schools and digital platforms drive young people’s alcohol consumption?”1.
Dorośli w decydującym stopniu kształtują przekonania i zachowania swoich pociech. Jeśli młodzi ludzie widzą, że w domu na stole pojawia się alkohol – nawet okazjonalnie – są bardziej skłonni do wcześniejszego i częstszego angażowania się w epizodyczne picie. Zależność ta występuje niezależnie od szerokości geograficznej i kultury – dokładnie tak samo wygląda to w Azji, Ameryce czy Europie.
– Rodzice nie muszą pić dużo, aby negatywnie wpłynąć na swoje dzieci. Dzieci obserwują i normalizują spożywanie alkoholu, modelując na tej podstawie własny wzorzec konsumpcji – zaznaczają autorzy opracowania WHO.
I chociaż toasty przy nieletnich to wciąż codzienność wielu domów, a serwowanie szampana bezalkoholowego podczas urodzin dzieci pozostaje powszechne, eksperci ostrzegają przed konsekwencjami takich gestów.
– Wznoszenie toastów mniej lub bardziej przytomnym głosem ma okazję obserwować ogromna większość polskich dzieci. Bardzo daleko jesteśmy jeszcze od tego, by chronić je przed wsiąkaniem w taki wzorzec kulturowy: jest spotkanie, impreza, jest i alkohol – wskazuje dr Aleksandra Piotrowska, psycholog dziecięca.
Kształtowanie postaw wobec trunku rozpoczyna się długo przed pierwszym, bezpośrednim kontaktem dziecka z tą substancją. Nie chodzi przy tym wyłącznie o picie problemowe, ale o zwykłe spożywanie napojów niskoprocentowych podczas spotkań rodzinnych.
– Dzieci uczą się picia, obserwując rodziców, uczestnicząc w codziennych rytuałach, a także interpretując zachowania dorosłych pod wpływem alkoholu – podsumowuje dr n. med. Łukasz Wieczorek z Zakładu Badań nad Alkoholizmem i Toksykomaniami Instytutu Psychiatrii i Neurologii.
Przeczytaj także: „Kac młodości”, „Picie alkoholu, by rozładować stres, może trwale zmieniać mózg”, „Alkohol to nie najlepszy sposób na poprawę nastroju”, „Nieetyczne alkopromocje” i „Melodia z procentem”.



