Nieetyczne alkopromocje
„Małpki” to potoczne określenie mocnego alkoholu (głównie wódki i likierów) w butelkach o pojemności od 100 do 200 ml. Są niezwykle popularne ze względu na poręczność, niską cenę jednostkową, a także… łatwość ukrycia i konsumpcji.
Takiego alkoholu nie kupujemy na zapas, lecz po to, by od razu go wypić. Tego typu promocje są nieetyczne i skandaliczne.
W ostatnich dniach wiele sieci handlowych oferowało trunki po obniżonych cenach lub w mechanizmach typu: „kup jeden, drugi weź za darmo” lub „kup jeden, a kolejny będzie znacznie tańszy”. Największe oburzenie wywołała jednak akcja, w której popularne małe formaty można było nabyć w formule „dwa plus jeden”. W praktyce oznaczało to, że za trzy butelki klient płacił niecałe 20 złotych.
To zachęcanie do picia
– Promocja alkoholu to namawianie, by kupować więcej i więcej pić. Nie kupujemy „małpek” czy piwa na zapas. Jak kupujemy, to pijemy. Sklepy o tym wiedzą, a mimo to zachowują się w sposób nieetyczny. Jestem oburzona – mówi dr Teresa Zalewska, psychiatra.
– Polacy nie wyobrażają sobie już weekendów i urlopów bez procentów, a w ostatni weekend półka alkoholowa w znanej sieci świeciła się cała na pomarańczowo, krzycząc do klientów, by kupili i wypili jak najwięcej – dodaje.
Zdaniem dr. Bohdana Woronowicza, certyfikowanego specjalisty i superwizora psychoterapii uzależnień, dopóki nie zostanie ustalona minimalna cena na alkohol, takie akcje będą się powtarzały.
– Nie pilnuje się reklam i tego typu ofert. Nie karze się surowo za działania pozaprawne i mamy efekt. To jest jeden wielki skandal – kwituje dr Bohdan Woronowicz.
Reakcja środowiska lekarskiego
Okręgowa Rada Lekarska w Szczecinie zaapelowała do sieci sklepów, która wprowadziła te rabaty, o powstrzymanie nieetycznych praktyk i rewizję polityki marketingowej. W przypadku braku reakcji zamierza powiadomić odpowiednie instytucje. W ocenie medyków drastyczne obniżki cen czy propozycje sprzedaży wielopaków to jawna i szkodliwa reklama.
– Promocja „małpek” mnie zszokowała – przyznaje wprost Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.
– Przed każdą majówką, długim weekendem i wakacjami apelujemy do sieci handlowych, by skończyły z przekazami, które wprost alkoholizują nasze społeczeństwo. Hasła typu: weź 12 piw, a kolejne 12 damy Ci za darmo to nic innego jak zachęcanie do konsumpcji, bo przecież jest zapas i jest tanio. Jak więc traktować sytuację, gdzie wprost sprzedaje się wódkę na wyprzedaży i to jeszcze w wersji „do kieszonki”, żeby można było pójść z nią wygodnie, dokąd się chce? – pyta Michał Bulsa.
Problem systemowy
Specjaliści ostrzegają, że walka z alkoholizmem w Polsce będzie bezskuteczna, jeśli sieci handlowe nadal będą mogły sprzedawać tanio alkohol w pakietach oraz promować go w gazetkach reklamowych czy mediach społecznościowych.
– Spożycie alkoholu w Polsce rośnie, a najbardziej niepokojące są trendy związane z jego konsumpcją przed pracą lub w jej trakcie. Dlatego należy rozważyć ograniczenie sprzedaży trunków w małych opakowaniach. Oburzyły nas kiedyś „alkotubki” i wtedy zadziałano błyskawicznie. A teraz? „Małpki” chyba nie wywołują takiego sprzeciwu społecznego, a szkoda – dodaje dr Teresa Zalewska.
Jej zdaniem obecna oferta handlowa to przekroczenie kolejnych granic.
– Piwo na promocji było już nieakceptowalne dla lekarzy zajmujących się uzależnieniami, a tutaj buteleczka wódki ma kosztować niecałe 7 zł.
– Dawno nie widziałem tak nieodpowiedzialnych zachowań w handlu. Liczę na to, że zajmą się tym odpowiednie organy. Jednocześnie wytykam niekonsekwencję samorządom i Ministerstwu Zdrowia. Promujemy zakaz sprzedaży alkoholu po godz. 22, a jednocześnie od lat nie potrafimy sobie poradzić z pazernymi sieciami handlowymi, które rozpijają społeczeństwo – podsumowuje Michał Bulsa.
Przeczytaj także: „Czy powinniśmy leczyć palaczy i pijaków?”, „Wetuje – zdrowia nie szanuje”, „Alkosejm” i „Piją, biją, nie pracują, na ulicach śmierć serwują”.


