A co, gdyby dżuma? ►
Szymon Czerwiński
– Nie mamy skutecznej szczepionki przeciwko dżumie. Jak na razie profilaktyka wobec tej choroby polega na jak najszybszym, w ciągu 24–48 godzin, podaniu antybiotyków. A do tego potrzebna jest procedura – na przygotowanie systemu do ewentualnej pandemii wskazał w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia” prof. Robert Flisiak, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.
- Czy jako kraj jesteśmy przygotowani na sytuacje epidemiczne? Co by się stało, gdyby dżuma „zapukała” do polskich drzwi?
- Jak wygląda dostępność do specjalistów chorób zakaźnych, czy zakaźnych chorób wątroby? Na co wskazują analizy?
- Na te pytania odpowiadał w trakcie X Kongresu Wizja Zdrowia – Diagnoza i Przyszłość – Foresight Medyczny prof. Robert Flisiak, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.
Ostatnie lata to czas wyzwań dla naszego systemu ochrony zdrowia. Najpierw mieliśmy pandemię COVID-19, później nieprzyjazną geopolitykę, ostatnio komunikat o dżumie w laboratorium w Rosji. Czy jako państwo jesteśmy dobrze przygotowani na takie wyzwania w zakresie ewentualnej epidemii chorób zakaźnych?
O dżumie ostatnio jest głośno, ale tak naprawdę nie wiadomo, co wydarzyło się w Rosji. Czy to, co słyszymy, to tylko fake news, czy faktycznie w tamtejszych laboratoriach ktoś – nie wiadomo, dlaczego – pracował nad bakteriami dżumy. Wyobraźmy sobie jednak sytuację, że nagle choroba ta staje u naszych wrót. I co?
Rozmowa z ekspertem poniżej, pod wideo dalsza część tekstu.
Pojawia się pytanie do Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia. Czy dysponujemy odpowiednią ilością antybiotyków, które zwykle stosuje się w profilaktyce i to w ilościach takich, które mogłyby być rozdawane w aptekach? Pamiętajmy, że w działaniach profilaktycznych wobec dżumy nie ma skutecznej szczepionki. Jak na razie profilaktyka polega na jak najszybszym, w ciągu 24–48 godzin podaniu antybiotyków.
Obawiam się, że pytając o zabezpieczenie w antybiotyki w tym zakresie odpowiedź brzmiałaby nie albo wręcz zdecydowanie nie. Dziś nie mamy nawet opracowanego systemu postępowania, w jaki sposób dystrybuować te leki, nawet gdybyśmy je mieli. Aktualnie, formalnie musiałby przepisać je lekarz, a dziś lekarz może przepisać leki, gdy zdiagnozuje chorobę. Tymczasem przy dżumie mamy leki stosowane profilaktycznie, co w ogóle się nie mieści w kryteriach refundacji przez Narodowy Fundusz Zdrowia.
Na tym jednym przykładzie widać już, że nie jesteśmy przygotowani – i chyba to udowodniłem.
Problem dostępności do leków i tego, jak mają być wydawane, to jedno. Kolejna rzecz to problemy organizacyjne, dostępność do lekarzy, do przepływu tego pacjenta, oddziałów. Jak to wygląda?
To jest bardzo zróżnicowane w zależności od specjalności. W zakresie poradni chorób zakaźnych, poradni chorób wątroby przeprowadziliśmy ostatnio analizę dotyczącą dostępności. Niestety okazało się, że ta mapa wygląda fatalnie.
W niektórych województwach to są dziesiątki tygodni trwania w kolejkach, oczekiwania na wizytę. W takiej sytuacji, jeżeli nawet mamy dobre programy profilaktyczne, takie jak „Moje Zdrowie”, to gdy pacjent z podejrzeniem, z wynikiem wstępnym jakiejś choroby, trafia do specjalisty i zostaje zapisany na wizyty za parę miesięcy, to niestety często z tych zaplanowanych w odległym czasie wizyt rezygnuje. W ten sposób program profilaktyczny, na który wydaliśmy środki, traci sens, a my gubimy, zupełnie niepotrzebnie, pacjentów.
Czego, jako zakaźnicy, potrzebujecie na cito, żeby Polacy mogli czuć się bezpiecznie?
Na cito, żeby mówić o konkretach, to modyfikacji programu „Moje zdrowie”. Wymaga on dostosowania do realiów, a to dostosowanie będzie niosło za sobą oszczędności dla państwa.
Przeczytaj także: „MCDA – kiedy i co to da?”.
Więcej materiałów z konferencji po kliknięciu w poniższy baner.

