Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Autor: Milena Motyl

Pieniądze to nie wszystko. Co blokuje reformę systemu?

Szymom Czerwiński 

– Od czasu reformy administracyjnej i skomunalizowania wszystkich zasobów szpitalnych, z wyjątkiem szpitali klinicznych, w zasadzie nie zarządzamy realnie systemem lecznictwa szpitalnego. Trwa to już prawie 30 lat. Szansą na zmiany miał być rok 2017 i wprowadzenie sieci szpitali. Co jednak zrobiła sieć szpitali? Zabetonowała ten krajobraz – powidział Jakub Szulc, wiceprezes Narodowego Funduszu Zdrowia podczas Kongresu Wizja Zdrowia i Hospital Management.

Jakub Szulc, wiceprezes Narodowego Funduszu Zdrowia, podczas sesji inauguracyjnej „Czy istnieje polska wizja zdrowia? Benchmark dla wizji. Dlaczego nie korzystamy z gotowych rozwiązań?” zobrazował rolę płatnika publicznego w konetkście sieci szpitali. 

– Kwalifikacja do sieci szpitali ma charakter stricte formalno-administracyjny. Jeśli placówka realizowała określone świadczenia przez ostatnie lata, dysponuje odpowiednią kadrą medyczną, posiada wymagany sprzęt oraz uzyskała autoryzację potwierdzającą spełnienie tych kryteriów, jej wejście do sieci jest automatyczne. W tym procesie publiczny płatnik nie wybiera, z kim podpisać umowę – kontrakt otrzymuje każdy szpital spełniający warunki – wskazał Szulc.

– Żyjemy jednak w iluzji. Nasz system pozostaje szpitalocentryczny, a ta tendencja wręcz się pogłębia. Jeśli spojrzymy na wydatki publiczne, 10 lat temu lecznictwo szpitalne pochłaniało około 46 proc. budżetu. Dziś jest to już 52 proc. Mamy więc do czynienia z wyraźnym i szybkim wzrostem – tłumaczył Szylc.

Dlaczego system wciąż kuleje?

Drugi istotny aspekt to ogólne nakłady na zdrowie. Zdaniem wiceprezesa NFZ, choć w porównaniu ze średnią unijną wciąż mamy sporo do nadrobienia, dystans ten nie jest już tak drastyczny jak dawniej.

– W ostatnich 6 latach nakłady na ochronę zdrowia wzrosły dwukrotnie, a w ostatniej dekadzie aż trzykrotnie. W systemie mamy trzy razy więcej pieniędzy niż 10 lat temu, jednak struktura ich wydatkowania wciąż wymaga głębokiej reformy – podkreślił Szulc.

Jak wskazał, próby reformowania systemu lecznictwa szpitalnego były podejmowane w zasadzie przez każdą ekipę rządzącą przez ostatnich 30 lat z lepszym lub gorszym skutkiem – z naciskiem na „z gorszym”. W efekcie jesteśmy nadal zabukowani w tej samej bazie klinicznej, którą mieliśmy 30 lat temu – zobrazował.

– Co może zrobić Narodowy Fundusz Zdrowia? Powinien przede wszystkim móc przestać finansować szpitale wyłącznie dlatego, że są. A to jest dzisiaj główna rola płatnika publicznego – tłumaczył wiceprezes NFZ.

 – Od momentu reformy administracyjnej i skomunalizowania wszystkich zasobów szpitalnych, z wyjątkiem szpitali klinicznych, w zasadzie nie zarządzamy realnie systemem lecznictwa szpitalnego. Trwa to już niemal 30 lat. Szansą na zmiany miał być rok 2017 i wprowadzenie sieci szpitali. Co jednak zrobiła sieć szpitali?  Zabetonowała ten krajobraz. Początkowo miało do niej wejść około 300 placówek. Obecnie jest ich aż 586 i ta liczba prawdopodobnie nie zmieni się po 31 marca 2027 roku – wskazał Jakub Szulc.

Zawirowania wokół reformy 

Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, odnosząc się do ministerialnej ustawy, która trafiła do Sejmu, stwierdził, że to, co dzieje się wokół reformy, to papierek lakmusowy dla całego środowiska.

– Projekt jest ostro krytykowany zarówno przez „Solidarność”, jak i Konfederację Pracodawców Polskich. Takie są efekty, gdy ustawy tworzy się bez udziału zainteresowanych. Chcieliśmy rozmawiać i mieliśmy konkretne propozycje: wprowadzenie tachografów, odpolitycznienie systemu ochrony zdrowia czy zmianę wyceny procedur. Niestety, nikt z nami o tym nie rozmawiał – powiedział Łukasz Jankowski.

Odnosząc się do kwestii kompetencji zawodów medycznych, prezes NRL skusił się na eksperyment myślowy i porównał ten obszar do tanich linii lotniczych.

– Mamy pilotów, stewardesy, szefa pokładu i asystentów. Wyobraźmy sobie, że stewardesy zakładają związek zawodowy, idą do prezesa firmy i mówią: „Chcemy zwiększyć kompetencje i też trochę sterować samolotem. Może wystarczy jeden pilot, a stewardesa posiedzi w kokpicie i w razie czego może zająć miejsce drugiego pilota?”. Widząc to, asystenci pokładu mówią: „To my też pomożemy stewardesom!”. W mojej ocenie prezes takiej korporacji ma tylko dwa wyjścia - albo powie wprost: „jeśli chcecie mieć uprawnienia pilota, to po prostu skończcie szkołę pilotażu i się przekwalifikujcie”, albo twardo spojrzy na dane i procedury bezpieczeństwa. W obecnej dyskusji całkowicie pomieszaliśmy rolę, jaką mamy odgrywać z kompetencją, jaką musimy nabyć. To jest w mojej ocenie kluczowy błąd – mówił prezes NRL.

– Wszyscy daliśmy się wpuścić w semantyczną pułapkę. Kompetencji nabywajmy, jeżeli chodzi o rolę i zadania – zaznaczył prezes Jankowski.

Globalne zagrożenia a dostępność do leków. Co będzie z pacjentami?

Krzysztof Kopeć, prezes Krajowych Producentów Leków, wskazał natomiast na potrzeby i problemy, z jakimi zmaga się zarówno globalny, jak i lokalny rynek leków.

– Większa dostępność leków, bezpieczniejsze i bardziej dywersyfikowane dostawy, większa europejska autonomia wobec międzynarodowej presji na sektor farmaceutyczny i ściślejsze powiązanie polityki zdrowotnej z polityką handlową. Brzmi to jak manifest producentów leków, ale nim nie jest. To przesłanie ministrów zdrowia Unii Europejskiej z nieformalnego spotkania w Dublinie, które odbyło się w ubiegłym tygodniu. Najważniejszym pytaniem nie jest dziś, czy wdrażać te zmiany, ale jak robić to mądrze, by znaleźć się w czołówce państw kreujących wizję bezpieczeństwa lekowego. Przemysł farmaceutyczny bez wątpienia sobie poradzi, ale czy poradzi sobie pacjent? Codzienny komfort, czyli czysta woda w kranie i łatwy dostęp do aptek paradoksalnie uśpił naszą czujności. Europa zaczyna mówić o tym otwarcie, ponieważ dostrzega, jak gwałtownie zmienia się świat – powiedział Kopeć.

– Żyjemy w czasach wojen handlowych – mamy transakcyjną politykę Stanów Zjednoczonych, rosyjski imperializm i chińskie dążenie do dominacji.  Wszyscy ci gracze kontrolują rynek substancji czynnych i gotowych leków, na którym absolutnymi hegemonami są dziś Chiny i Indie. W debacie publicznej mnóstwo uwagi poświęcamy mikroprocesorom, energii i metalom ziem rzadkich. Tymczasem brak chipu w samochodzie nikogo nie zabije – chyba że zepsuje się system hamowania – ale brak insuliny lub kluczowych leków oznacza natychmiastowy wyrok śmierci. To jest realne zagrożenie. Więc co robią ci globalni gracze? Chiny przeznaczają na przemysł farmaceutyczny 4,4 proc. PKB – czyli ośmiokrotnie więcej niż inne państwa. Nie szukają krótkoterminowych efektów, tylko realizują długofalową wizję zdominowania świata. A po co dominuje się świat? Po to, aby dyktować własne warunki. Kiedy ktoś powie „sprawdzam” i czy będziemy na to przygotowani? – pytał Krzysztof Kopeć.

Polska widzi sens profilaktyki

Prof. Marcin Czech, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego, podczas sesji otwarcia podkreślił, że profilaktyka ma szansę odegrać niesłychanie ważną rolę w kontekście zmian, jakie zadzodzą w systemie ochrony zdrowia.

– Profilaktyka jest mniej atrakcyjna niż medycyna naprawcza, kiedy mówi się na przykład o spektakularnych sukcesach, takich jak replantacja kończyny czy twarzy. Tymczasem szczepienie w aptece lub u lekarza rodzinnego, choć nie przynosi takiego rozgłosu, ma ogromny wpływ na cały system ochrony zdrowia. Jeśli chcemy osiągnąć zmianę na poziomie populacyjnym, musimy lepiej organizować dostępne środki, których w systemie jest przecież wystarczająco dużo. Wczesne interwencje, podejmowane jeszcze zanim pacjent zachoruje lub pojawią się powikłania, to są bardzo sensowne rozwiązania – mówił prof. Czech.

Ekspert zwrócił uwagę, że na profilaktykę wydajemy znacznie więcej niż do tej pory. Dotyczy to zwłaszcza szczepień ochronnych, w tym przeciwko COVID-19 oraz rozszerzonego programu szczepień dla dorosłych i kobiet w ciąży. – To są olbrzymie osiągnięcia – zaznaczył.

– Polska zaczyna być postrzegana, jako kraj, który widzi sens profilaktyki i jej rozwoju. Mamy możliwość zabezpieczenia się przed wieloma chorobami zakaźnymi i przed kilkoma rodzajami nowotworów. To robimy w tej chwili w Polsce. Jestem z tego bardzo dumny, natomiast efekty tych działań wychodzą daleko poza system ochrony zdrowia – stwierdził prof. Czech.

Menedzer Zdrowia linkedin

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: X Kongres Wizja Zdrowia i XX Hospital & Healthcare Management system ochrony zdrowia Wizja Zdrowia Jakub Szulc Marcin Czech Łukasz Jankowski Krzysztof Kopeć