„Pay cap” w zdrowiu: 76,8 tys. zł. brutto miesięcznie
Po głośnej aferze dotyczącej wynagrodzeń w Szpitalu Południowym Ministerstwo Zdrowia porządkuje rynek wynagrodzeń w ochronie zdrowia. – Maksymalne wynagrodzenie miesięczne za etat lub jego równowartość miałoby wynosić do ośmiokrotności minimalnego wynagrodzenia, czyli 38 448 zł brutto miesięcznie – wskazał wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski. Resort zakłada też wyjątki – w tym wypadku płaca za etat wyniesie 57 672 zł brutto. W obu sytuacjach „pay cap” to 76 896 tys. zł (szesnastokrotność płacy minimalnej).
- 16-krotność najniższej krajowej to maksymalne możliwe wynagrodzenie pracownika medycznego przy maksymalnej pracy na dwa etaty
- Kwota możliwa do uzyskania za jeden etat nie przekroczy 38 448 zł brutto miesięcznie
- Zasady te obejmą wszystkich pracowników medycznych, którzy „zahaczają” o system publiczny
- Ministerstwo Zdrowia przewiduje też wyjątki od reguły. Jakie? I kogo obejmą? Tego, w szczegółach dowiemy się po konsultacjach publicznych
- Jakie jeszcze zmiany czekają zawody medyczne? Na pewno odpowiedzialność podmiotów medycznych za podporządkowanie się zasadom ustawy ale też i odpowiedzialność lekarzy. W tym karna za poświadczenie nieprawdy
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda 8 lipca, w odpowiedzi na oczekiwania premiera Donalda Tuska, przedstawiła pakiet planowanych zmian w ochronie zdrowia. Wśród nich znalazły się te, które obejmą medyków. To m.in. określenie limitu stawki godzinowej dla lekarzy (240 zł brutto), regulacje mające „przywiązać” lekarzy do konkretnej placówki, która miałaby stanowić ich główne miejsce pracy, wprowadzenie sprawozdawczości godzin pracy – by nie było np. przypadków fikcyjnej pracy w kilku placówkach w tym samym czasie.
Po tym jak zapowiadane projekty nowelizacji ustawy, w tym projekt o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw (w którym znalazły się m.in. zapisy dotyczące maksymalnego wynagrodzenia i wymiaru czasu pracy pracowników medycznych), trafiły do konsultacji publicznych, Ministerstwo Zdrowia przedstawiło, na spotkaniu dla mediów, szczegóły projektowanych zmian.
Nie więcej niż.....
Wiceminister Tomasz Maciejewski przedstawiając szczegóły projektu noweli wskazał, że resort uregulowanie kwestii wynagrodzeń zaczyna od określenia maksymalnego czasu pracy osób zatrudnionych w sektorze publicznym, czyli dwa etaty (320 godz.) miesięcznie.
– Po drugie – stawiamy wymóg – praca, na co najmniej pół etatu w danym podmiocie – wyjaśnił wiceszef resortu zdrowia.
Dyrektor Departamentu Lecznictwa w resorcie zdrowia Maciej Karaszewski dodał, że stwarzając ramy czasowe Ministerstwo Zdrowia kierowało się przede wszystkim bezpieczeństwem pacjenta.
– Dziś tych godzin pracy jest bardzo dużo. Dotyczy to nie tylko lekarzy ale też pielęgniarek, ratowników medycznych i innych. Kadry medyczne przemieszczają się pomiędzy świadczeniodawcami, nie informując o tym pracodawców, a co najważniejsze dzieje się to bez odpoczynku – wyjaśnił.
Podkreślił również, że decydentom zależy na tym, aby osoba zatrudniona w podmiocie medyczny pracowała w nim na minimum pół etatu. – W większości dotyczy to lekarzy. Te zmiany podyktowane są chęcią zniesienia sytuacji, gdy lekarz do danej placówki przyjeżdża tylko na jeden dzień w tygodniu. W tym czasie wykonuje zabiegi u pacjentów po czym wyjeżdża a pacjenci zostają bez ciągłości opieki tego konkretego lekarza, który najlepiej wie, w jakim stanie jest pacjent i co się może ewentualnie wydarzyć później. Stąd czas pracy m.in pół etatu w jednym podmiocie, czyli co najmniej 2,5 dnia w tygodniu pracy – podkreślił dyrektor.
Dodał: Te ograniczenia dotyczą zarówno oddziałów szpitalnych, jak i poradni przyszpitalnych. Wiemy, że w mniejszym miejscowościach są poradnie AOS, które działają raz czy dwa razy w tygodniu przez 4-5 godzin, z uwagi na taką potrzebę. Nie chcielibyśmy, żeby te poradnie zniknęły z rynku, ponieważ wpłynęłoby to na gorszą dostępność do swiadczeń dla pacjentów z mniejszych ośrodków.
– Kolejny element, to ten, że pracownik medyczny, który będzie chciał zatrudnić się w innym miejscu pracy niż miejsce główne, będzie musiał uzyskać na to zgodę swojego podstawowego pracodawcy – podkreślił.
Dyrektor Karaszewski zaznaczył przy tym, że ograniczenia te dotyczą nie tylko pracowników etatowych ale również kontraktowych.
Zmiany dla każdego, kto zahacza o system publiczny
Wiceminister Tomasz Maciejewski zwrócił też uwagę na pozostałe, budzące emocje zapisy, które znalazły się w noweli, a mianowicie maksymalne wynagrodzenie personelu medycznego czy też możliwości kontrolne NFZ.
– Temat jest trudny. Na pewno nie wszyscy zgadzają się z tymi zapisami ale wiemy, że kontrola wynagrodzeń jest zgodna z oczekiwaniami społecznymi a obecny czas wymaga uporzadkowania, uszczelnienia systemu ochrony zdrowia po to żebyśmy w sposób jak najbardziej efektywny i bezpieczny mogli zaopiekować pacjentów – wyjaśnił wiceminister.
Dodał, że działania uszczelniające służą też temu, żeby nie sankcjonować zdarzeń, które miały miejsce w systemie ochrony zdrowia i w ostatnim czasie były dość intensywnie opisywane w przestrzeni medialnej.
– Stąd wprowadzamy limity. Zmiany dotyczą nie tylko lekarzy ale wszystkich pracowników medycznych. Limit czasu pracy, który stawiamy to maksymalnie dwa etaty czyli 320 godz. Ważne jest, żeby tego czasu nie przekraczać – mówił, podkreślając, że ograniczenia czasu pracy dotyczyć będą każdego medyka, który zahacza o system publiczny.
– Każda osoba, która świadczy w jakimkolwiek stopniu usługi w sektorze publicznym będzie zobligowana do nieprzekraczania pracy maksymalnej dwóch etatów. Tu mam na myśli także te osoby, które świadczą usługi i w sektorze publicznym i poza tym sektorem. Jeżeli medyk ma tylko i wyłącznie działalność komercyjną, to jego ten limit już
nie dotyczy. Reasumując: Jeżeli ktoś ma swoją własną indywidualną praktykę, to przynajmniej na dzień dzisiejszy, jest tylko i wyłącznie jego wybór jak chce pracować. Jeżeli ma kontakt z systemem
publicznym, nie może przekraczeń dwóch etatów – podsumował.
Wiceminister przypomniał, że zgodnie z projektem lekarze mają obowiązek składania u pracodawcy oświadczenie z informacją, w jakim wymiarze godzin pracują w innych podmiotach.
Za składanie fałszywych oświadczeń na lekarzach będzie ciążyła odpowiedzialność karna. Z kolei dyrektorzy placówek będą niejako zobligowani do pilnowania aby lekarze nie przekroczył łącznego czasu pracy dwóch etatów. W tym celu będą właśnie zbierali od lekarzy oświadczenia.
– Pamiętajmy, że lekarz, który złoży fałszywe oświadczenie będzie podlegał pod artykuł 233 Kodeksu Karnego. Zgodnie z nim za składanie fałszywych oświadczeń grozi kara od 6 do 8 lat pozbawienia wolności – doprecyzował dyrektor Karaszewski.
Jeśli lekarz niczego nie zatai, a kontrola wykryje nieprawidłowości związane z przekraczaniem limitów wynagrodzeń lub limitów czasu pracy personelu, karę poniosą dyrektorzy placówek. Ta będzie sięgać kwoty do 30 tys. zł. grzywny.
W ocenie skutków regulacji do projektu ustawy znalazły się też wyjątki, zgodnie z którymi dyrektorzy będą mogli zatrudniać lekarzy ponad limitami, jeśli zajdzie taka potrzeba zdrowotna.
Resort potwierdził, że sytuacja ta dotyczy stanów nagłych i nie będzie mogła trwać dłużej niż pół roku. Przy czym, na takie zatrudnienie będzie musiał wydać zgodę prezes NFZ.
Limit wynagrodzeń
Wiceminister Tomasz Maciejczyk podkreślił też, że zgodnie z zapisami projektu nowelizowanej ustawy maksymalne wynagrodzenie za etat lub jego równowartość miałoby wynosić do ośmiokrotności minimalnego wynagrodzenia, czyli 38 448 zł brutto, a maksymalne wynagrodzenie 76 896 tys. zł (szesnastokrotność płacy minimalnej) miesięcznie, co miałoby się równać pracy na dwóch etatach.
Od tej zasady przewidziane są wyjątki. To sytuacje, w których wynagrodzenie za etat miałoby wynosić do dwunastokrotności minimalnego wynagrodzenia, czyli do 57 672 zł brutto miesięcznie.
– Ta stawka miałaby dotyczyć np. kadry zarządzającej, czy ordynatorów, którzy poza wykonywaniem pracy lekarza mają dodatkowe obowiązki – wyjaśnił wiceminister.
Dyrektor Departamentu Lecznictwa Maciej Karaszewski dodał, że resort uwzględnił „furtki, które nie są zbyt szeroko otwarte”, po rozmowach z dyrektorami szpitali.
– Są osoby, które wymagają szczególnego docenienia. To są osoby, które są kierownikami oddziałów, ordynatorami, albo np. transplantolodzy. (...) Trzeba rozróżnienia stawek maksymalnych – powiedział Karaszewski.
Jak wyjaśnił dyrektor nawet w tym wypadku „pay cup” nie może przekroczyć ok. 76,8 tys. zł. brutto miesięcznie.
– Osoby te po prostu nie będą mogły pracować w maksymalnym wymiarze czasu pracy, tylko mniejszym, bo przekroczyłby finansowy limit – podkreślił.
Zaznaczył, że na razie takie grupy nie zostały opisane, i że w tej sprawie resort liczy na propozycje, które spłyną w konsultacjach publicznych. – Rozważamy powstanie takiego katalogu – wyjaśnił.
Przeczytaj także: „Samorząd lekarski krytykuje projekt MZ. Chodzi o nowe obowiązki dla szpitali i wysokość kar”, „Zarobki lekarzy w zadłużonym szpitalu. Faktury na 100 tys. zł „już nikogo nie szokują”, „4 tys. zł brutto za jeden dzień pracy. Burza po wpisie reumatologa”,
