Będą zmiany w udostępnianiu danych medycznych? Raport pokazał braki
Urząd Ochrony Danych Osobowych prowadzi rozmowy z Ministerstwem Zdrowia oraz Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego, których celem jest zmiana przepisów, ułatwiająca wykorzystanie danych medycznych do badań naukowych. Projekt może pojawić się w tym roku.
Prezes UODO Mirosław Wróblewski podczas premiery raportu „Mapa źródeł danych medycznych w Polsce” powiedział, że obowiązujące przepisy wydają się już anachroniczne.
Inicjatywa UODO to efekt uwag zgłaszanych przez środowisko
Jak czytamy w raporcie, inicjatywa UODO może stać się jednym z kluczowych punktów zwrotnych dla rozwoju polskiej nauki i medycyny. Jesienią 2025 r. prezes urzędu wystąpił do Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Nauki z propozycją nowelizacji przepisów dotyczących wykorzystania dokumentacji medycznej w badaniach naukowych – co jest odpowiedzią na wieloletnie postulaty środowisk akademickich i klinicznych, które od dawna wskazują na bariery prawne hamujące innowacje i postęp terapeutyczny.
Co w tej chwili dzieje się z tą inicjatywą?
Czy przybrała już formę konkretnego projektu?
– To wystąpienie wynikło z analizy uwag zgłaszanych nam przez naukowców, przez lekarzy, przez badaczy, przez Agencję Badań Medycznych. Chodzi o to, aby – mówiąc w wielkim skrócie – uwolnić potencjał danych medycznych przy zapewnieniu wysokiego poziomu ochrony danych osobowych – odpowiadał Mirosław Wróblewski.
Wyjaśnił, że art. 26 ust. 4 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, i zawarte w nim wymagania dotyczące anonimizacji, powoduje dylematy na przykład ze strony szpitali. W efekcie dane, którymi dysponują, nie są udostępniane.
Prezes UODO przypomniał, że aktualne możliwości techniczne umożliwiają np. pseudoanonimizację danych przez ich odpowiednie zakodowanie. W niektórych przypadkach (np. w przypadku badań prowadzonych w obszarze nauk onkologicznych) może to umożliwić „powrót” do pacjenta, który mógłby być leczony szybciej i lepiej.
Prezes UODO: Widziałbym potrzebę pilnej nowelizacji
– Obowiązujące krajowe przepisy wydają się już anachroniczne, mówiąc delikatnie – stwierdził Mirosław Wróblewski.
– Jest to też wyzwanie przyszłości – wdrożenie przepisów dotyczących Europejskiej Przestrzeni Danych Zdrowotnych, czyli EHDS. Wydaje się, że oczywiście kluczowa jest kwestia zaufania społecznego, zaufania ze strony pacjentów, ze strony lekarzy. Dlatego w tej sprawie konsultujemy się ze wszystkimi środowiskami – zapewnił.
– Mogę powiedzieć, że otrzymałem pozytywne odpowiedzi w tym zakresie zarówno ze strony ministra zdrowia, jak i ministra nauki i szkolnictwa wyższego. I deklarację podjęcia nowelizacji. Osobiście powiem, że widziałbym potrzebę pilnej nowelizacji, bo nie ma na co czekać. Myślę, że raport „Mapa źródeł danych medycznych w Polsce” także udowadnia potencjał danych, który powinniśmy wykorzystać już teraz – dodał.
Prezes podkreślił, że celem podjętych rozmów i współpracy z resortami (przede wszystkim z resortem zdrowia) ma być wypracowanie takich rozwiązań, które jednocześnie pozwolą wykorzystać potencjał tych danych i zapewnią najwyższe potrzebne gwarancje dla pacjentów, przede wszystkim uniemożliwiające ich identyfikację.
– Jestem przekonany, że jesteśmy w stanie to osiągnąć na poziomie legislacyjnym. Mam nadzieję, że jest to kwestia najpóźniej tego roku, ażeby powstała już konkretna inicjatywa legislacyjna – poinformował Mirosław Wróblewski.
Art. 26 ust. 4 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta w obecnym brzmieniu stanowi, że dokumentacja medyczna może być udostępniona także szkole wyższej lub instytutowi badawczemu do wykorzystania w celach naukowych, bez ujawniania nazwiska i innych danych umożliwiających identyfikację osoby, której dokumentacja dotyczy.
Raport „Mapa źródeł danych medycznych w Polsce” został przygotowany przez Naukową Fundację Polpharmy oraz AI One Health. Autorzy postawili sobie za cel odpowiedź na pytania: jakimi danymi medycznymi realnie dysponuje polski system ochrony zdrowia i w jakich warunkach mogą one wspierać pacjentów, lekarzy, naukę i politykę zdrowotną.
W opracowaniu między innymi zidentyfikowano kluczowe typy danych oraz opisano strukturę ich gromadzenia, zarządzania i udostępniania. Według autorów opracowanie pokazuje, że mimo rosnącej liczby danych medycznych, ich potencjał pozostaje w dużej mierze niewykorzystany z powodu fragmentaryczności systemu, braku interoperacyjności oraz niejednoznacznych ram prawnych.
– Z jednej strony chcieliśmy zrobić swego rodzaju „zdjęcie” aktualnej rzeczywistości – tego, jak obecnie wygląda sytuacja z danymi medycznymi w Polsce; dokonać inwentaryzacji tego, co już mamy, co stanowi nasz fundament. Z drugiej strony chcieliśmy w tym raporcie podać pewne wskazówki dla ekosystemu nauka–biznes–administracja publiczna, które mogą spowodować, że zbiory danych medycznych, które są w tej chwili fragmentaryczne i szczątkowe, mogą stać się jednym, zintegrowanym systemem o wysokiej jakości, który będzie wspierał polską naukę, polskich lekarzy, farmaceutów i polskich pacjentów – stwierdził Krzysztof Kurowski, wiceprezes Naukowej Fundacji Polpharmy.
– Przede wszystkim powinniśmy wyjść z tego marazmu posiadania danych, do maksymalnego wykorzystania ich potencjału – postulowała Aneta Sieradzka, prezes fundacji AI One Health.
Wyjaśniła, że naszą bolączką jest silosowość danych.
– W Polsce nagromadziliśmy bardzo o dużo danych medycznych. Należałoby się skupić na trzech filarach, które muszą działać równolegle – filarze technologicznym, legislacyjnym, ale tu dodałabym jeszcze jeden, organizacyjny, który też jest bardzo ważny. Patrząc z perspektywy filara technologicznego, bolączką w naszym kraju jest brak interoperacyjności systemów. Ta interoperacyjność oznacza, że różne systemy powinny się ze sobą „rozmawiać”. Dzisiaj polskie dane medyczne bardzo słabo się ze sobą komunikują – oceniła.
W wydarzeniu uczestniczyli również Grzegorz Wrona, sekretarz Naczelnej Rady Lekarskiej, i Jarosław Protasiewicz, dyrektor Ośrodka Przetwarzania Informacji Państwowego Instytutu Badawczego.
Przeczytaj także: „Raportowanie niech się stanie, a nie pozorne oszczędzanie”.
Menedżer Zdrowia

