Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Źródło: Menedżer Zdrowia

Im się udało odwrócić piramidę świadczeń zdrowotnych

123RF

– Szpitale psychiatryczne, które weszły w psychiatrię środowiskową, czyli otworzyły centra, redukowały łóżka, ponieważ nie było pacjentów – mówi o efektach pilotażu reformy psychiatrii dorosłych dr Tomasz Rowiński ze Szkoły Głównej Handlowej.

  • W 2018 roku rozpoczął się pilotaż reformy psychiatrii dorosłych
  • Ma on się zakończyć 31 grudnia tego roku, a od 1 stycznia 2027 roku utworzone w jego ramach centra zdrowia psychicznego mają działać na nowych zasadach
  • Nasz eksperyment pokazał, że można rozwijać usługi środowiskowe, które z punktu widzenia komercyjnego zawsze są nieopłacalne – podkreśla dr Tomasz Rowiński

W 2018 roku rozpoczął się pilotaż reformy psychiatrii dorosłych. Jak informował wówczas resort zdrowia, jego celem miała być poprawa jakości świadczeń psychiatrycznych realizowanych przez sieć placówek psychiatrycznych dla dorosłych – centrów zdrowia psychicznego oraz ośrodków czy zespołów środowiskowej opieki psychologicznej i psychoterapeutycznej dla dzieci i młodzieży – poprzez wsparcie infrastruktury placówek.

Pilotaż ma pozwolić na zwiększenie efektywności systemu opieki zdrowotnej oraz przyczynić się do niwelowania różnic regionalnych w jakości usług zdrowotnych w zakresie psychiatrii. Projekt jest realizowany w formule grantowej.

Pilotaż ma się zakończyć 31 grudnia tego roku, a od 1 stycznia 2027 roku CZP miałyby działać na nowych zasadach.

W Polsce funkcjonuje 127 centrów zdrowia psychicznego obejmujących opieką około 14,7 mln dorosłych mieszkańców. Docelowo w systemie ma znaleźć się cała populacja.

Aby podmioty lecznicze wzięły odpowiedzialność za populację

Dr Tomasz Rowiński podkreśla, że pilotaż ma pomóc w tworzeniu wartości publicznej, jaką jest zdrowie, czego nie robi ani Narodowy Fundusz Zdrowia, ani Ministerstwo Zdrowia. Zajmują się tym podmioty lecznicze.

– W psychiatrii środowiskowej chodziło m.in. o to, by podmioty lecznicze wzięły odpowiedzialność za populację. Została ona określona rozporządzeniem ministra zdrowia – wyjaśnia ekspert.

W ramach budżetu populacyjnego podmioty lecznicze starały się zabezpieczyć finansowanie potrzeb zdrowotnych, żeby populację zaopiekować.

– Pilotaż trwał osiem lat, dlatego że środowisko „reformatorów” ciągle walczy z kolejnymi ekipami decydentów. Jest taka cecha, że szczebel średni urzędniczy cały czas ma inną wizję: że trzeba płacić za usługi. My mówimy, że nie za usługi, ale za zdrowienie. Aż przyszła minister Kęcka i powiedziała, że gruzujemy – tłumaczy dr Rowiński. – Kończymy to w najgorszym momencie, bo prawie dopłynęliśmy do lądu, ale niestety teraz toniemy – dodaje.

Jaka była idea? W budżecie populacyjnym starano się zorganizować usługi medyczne tak, by szpital, zgodnie z modelem opieki środowiskowej, rozwijał te usługi dla mieszkańców, miał też zapewnioną stabilność, bezpieczeństwo finansowe, co – w ocenie eksperta – jest kluczowe w każdej zmianie.

Hospitalizacja spadła radykalnie

Jak dodaje Tomasz Rowiński, newralgiczna zmiana dokona się wtedy, jeżeli uda się wciągnąć podmioty lecznicze na tyle, że wezmą odpowiedzialność za pacjenta.

– Te podmioty udało się wciągnąć. Centra działają w połowie Polski. Budżet populacyjny pozwalał im rozwijać usługi środowiskowe, nie martwiąc się tym, że jeżeli będzie im spadać hospitalizacja, to się „wywrócą” – mówi.

Okazało się, że hospitalizacja spadła radykalnie. W województwie małopolskim, które weszło w transformację, osiągnięto rekomendowany przez wiele instytucji wskaźnik w psychiatrii 25 łóżek na 100 tys. mieszkańców. Na Lubelszczyźnie ten wskaźnik jest na poziomie ponad 50.

– Przez osiem lat udało się szybciej dojść do pewnych wskaźników, które świadczą m.in. o tym, że populacja zdrowieje, potrzebujemy mniejszej liczby hospitalizacji. Odwróciliśmy nieszczęsną piramidę świadczeń zdrowotnych – wskazuje dr Rowiński.

Co więcej, szpitale psychiatryczne, które weszły w psychiatrię środowiskową, czyli otworzyły centra, redukowały łóżka, ponieważ nie było pacjentów.

Ekspert podkreśla, że kiedy rozwija się część środowiskową i zabezpiecza pacjentów odpowiednimi lekami, oni spokojnie funkcjonują zawodowo w swoim środowisku, nie wypadają z systemów społecznych.

– Nasz eksperyment pokazał, że można rozwijać usługi środowiskowe, które z punktu widzenia komercyjnego zawsze są nieopłacalne. Widzimy to w psychiatrii dziecięcej, gdzie nakłady wzrosły do ponad 1 miliarda złotych. Niestety, z tony cukru zrobiliśmy 5 dekagramów karmelu. Kolejki się wydłużyły, trudno jest się dostać, i efektywnie wyleczyć te dzieci oraz spowodować, by nie było tzw. pasa transmisyjnego do psychiatrii dorosłych – podsumowuje dr Tomasz Rowiński.

Przeczytaj także: „Prof. Dominika Dudek zaprasza na kolejną edycję Psychiatrii w POZ”.

Menedzer Zdrowia twitter

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: CZP centra zdrowia psychicznego pilotaż psychiatria Tomasz Rowiński