Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij

Urządzeni w kryzysie

iStock

To, że polska ochrona zdrowia jest w kryzysie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w nim urządzać. Nikt nie powinien być zaskoczony jego wielkością – to nie przypadek ani pojedyncza decyzja ministra, ale rachunek skrupulatnie podliczany od lat przez analityków i dyrektorów szpitali. Płacimy za dekady bierności i pozorowanych zmian. A uporczywe trwanie w tym stanie nie anuluje długu – wyłącznie podbija stawkę.

  • Urządzamy się w 250 miliardach złotych długu
  • Dlaczego jest źle? Między innymi, że jedna decyzja polityczna o wskaźniku płac demoluje finanse Narodowego Funduszu Zdrowia
  • Już 73 proc. Polaków woli wybudować własny kącik i płacić drugi raz za zdrowie, byle nie czekać w państwowej kolejce
  • System urządził szpitale tak absurdalnie, że każdy leczenie pacjenta to strata, a największy spokój daje całkowita bierność
  • Cieszymy się ze sprzętu z KPO za 18 mld zł, zapominając, że pieniędzy na jego wymianę za kilka lat zostaniemy z niczym
  • Prawdziwym zagrożeniem nie jest jednak sam dług, lecz to, jak łatwo mościmy się w kryzysie (posiadając pełne dane i świadomość, że cena za tę bierność przewyższy najgorsze szacunki analityków)

250 mld zł – tyle wynosi roczny budżet Narodowego Funduszu Zdrowia na leczenie wszystkich Polaków. Dokładnie taką samą kwotę w latach 2025–2028 budżet państwa musiałby dopłacić, aby uzupełnić braki w publicznej opiece zdrowotnej.

Choć o skali zapaści wiemy już niemal wszystko – w „Menedżerze Zdrowia” pisaliśmy o tym wielokrotnie, ostatnio w tekście gen. broni prof. dr. hab. n. med. Grzegorza Gieleraka „Kryzys bez niewiadomych” – urządzanie się w bezczynności doprowadziło do tego, że ponad połowa szpitali kończy rok pod kreską, a z prywatnego sektora medycznego korzysta już 73 proc. obywateli.

Rozpoznanie jest kompletne – przyczyny, dynamikę oraz koszty tego trwającego od lat stanu dokładnie opisano i policzono. Do podjęcia pozostały kluczowe decyzje dotyczące mechanizmu płac, taryfikacji świadczeń oraz docelowego ustroju finansowego. Ich termin wyznaczają reguła wydatkowa i kalendarz polityczny.

Grzegorz Gielerak słusznie zwrócił uwagę, że reformę można odkładać, ale matematyki – nie.

Każdy rok meblowania się w kryzysie nie unieważnia rachunku, lecz wyłącznie podbija ostateczną cenę.

Podstawy wiedzy

Sytuację udokumentowały audyty Najwyższej Izby Kontroli, wyliczenia analityków finansów publicznych oraz sprawozdania samych lecznic. Stan polskiej ochrony zdrowia w połowie 2026 r. został precyzyjnie podliczony. Od wyjaśnienia przyczyn tej trwałej bierności decydentów zależy to, ile miesięcy pacjent spędzi w kolejce i czy lokalny oddział w szpitalu powiatowym będzie jeszcze w ogóle działał.

Bilans opiera się na trzech podstawach:

  • kontroli państwowej,
  • analizach niezależnych ośrodków badawczych,
  • twardych danych z placówek medycznych.

Najwyższa Izba Kontroli zbadała działalność Narodowego Funduszu Zdrowia za okres od 2021 r. do połowy 2024 r. Izba ustaliła – o czym informowała w wystąpieniu pokontrolnym nr P/24/046 – że przychody płatnika wzrosły o ponad 8 proc., podczas gdy koszty skoczyły o ponad 30 proc. Nowe zadania nałożone na NFZ kosztowały 113 mld zł, z czego aż 90 mld zł pochłonęły ustawowe podwyżki wynagrodzeń z 2022 r.

Ta drastyczna rozbieżność wpłynęła bezpośrednio w pacjentów – ceną za urządzanie się w niewydolnym modelu jest wydłużenie czasu oczekiwania na świadczenia o 40 proc. w przypadkach pilnych i o 67 proc. w stabilnych. Kolejka urosła z 2,8 do 3,6 miesiąca. Rachunek dopełniają tzw. białe plamy w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS), gdzie zaplanowanych świadczeń po prostu nie zakontraktowano – w 2023 r. dotyczyło to aż 167 powiatów.

Prywatny sektor się bogaci 

Z kłopotów w systemie pacjenci wyciągnęli wnioski szybciej niż decydenci – zamiast czekać na reformy, po prostu urządzili się obok systemu. Z prywatnej opieki medycznej korzysta obecnie 73 proc. Polaków. Ponad 70 proc. z nich jako powód podaje zbyt długie terminy w placówkach publicznych (w 2020 r. deklarowała tak połowa badanych) – wynika to z raportu „Rynek prywatnej opieki zdrowotnej w Polsce – analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2026–2031” przygotowanego przez firmę analityczno-badawczą PMR Market Experts, a zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego (z informacji o wydatkach na ochronę zdrowia w latach 2022–2024), prywatne wydatki bieżące na ochronę zdrowia wyniosły w 2024 r. 64,5 mld zł (wzrost o 9,9 mld zł rok do roku), co odpowiada 1,8 proc. PKB i stanowi jedną trzecią budżetu NFZ

W tej kwocie gospodarstwa domowe wydały bezpośrednio 47,6 mld zł, a 5,2 mld zł przeznaczono na abonamenty i polisy. Najszybciej rośnie rynek ubezpieczeń zdrowotnych – w 2025 r. przypisana składka brutto sięgnęła 2,65 mld zł (wzrost o 14,8 proc. rok do roku), a liczba ubezpieczonych przekroczyła 5,8 mln osób (pięciokrotny wzrost w ciągu dekady, według danych Polskiej Izby Ubezpieczeń opublikowanym w tekście „Rynek ubezpieczeń zdrowotnych w 2025 roku nadal rośnie dwucyfrowo”). Płacąc ten drugi rachunek, sektor prywatny nie zastępuje jednak lecznictwa szpitalnego – kupuje jedynie czas w diagnostyce i AOS, pozostawiając przypadki nagłe w gestii państwa.

Skąd te braki?

Finansowe konsekwencje uporczywego trwania w zapaści oszacował dr Sławomir Dudek z Instytutu Finansów Publicznych – w raporcie „Finanse systemu ochrony zdrowia pod ścisłym nadzorem procedury nadmiernego deficytu i reguły wydatkowej”Zgodnie z szacunkami luka NFZ rośnie z 33,9 mld zł w 2025 r. (0,9 proc. PKB) do 90 mld zł w 2028 r. (1,7 proc. PKB). Łącznie w latach 2025–2028 budżet państwa musiałby przekazać do systemu 216,5 mld zł. Po uwzględnieniu obniżki składki dla przedsiębiorców i nowelizacji ustawy płacowej ten rachunek rośnie do 249 mld zł.

Braki w planie na 2027 r., wynoszące po dotacji 20–22 mld zł, to jedynie wierzchołek deficytu – liczony względem pełnej ścieżki kosztów sięga on aż 41 mld zł.

Za 37 z 41 mld zł owej dziury odpowiada jedna decyzja z 2022 r. – powiązanie waloryzacji płac ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce zamiast ze wskaźnikiem inflacji.

Kolejne 13 mld zł to efekt decyzji z lat 2023–2026 o przenoszeniu zadań z budżetu państwa na NFZ oraz wyboru najdroższych wariantów podwyżek. Gdyby indeksację płac oparto na wskaźniku cen, system wygenerowałby 9 mld zł nadwyżki. Sama zmiana tego wskaźnika pozwoliłaby utrzymać koszty poniżej przychodów płatnika, uniknąć rosnącej dziury i zatrzymać ten proces.

Brak odważnych decyzji sprawił, że model powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego de facto przekształcił się w tymczasową hybrydę składkowo-budżetową. Składka zdrowotna w 2025 r. pokryła niespełna 82 proc. wydatków funduszu. Resztę dopłacił budżet państwa (32,9 mld zł), podczas gdy jeszcze w 2022 r. jego udział wynosił zero.

Grzegorz Gielerak podał, że wpływy uszczuplają dwa mechanizmy, na które przyzwalały kolejne ekipy:

  • rolnicy w KRUS (1 mln ubezpieczonych) – opłacają 1,64 mld zł rocznie na podstawie hektarów przeliczeniowych, a budżet dopłaca za nich 1,8 mld zł,
  • jednoosobowe działalności gospodarcze (1,8 mln podmiotów) – rozliczają się według efektywnej stawki 3,1 proc., podczas gdy pracownik na etacie odprowadza 9 proc.

Źródłem są sprawozdania finansowe samych placówek.

Na koniec 2025 r. zobowiązania publicznych szpitali sięgnęły 34 mld zł (w tym 5 mld zł wymagalnych). Stratą rok zamknęło 298 szpitali – ponad połowa sieci podstawowego zabezpieczenia. Stratę 52 mln zł zanotował między innymi duży wielospecjalistyczny szpital powiatowy, w którym ponad 95 proc. świadczeń wyceniono poniżej realnych kosztów.

Obecny model taryfikacji generuje absurdalny mechanizm: gdy stawka nie pokrywa kosztów zmiennych, każdy przyjęty pacjent powiększa stratę placówki. Gdy pokrywa koszty zmienne, ale ignoruje stałe – leczenie odbywa się kosztem majątku. W efekcie system karze szpital za aktywność, a nagradza za ograniczenie przyjęć i bierność.

Zagrożony majątek z KPO

Skutki odrealnionej taryfikacji uderzają bezpośrednio w trwałość inwestycji. Z samego Krajowego Planu Odbudowy do ochrony zdrowia trafiło niemal 18 mld zł (w tym 5,2 mld zł na Krajową Sieć Onkologiczną i 4 mld zł na cyfryzację 370 placówek).

Nowoczesny sprzęt wymaga jednak wymiany po kilku lub kilkunastu latach. Bez uwzględnienia amortyzacji i kosztów odtworzeniowych w taryfach świadczeń wypracowany potencjał ulegnie degradacji. Zanim aparatura całkowicie odmówi posłuszeństwa, wydłużą się przestoje serwisowe, a zabiegi będą podzlecane firmom zewnętrznym. Ponieważ pierwsze cykle wymiany sprzętu z KPO przypadną jeszcze przed końcem dekady, rachunek odtworzeniowy w taryfowaniu świadczeń należy uwzględnić już teraz. Dalsze trwanie w iluzji, że sprzęt będzie działał wiecznie sam z siebie, wystawi pacjentom najsurowszy możliwy rachunek – w postaci całkowitego braku dostępu do nowoczesnego leczenia.

Cena za meblowanie się w kryzysie

Ignorowanie realiów i udawanie, że system wciąż działa, prowadzi wprost do katastrofy. Prawdziwe niebezpieczeństwo nie tkwi bowiem wyłącznie w wielkości długu, ale w tym, jak łatwo przyzwyczailiśmy się do funkcjonowania w absurdzie. Jeśli rządzący nie zdecydują się na trudną politycznie reformę, pacjenci zostaną sami sobie – a wtedy cena za to, że zamiast rozwiązać problem, postanowiliśmy się w nim na dobre urządzić, okaże się wyższa niż cokolwiek, co do tej pory podliczyli analitycy.

Przeczytaj także: „Pętla finansowej nieefektywności – i jak ją przerwa攄Ile samorządy powiatowe wydają na szpitale?” i „Leczenie na kredyt”.

Menedzer Zdrowia facebook

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Tylko w „Menedżerze Zdrowia” Aktualności
Tagi: szpital szpitale ochrona zdrowia opieka zdrowotna finanse w ochronie zdrowia NFZ Narodowy Fundusz Zdrowia budżet NFZ luka finansowa NFZ zadłużenie szpitali szpitalnictwo ustawa płacowa podwyżki dla medyków indeksacja wynagrodzeń taryfikacja świadczeń koszty leczenia prywatna opieka medyczna ubezpieczenia zdrowotne abonamenty medyczne rynek medyczny Krajowy Plan Odbudowy KPO KPO ochrona zdrowia procedury medyczne Najwyższa Izba Kontroli NIK Instytut Finansów Publicznych IFP Federacja Przedsiębiorców Polskich FPP Polska Izba Ubezpieczeń PIU PMR Market Experts Ministerstwo Zdrowia Grzegorz Gielerak Sławomir Dudek Łukasz Kozłowski kryzys w ochronie zdrowia polityka