Instytut wisi
Jakub Orzechowski/Agencja Wyborcza.pl
Instytut Medycyny Wsi im. Witolda Chodźki w Lublinie zawisł nad przepaścią. Metafora stała się faktem – na koniec pierwszego półrocza zobowiązania placówki osiągnęły 47,9 mln zł, a za ubiegły rok odnotowano 5,9 mln zł straty. W programie naprawczym dyrekcja zaplanowała zwolnienia pielęgniarek i fizjoterapeutów. Pracownicy zakwestionowali tę decyzję, bo redukcję zatrudnienia ogłoszono bezpośrednio po procesie akredytacyjnym, na czas którego celowo zagwarantowano pełną obsadę dyżurów.
- Dyrekcja Instytutu Medycyny Wsi zaplanowała zwolnienia pielęgniarek. Poseł Bartłomiej Pejo złożył w tej sprawie interpelację
- Odpowiedział wiceminister Tomasz Maciejewski, który podał dane finansowe jednostki, przypominając, że odpowiedzialność za etaty spoczywa w całości na dyrektorze
- Odrzucił też apel o doraźną inspekcję – kolejną kontrolę zaplanowano dopiero na 2027 r.
Akredytacja i zwolnienia
Aby ustabilizować sytuację finansową placówki, dyrekcja Instytutu Medycyny Wsi im. Witolda Chodźki w Lublinie zaplanowała zwolnienia pielęgniarek. Redukcję umotywowała kosztami pracy – w następstwie ustawy podwyżkowej średnia pensja w tej grupie zawodowej wyniosła ok. 15 tys. zł miesięcznie. Pielęgniarki zaalarmowały jednak, że przy zredukowanej obsadzie dyżurów zagwarantowanie bezpieczeństwa pacjentom stanie się niemożliwe – pisaliśmy o tym w tekście „Szpital z Lublina chce ratować budżet i zwolnić pielęgniarki”.
Sprawą zainteresował się Bartłomiej Pejo z Konfederacji, który złożył interpelację nr 20013.
Parlamentarzysta zakwestionował sekwencję decyzji kierownictwa: zwolnienia ogłoszono zaledwie kilka tygodni po zakończeniu weryfikacji jakości. Na potrzeby procesu akredytacyjnego dyrekcja zagwarantowała pełną obsadę dyżurów, nie informując załogi o trudnej sytuacji ekonomicznej. O narastających problemach budżetowych i redukcji etatów personel dowiedział się dopiero po sfinalizowaniu procedury.
Stwierdził przy tym, że obawia się o dostępność i bezpieczeństwo świadczeń zdrowotnych udzielanych pacjentom.
Długi i bierny nadzór
Do poselskich zarzutów odniósł się podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia Tomasz Maciejewski. Przedstawiciel resortu zapewnił na wstępie, że kierownictwo „na bieżąco monitoruje” sytuację finansową nadzorowanej jednostki. Sam nadzór okazał się jednak bezskuteczny w powstrzymywaniu kolejnych strat.
Tomasz Maciejewski podał, że w 2024 r. instytut odnotował ujemny wynik finansowy rzędu 6,8 mln zł, natomiast w 2025 r. strata wyniosła 5,9 mln zł. Ujemny trend utrzymuje się również w bieżącym roku – za pierwsze półrocze 2026 r. jednostka wykazała stratę netto w wysokości 4,8 mln zł. Zgodnie ze stanem na 30 czerwca 2026 r. całkowite zobowiązania placówki osiągnęły 47,9 mln zł, z czego 1,5 mln zł stanowiły zobowiązania wymagalne.
Trzy lata na plan naprawczy
W konsekwencji ujemnego wyniku finansowego za 2025 r. dyrektor jednostki został zobligowany do sporządzenia programu naprawczego na okres nie dłuższy niż trzy lata. Wiceminister Maciejewski poinformował, że dokument ten ma doprowadzić nie tylko do stabilizacji ekonomicznej, lecz także do dostosowania działalności do mapy potrzeb zdrowotnych oraz krajowego planu transformacji. Dodatkowymi celami pozostają:
- poprawa współpracy z innymi podmiotami leczniczymi,
- podniesienie jakości świadczeń,
- zwiększenie efektywności zarządzania i kompetencji kadry kierowniczej.
Termin na przekazanie programu upływa z końcem października 2026 r. Dokument musi zostać opatrzony opiniami wojewody oraz dyrektora oddziału wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia. Następnie minister zdrowia będzie miał miesiąc na jego zatwierdzenie, skorygowanie lub zmianę.
Odpowiedzialność w rękach dyrektora
Odpowiadając na obawy dotyczące bezpieczeństwa pacjentów i kryteriów doboru załogi do zwolnień, Tomasz Maciejewski zaznaczył, że odpowiedzialność za politykę kadrową spoczywa w całości na dyrektorze.
Wiceminister przypomniał, że zgodnie z przepisami o instytutach badawczych placówka występuje w obrocie we własnym imieniu, pokrywa koszty z uzyskiwanych przychodów i samodzielnie odpowiada za swoje zobowiązania.
Kwestię zmian kadrowych przedstawiciel resortu skwitował przypomnieniem przepisów, czyniąc jedynie zastrzeżenie dla kompetencji rady naukowej.
– Decyzje we wszystkich sprawach dotyczących instytutu, z wyjątkiem spraw należących do zakresu działania rady naukowej, w tym także w zakresie kształtowania wielkości i struktury zatrudnienia w instytucie, podejmuje dyrektor instytutu – podkreślił Tomasz Maciejewski.
Doraźnej kontroli nie będzie
Poinformował ponadto, że ocena prawidłowości procesu akredytacyjnego leży w wyłącznej gestii Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia (CMJ), odrzucając poselski apel o szczegółowe zbadanie zasadności zwolnień w trybie doraźnym.
Kontrole nieujęte w rocznym harmonogramie podejmowane są wyłącznie w przypadkach „uzasadnionych pilnością lub charakterem sprawy”.
Z ministerialnej odpowiedzi zatem jasno wynikało, że w przypadku lubelskiego instytutu nie ma spełnienia kryterium nagłości.
Kolejna planowa weryfikacja działalności finansowej oraz organizacyjnej lubelskiego instytutu odbędzie się dopiero w 2027 r., ponieważ poprzednią procedurę sprawdzającą przeprowadzono w 2024 r.
Do tego czasu ciężar przeprowadzenia trudnej restrukturyzacji spoczywa na dyrekcji, podczas gdy kierownictwo resortu ograniczy się do formalnej oceny programu naprawczego.
Przeczytaj także: „Wiara, nadzieja, nadwykonania. Z nich zaś największe są nadwykonania”, „Rachunek bez pokrycia”, „Sąd to błąd?” i „Miara sukcesu”.
