Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij

Najgroźniejsze kłamstwa medyczne nie wyglądają jak kłamstwa – tak działa biznes

123RF

Młodzi dorośli należą dziś do grup najbardziej podatnych na medyczną dezinformację, a internetowi guru zdrowia często zdobywają większe zaufanie niż lekarze. – Najgroźniejsze kłamstwa medyczne ubierają się w kostium prawdy – stwierdziły autorki raportu „Dezinformacja medyczna”.

Dr Dorota Sikora, dyrektor Biura Rankingów Akademickich i Komunikacji Naukowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, badaczka dezinformacji, oraz Wioletta Samborska, dyrektor Centrum Odkryć Medycznych UMW i menedżerka – współautorki raportu „Dezinformacja medyczna” – wskazują, jak działa mechanizm tego zjawiska, jakie są jego skutki i w jaki sposób można mu przeciwdziałać.

Dezinformacja medyczna w Polsce sięgnęła sufitu.

Z raportu Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, który „Menedżer Zdrowia” opublikował w artykule Dezinformacja medyczna – w sieci śmieci”, wynika, że w ostatnim czasie pojawiło się w sieci 347 tys. wpisów w mediach społecznościowych, 32 tys. publikacji w tradycyjnych i miliardy kontaktów z fałszywym przekazem. Jej szacunkowa wartość reklamowa przekroczyła 3,45 mld zł.

Nie chodzi tylko o teorie spiskowe

Teraz o szczegółach zjawiska opowiedziały współautorki raportu. 

Dr Dorota Sikora wskazała, że obecnie zdecydowanie obserwujemy zjawisko o bardzo dużej skali.

– Wokół zdrowia powstał cały rynek oparty na prostych odpowiedziach na bardzo złożone problemy. To już nie tylko klasyczne teorie spiskowe. Coraz częściej są to narracje wykorzystujące pojedyncze badania, wyrwane z kontekstu fakty czy półprawdy, które następnie służą do sprzedaży określonych produktów lub usług – wyjaśniła.

Wioletta Samborska dodała, że problem ten jest szczególnie widoczny w obszarze treści lifestylowych.

– Jeszcze kilka lat temu dominowały głównie narracje antyszczepionkowe. Dziś coraz większą rolę odgrywają teorie żywieniowe. W internecie można znaleźć obietnice, że odpowiednia dieta, suplement albo „oczyszczenie organizmu” rozwiążą niemal każdy problem zdrowotny. Popularność zdobywają treści o pasożytach, cudownych właściwościach witamin czy dietach mających leczyć wszystko – od migren po nowotwory. Zjadanie całej kostki masła na jedno posiedzenie ma być elementem „zdrowej wysokobiałkowej diety”. Ale największy problem zaczyna się wtedy, gdy takie przekazy skłaniają ludzi do porzucania terapii zaleconych przez lekarzy – zaznaczyła.

Liczy się reakcja na zjawisko

Dr Sikora podkreśliła, że obecnie najważniejsze jest to, że problem został dostrzeżony i zaczyna być analizowany systemowo. – Powstają raporty, prowadzone są badania, pojawiają się projekty zmian legislacyjnych. To pokazuje, że świadomość zagrożenia rośnie – mówiła.

– Nasz raport traktujemy jako punkt wyjścia. Będziemy regularnie monitorować zjawisko i obserwować, jak zmienia się krajobraz dezinformacji medycznej. Przygotowujemy również narzędzia, które pomogą ludziom weryfikować źródła i sprawdzać wiarygodność informacji. Nie ograniczymy się wyłącznie do diagnozowania problemu. Na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu tworzymy obecnie Centrum Odkryć Medycznych – nowoczesną przestrzeń edukacyjną, która ma pokazywać, jak przełomy naukowe zmieniały i nadal zmieniają medycynę. Naszym celem jest stworzenie czegoś w rodzaju „szczepionki przeciw dezinformacji” – zaznaczyła dyrektor Samborska.

– Nauka jest procesem. Jeśli nie będziemy tłumaczyć tego społeczeństwu, przestrzeń bardzo szybko zagospodarują ci, którzy oferują łatwe, ale fałszywe rozwiązania – stwierdziła.

Jak wygrać z dezinformacją

Dr Sikora zwróciła uwagę, że fałszywe informacje mają przewagę, ponieważ są prostsze, bardziej emocjonalne i lepiej współgrają z algorytmami mediów społecznościowych.

– Badania pokazują, że treści odwołujące się do emocji rozprzestrzeniają się wielokrotnie szybciej niż informacje oparte na faktach. Nie oznacza to jednak, że należy się poddać. Brak reakcji oznaczałby oddanie całej przestrzeni osobom, które chcą na dezinformacji zarabiać – zaznaczyła.

Dyrektor Samborska wskazała natomiast, że w sieci można znaleźć porady zachęcające do picia boraksu, korzystania z niesprawdzonych kroplówek witaminowych czy rezygnacji z leczenia na rzecz „naturalnych metod”.

– Najgroźniejsze jest nie samo stosowanie takich praktyk, ale to, że prowadzą one do utraty zaufania do lekarzy i medycyny opartej na dowodach. Pozornie niewinne treści mogą być początkiem drogi prowadzącej do odrzucania szczepień, przerywania terapii onkologicznych czy korzystania z pseudoterapii – wytłumaczyła współautorka raportu.

Młodzi ofiarami dezinformacji 

Dr Sikora wyjaśniła, że coraz więcej badań pokazuje, że szczególnie podatni na dezinformację są młodzi dorośli. – To osoby, które większość informacji konsumują za pośrednictwem mediów społecznościowych i bardzo rzadko mają nawyk sprawdzania źródeł – zaznaczyła.

– Dlatego tak ważne jest budowanie kompetencji związanych z krytycznym myśleniem. Sama umiejętność rozpoznawania mechanizmów manipulacji znacząco zwiększa odporność na fałszywe treści – dodała dyrektor Samborska.

Dr Sikora zwróciła uwagę na tzw. Zombie Papers, czyli „naukowych trupów” – publikacje wycofane z obiegu z powodu błędów metodologicznych, nierzetelności lub fałszywych danych. W świecie nauki już nie istnieją.

Do tematu tego odniosła się dyr. Samborska, podkreślając, że niestety internet niczego nie zapomina, co oznacza, że prace te nadal krążą w sieci i są przedstawiane jako dowód na rzekomo ukrywaną przez Big Farmę prawdę. Jako przykład podała głośną publikację Andrew Wakefielda, sugerującą związek szczepień z autyzmem. – Artykuł został wycofany, a jego ustalenia wielokrotnie obalone. Mimo to do dziś jest wykorzystywany przez środowiska antyszczepionkowe – podkreśliła.

Dezinformacja może kosztować życie

Ekspertki podkreśliły również, że skutki takich narracji mogą być tragiczne. 

– Dobrym tego przykładem jest Japonia. Tam wystarczyło kilka nagłośnionych przez media historii o rzekomych powikłaniach po szczepieniu przeciw HPV, by wyszczepialność runęła z poziomu około 80 proc. do mniej niż 1 proc. Zarzutów wobec szczepionki nigdy nie potwierdzono, ale skutki paniki okazały się realne. Szacuje się, że przełożyło się to na dziesiątki tysięcy dodatkowych zachorowań na raka szyjki macicy i tysiące zgonów. To jeden z najlepiej udokumentowanych przykładów tego, że medialna dezinformacja może kosztować ludzkie życie – zauważyła dyr. Samborska.

– Skutki dezinformacji obserwujemy także w naszej praktyce klinicznej. Profesor Piotr Ponikowski zwrócił uwagę, że na 174 pacjentów hospitalizowanych z powodu ciężkiej niewydolności serca lub po zawale aż 100 osób odmówiło przyjęcia zalecanych szczepień ochronnych. Mówimy o osobach należących do grup szczególnego ryzyka, dla których takie szczepienia mogą mieć dramatyczne znaczenie dla zdrowia i życia. W naszym szpitalu widzimy również inne konsekwencje. Część pacjentów nie stosuje się do zaleceń lekarskich, przerywa terapię albo wybiera alternatywne metody leczenia. Zdarza się, że po miesiącach oczekiwania na wizytę specjalistyczną rezygnują z konsultacji, ponieważ wcześniej trafili do naturopaty, energoterapeuty czy osoby sprzedającej kosztowne suplementy obiecujące szybkie efekty. To właśnie dlatego dezinformacja medyczna nie jest wyłącznie problemem internetu. W pewnym momencie przekłada się na konkretne decyzje zdrowotne, a te mogą skutkować pogorszeniem stanu zdrowia, a czasem nawet śmiercią – powiedziała.

Żyjemy w kulturze obrazu

 Dyr. Samborska przestrzegła przed kulturą obrazu, w której żyjemy. 

– Krótkie filmy są łatwe w odbiorze, szybko zapadają w pamięć i bardzo dobrze rozchodzą się w mediach społecznościowych. To sprawia, że stają się idealnym narzędziem rozpowszechniania zarówno wiedzy, jak i dezinformacji. Dlatego zanim udostępnimy sensacyjną informację dotyczącą zdrowia, sprawdźmy ją w kilku wiarygodnych źródłach.  Szczególnie ostrożnym należy być wówczas, gdy jakaś informacja wywołuje w nas silne emocje – strach, gniew albo ekscytację. Dezinformacja żywi się emocjami. Im bardziej jesteśmy poruszeni, tym łatwiej nami manipulować. A jeśli ktoś obiecuje cudowne efekty, zna rzekomo tajemnicę ukrywaną przez lekarzy albo namawia do porzucenia terapii medycznej, powinna zapalić się czerwona lampka – podsumowała.

Przeczytaj także: „Dezinformacja medyczna – fałszywe diagnozy, prawdziwe cyberataki” i „Wiedza to za mało”.

Menedzer Zdrowia facebook

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: dezinformacja raport Dorota Sikora Wioletta Samborska Uniwersytet Medyczny im. Piastów Śląskich we Wrocławiu Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu dezinformacja medyczna dezinformacja zdrowotna zdrowie publiczne fake news pacjent pacjenci ruchy antyszczepionkowe antyszczepionkowcy teorie żywieniowe medycyna naturalna lifestyle szczepienia