Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij

Narodowy Fundusz Zależności? ►

Forum Ekonomiczne w Karpaczu

Czy skrótowiec Narodowy Fundusz Zdrowia można już rozwijać jako Narodowy Fundusz Zależności... od dotacji z budżetu państwa? To prowokacyjne pytanie zadaliśmy zastępcy prezesa NFZ Jakubowi Szulcowi, mając na względzie, że jeszcze w 2023 r. dotacja wynosiła zaledwie 0,2 mld zł, a w 2027 r. wyniesie co najmniej 41,5 mld zł.

  • Jakub Szulc przyznał, że składka zdrowotna już nie wystarcza, a koszty ustawy podwyżkowej wyniosą w 2026 r. aż 72 mld zł, czyli niemal jedną trzecią wszystkich wydatków Narodowego Funduszu Zdrowia
  • Zastępca prezesa stwierdził, profesjonaliści medyczni zarabiają już bardzo dobrze, a politycy powinni zastanowić się nad bezpiecznym poziomem dalszego wzrostu wynagrodzeń minimalnych
  • „Menedżer Zdrowia” o pieniądze w zdrowiu pytał podczas XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu

2 września sejmowa Komisja Finansów Publicznych zajęła się rocznym sprawozdaniem z wykonania planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia na 2025 r. – podczas obrad zastępca prezesa NFZ Jakub Szulc podkreślił, że wpływy ze składki zdrowotnej już nie wystarczają na pokrycie wydatków.

– Fundusz jest zależny od dotacji z budżetu państwa – stwierdził Jakub Szulc.

O szczegóły dopytaliśmy podczas XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu.

Nagranie z Jakubem Szulcem poniżej. Pod wideo dalsza część tekstu.

– Czy skrótowiec Narodowy Fundusz Zdrowia można już rozwijać jako Narodowy Fundusz Zależności… od dotacji z budżetu państwa? – spytaliśmy wprost.

– Tak funduszu określić z pewnością nie można, choćby dlatego, że nowa nazwa byłaby zbyt długa. Mówiąc jednak poważnie: dla nikogo, kto uważnie obserwuje sytuację makroekonomiczną, nie jest tajemnicą, że z roku na rok wydajemy coraz więcej z pieniędzy pozaskładkowych. Z jednej strony mamy konkretne wpływy ze składki zdrowotnej, a z drugiej szybko rosnące koszty – ocenił Jakub Szulc, zastępca prezesa NFZ.

Przedstawiciel płatnika podał, że jeszcze w 2023 r. dotacja podmiotowa z budżetu państwa dla NFZ wynosiła 0,2 mld zł. W kolejnych latach nastąpił jednak nienotowany wcześniej skok:

  • w 2024 r. planowano niecałe 9 mld zł dotacji, a wykonanie sięgnęło 14,7 mld zł,
  • w 2025 r. pierwotny plan na poziomie 18,3 mld zł zamknął się kwotą niemal 33 mld zł,
  • w 2026 r. przy zaplanowanych 26 mld zł realizacja wynosi już 33,5 mld zł.

W projekcie na 2027 r. zapowiadana początkowo kwota 35 mld zł – po decyzjach Rady Ministrów – wzrośnie do 41,5 mld zł, i to jeszcze przed rozpoczęciem roku budżetowego.

Koszty pracy napędzane procentem składanym

– Udział dofinansowania z budżetu jest coraz większy. Mamy bowiem narzucone zadania, które wcześniej były finansowane z innych źródeł, albo których w ogóle nie było w systemie. Największym z nich są coroczne podwyżki wynikające z ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych. I to mimo że w 2026 r. dynamika waloryzacji płac po raz pierwszy od lat spadnie do poziomu jednocyfrowego (8,82 proc. W 2025 r. było to 14,3 proc., a rok wcześniej 12,75 proc.) – wyliczył Jakub Szulc, podkreślając, że to właśnie mechanizm procentu składanego odpowiada za tak znaczną kumulację wydatków.

– Jeśli policzymy sam wzrost wynagrodzenia minimalnego od momentu wejścia w życie ustawy podwyżkowej w 2022 r. do 2026 r., dynamika w poszczególnych grupach zawodowych w każdym przypadku przekracza 90 proc., a w niektórych sięga powyżej 100 proc. – podkreślił zastępca prezesa NFZ Jakub Szulc.

Przełomowy okazał się sam 2022 r., gdy znowelizowane przepisy wymusiły jednorazowy skok stawek minimalnych o 25–50 proc. (Jakub Szulc mówił o tym podczas wspomnianego posiedzenia sejmowej komisji). Wszystkie kolejne coroczne podwyżki, przyznawane od 1 lipca, naliczane są już od tych podwyższonych wartości, co przekłada się na progresywny wzrost kosztów. Jakub Szulc przypomniał przy tym, że mowa wyłącznie o prawnie zagwarantowanym wynagrodzeniu minimalnym (w przeliczeniu na etat), a nie o całkowitych, rzeczywistych pensjach wypłacanych przez dyrektorów placówek medycznych.

Procedura wymaga, by po wyliczeniach Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) i ich zatwierdzeniu przez ministra zdrowia, NFZ przekazał świadczeniodawcom środki na pokrycie wyższych kosztów pracy.

– Sumaryczny koszt wszystkich rekomendacji AOTMiT od 2022 r. w samym tylko planie finansowym na 2026 r. wyniesie 72 mld zł. Biorąc pod uwagę całkowity kształt planu NFZ na poziomie około 220 mld zł, koszty te stanowią niemal jedną trzecią wszystkich wydatków funduszu – zaznaczył Jakub Szulc.

Co ważne, kwota ta obejmuje nie tylko same pensje zasadnicze, ale również pochodne i inne systemowe zmiany ujęte w koszyku rekomendacji agencji taryfikacyjnej.

Sztywne ramy nowej reguły wydatkowej

Spytaliśmy otwarcie, dokąd to zmierza.

– Powinniśmy urealnić koszty – odpowiedział Jakub Szulc.

– Można przyjąć, że miks finansowania budżetowo-składkowego jest w porządku, ale wtedy musielibyśmy jasno i wyraźnie powiedzieć, jakie kwoty zobowiązań w kolejnym roku będą musiały zostać przez fundusz poniesione. Co do zasady przedstawiamy zbilansowany plan finansowy, bo tak nakazuje ustawa – nie mamy innego wyjścia. Projekt przygotowywany jest w oparciu o prognozy wpływu składki (z marginesem błędu szacunku do 0,5 proc.) i o informacje z rządu dotyczące wysokości dotacji. To warunkuje naszą stronę przychodową. Do tego musimy dopasować stronę kosztową, choć wiemy, że koszty, które faktycznie poniesiemy, będą pewnie większe niż te wykazane pierwotnie – wyjaśnił Jakub Szulc.

– Dużą wartością dodaną jest to, że plan finansowy Narodowego Funduszu Zdrowia od tego roku staje się częścią rządowego planu wydatków publicznych, a więc podlega takiemu samemu rozrachunkowi jak budżet państwa. Nie będzie już można stosować praktyk z poprzednich lat – podkreślił Jakub Szulc.

Warto przy tym dodać, że – jak przyznał sam ekspert – nie pamięta on ani jednego roku od momentu powstania NFZ, w którym ostateczny plan finansowy nie byłby istotnie wyższy od pierwotnego. Przez ostatnie lata ostateczny plan regularnie przewyższał pierwotne założenia, a brakujące pieniądze uzupełniano w ciągu roku między innymi dotacjami celowymi z budżetu państwa.

Od tego roku będzie to jednak niemożliwe. Wpinięcie budżetu Funduszu w centralny plan wydatków państwa oznacza objęcie go twardymi unijnymi i krajowymi regułami wydatkowymi, które sztywno limitują maksymalny wzrost wydatków publicznych. Sektor finansów publicznych traktowany jest jako integralna całość. Jeśli w trakcie roku obrotowego wydatki NFZ wzrosną, rząd nie będzie mógł pokryć tej różnicy bez wskazania równoległych oszczędności – bilans sektora musi wyjść na zero, a środki będą musiały zostać przesunięte z innego obszaru państwa. W ocenie kierownictwa NFZ wymusi to realizm budżetowy już na etapie planowania, eliminując ryzyko, w którym faktyczne koszty systemowe ujawniają się dopiero w trakcie roku.

Transfer międzysektorowy?

Dopytaliśmy, czy w takim razie ewentualny wzrost wydatków NFZ w trakcie roku będzie wymagał transferi pieniędzy z innego sektora państwa.

– Różnica polega na tym, że kiedyś Narodowy Fundusz Zdrowia nie znajdował się w tym samym „worku” co budżet państwa. W ciągu roku można było nam zwiększyć wydatki, nie patrząc specjalnie na to, jakie jest ich źródło finansowania. W nowych budżetach nie będzie można już zmieniać sumy wydatków ogółem dla państwa, bo sektor finansów publicznych traktujemy jako całość – wyjaśnił zastępca prezesa NFZ Jakub Szulc.

Jako przykład podał ubiegły rok, w którym dotacja dla płatnika wzrosła w trakcie trwania roku z kilkunastu do niemal 33 mld zł. Złożyły się na to między innymi pieniądze z Ministerstwa Zdrowia i przesunięcia różnego rodzaju rezerw celowych.

– Zawsze jest lepiej, gdy wiemy, jakimi środkami dysponujemy na początku roku obrotowego, a nie pod jego koniec. Brak tej wiedzy powoduje sytuacje, o których słusznie mówi się w branży coraz głośniej – na przykład takie, w których fundusz nie realizuje na czas płatności za nadwykonania w programach lekowych czy w świadczeniach nielimitowanych. Chcielibyśmy takich sytuacji unikać – dodał Jakub Szulc.

Co z ustawą podwyżkową?

Spytaliśmy, czy możliwe są zatem mniejsze wydatki.

– Oczywiście, możemy zaproponować mniejsze wydatki na przyszły rok, ale będą one oznaczały obniżenie kontraktów z podmiotami leczniczymi. Nie sądzę, żeby poszczególni świadczeniodawcy byli zachwyceni, gdyby z dnia na dzień Narodowy Fundusz Zdrowia ograniczył im kontrakt o 10 proc. – ocenił Jakub Szulc.

– Skoro jedna trzecia z 220 mld zł budżetu na 2026 r. pójdzie wyłącznie na pokrycie ustawowych podwyżek płac minimalnych, to może warto byłoby coś zmienić w strukturze wydatków lub samej ustawie? – spytaliśmy.

Jakub Szulc zastrzegł, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie jest jej gestorem.

– Twierdzę jednak, że ustawa podwyżkowa spełniła już swoje zadanie. Przez lata w polskim systemie ochrony zdrowia mieliśmy do czynienia z zaniżonymi wynagrodzeniami profesjonalistów medycznych. Dziś jednak zarabiają dobrze, bardzo dobrze, a w niektórych przypadkach nawet ponadnormatywnie dobrze – stwierdził Jakub Szulc.

Przedstawiciel płatnika przypomniał, że decyzja o zmianie przepisów nie należy do niego, lecz wyłącznie do parlamentu.

– To decyzja posłów, senatorów i prezydenta – przypomniał Jakub Szulc.

Na pytanie, czy taka zmiana w obecnej sytuacji politycznej jest w ogóle możliwa, ekspert nie pozostawił jednak złudzeń.

– Nie sądzę, żebyśmy do końca kadencji doczekali się jakichkolwiek inicjatyw ustawodawczych w tym zakresie, chociaż rzeczywistość bywa momentami bardziej dynamiczna, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Zwracam jednak uwagę na istotny fakt: nawet w przypadku zmian, finansowe skutki ustawy, które są już w systemie, pozostaną z nami na zawsze. Pytanie brzmi więc nie o to, czy te koszty znikną – bo nie znikną – ale o to, jak szybko będą powiększać się kolejne kwoty, które musimy przeznaczać na wzrost wynagrodzeń – podsumował zastępca prezesa NFZ Jakub Szulc.

Przeczytaj także: „Wszystko, co chciałbyś wiedzieć o chirurgii robotowej, ale wstydzisz się zapyta攄Ministerstwo dementuje. Ścieżka specjalizacyjna z psychoterapii będzie”.

Więcej materiałów z XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu po kliknięciu w poniższy baner.

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: Forum Ekonomiczne w Karpaczu 2026 Forum Ekonomiczne w Karpaczu Jakub Szulc NFZ Narodowy Fundusz Zdrowia