Pierwsze kontrakty lekarzy w Centralnym Rejestrze Umów. Jedni go chwalą, drudzy krytykują
Centralny Rejestr Umów (CRU) działa od 1 lipca i już pojawiły się w nim pierwsze umowy zawierane z lekarzami przez placówki ochrony zdrowia. Część polityków uważa, że przepisy o CRU wymagają uzupełnienia. Czym jest CRU? Za co jest krytykowany, a za co chwalony?
- Centralny Rejestr Umów (CRU) działa od 1 lipca 2026 r. i umożliwia każdemu obywatelowi dostęp do informacji o umowach zawieranych przez jednostki sektora finansów publicznych.
- Obejmuje umowy zawarte po tej dacie (z wyjątkiem umów o pracę), a instytucje mają 30 dni na ich zgłoszenie.
- Rejestr budzi kontrowersje w środowisku medycznym.
- Lekarze obawiają się naruszenia prywatności oraz nierównego traktowania, ponieważ obowiązek publikacji nie obejmuje szpitali działających jako spółki prawa handlowego, nawet jeśli są w pełni publiczne.
- Eksperci oceniają CRU jako krok w stronę większej przejrzystości wydatków publicznych, ale wskazują na jego ograniczenia.
- Lewica zapowiedziała rozszerzenie obowiązku publikowania umów także na publiczne szpitale działające w formie spółek.
Centralny Rejestr Umówi Sektora Finansów Publicznych (tak brzmi jego pełna nazwa) ruszył 1 lipca 2026 r., dostępny jest dla każdego obywatela pod adresem rejestrumow.gov.pl. Z godziny na godzinę pojawia się w nim coraz więcej umów – zawieranych przez placówki ochrony zdrowia (jedne z najświeższych to np. umowa zawarta przez Podkarpacką Stację Pogotowia Ratunkowego w Mielcu, Krakowski Szpital Specjalistyczny im. św. Jana Pawła II czy Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku.
Lekarze zaniepokojeni wprowadzeniem CRU
Wprowadzenie rejestru budziło zaniepokojenie w wśród lekarzy jeszcze przed jego uruchomieniem. Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy (OZZL) alarmował, że może to przyspieszyć odpływ lekarzy do sektora prywatnego.
Według związku, udostępnianie informacji o pełnych zarobkach oraz innych danych wrażliwych, w tym umożliwiających identyfikację lekarzy prowadzących praktykę zawodową, może stanowić naruszenie art. 32 ust. 1 Konstytucji RP mówiącego o równości wobec prawa i równym traktowaniu przez władze publiczne.
Związek wskazał również na nierówności między lekarzami zatrudnionymi w publicznych i prywatnych podmiotach leczniczych.
Porozumienie Rezydentów alarmowało z kolei, że obwiązek wpisywanie umów do CRU nie dotyczy publicznych placówek ochrony zdrowia prowadzonych w formie spółek prawa handlowego – nawet jeśli znajdują się one w stu procentach w publicznych rękach.
Organizacja stwierdziła, że jest to „systemowy parasol ochronny” zabezpieczający przed wzrokiem opinii publicznej placówki powiązane z kluczowymi postaciami obecnego Ministerstwa Zdrowia oraz te, wokół których wybuchały ostatnie afery. Według PR „narzędzie, które miało uzdrowić sytuację w ochronie zdrowia, to w rzeczywistości prawny bubel”.
Bernadeta Skóbel, radca prawny, kierownik Działu Monitoringu Prawnego i Ekspertyz Związku Powiatów Polskich, przypomina, że Centralny Rejestr Umów nie jest rozwiązaniem wprowadzanym z myślą o szpitalach. – Podstawową intencją było upublicznienie umówi zawieranych przez „klasyczne” jednostki sektora finansów publicznych, takie jak urzędy czy ministerstwa – wyjaśnia w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia”.
Samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej są ujęte w CRU, ponieważ są one zaliczane do sektora finansów publicznych. Podobnie jak inne jednostki samorządowe, takie jak szkoły, przedszkola, ośrodki kultury itp.
– Katalog jednostek tworzących sektor finansów publicznych znajdziemy w art. 9 ustawy o finansach publicznych, pochodzącej z 2009 r. W tym samym przepisie znajdziemy również informacje, że spółki prawa handlowego są z tego sektora wyłączone – wyjaśnia ekspertka.
Brak spółek to „słabość systemu”
Eksperci przypominają, że pierwsze pomysły na wprowadzenie CRU pojawiły się kilka lat temu. Przyczyną opóźnienienia we wprowadzeniu ich w życie były m.in. kwestie techniczne (brak odpowiedniego systemu informatycznego). Długo trwały też uzgodnienia dotyczące tego, jakie dokładnie informacje mają się znaleźć w rejestrze.
Czy na etapie prac legislacyjnych nad przepisami padały propozycje, by CRU włączyć również podmioty które nie należą do sektora finansów publicznych – czyli spółki skarbu państwa lub spółki komunalne (w tym szpitale)?
– W trakcie tych wszystkich rozmów toczących się przez kilka lat dyskusje bardziej skupiały się na kwestii progu, czyli kwoty, od której dana umowa ma się pojawić w rejestrze. To, że nie ma w nim spółek, wynika z założenia, że o te informacje można zawnioskować i są one – teoretycznie – w „Biuletynie Informacji Publicznej” – odpowiada Patrycja Satora, współzałożycielka Polskiej Sieci Ekonomii.
Jej zdaniem, wydatki spółek skarbu państwa i komunalnych powinny znaleźć się w CRU. – Fakt, że nie są w nim ujęte, uważam za słabość tego systemu – mówi. – Z perspektywy obywatela drugorzędne jest, na podstawie jakiego tytułu prawnego funkcjonuje dany podmiot – tłumaczy.
– Patrząc z perspektywy obywatela – wygodnie byłoby mieć narzędzie, gromadzące w jednym miejscu wszystkie wydatki sektora finansów publicznych oraz ponoszone w ramach umów B2B czy innych. W przypadku Centralnego Rejestru Umów tak nie jest, niemniej jest to pierwsze narzędzie, w którym będzie można znaleźć tak dużo kompleksowo zebranych informacji – dodaje Satora.
Ograniczenia rejestru
Bernadeta Skóbel przypomina, że spółki prawa handlowego, jeżeli są zależne w co najmniej w 50 proc. od samorządu terytorialnego lub skarbu państwa, i tak podlegają ustawie o dostępie do informacji publicznej. W związku z tym pozyskanie informacji jest możliwe bez wpisu do CRU.
– W tym rejestrze nie będzie też wszystkiego, co potencjalnie mogłoby zainteresować odbiorcę tych danych. Nie znajdą się w nim na przykład umowy zawarte przed 1 lipca 2026 r. To oznacza, że jeśli ktoś na przykład zawarł umowę z daną jednostką przed tym terminem i potem będzie ona tylko aneksowana – ta informacja do CRU nie trafi – wyjaśnia przedstawicielka Związku Powiatów Polskich.
Dodaje, że w przepisach o CRU umieszczono również ograniczenie dostępu do niektórych informacji. – Jeden z zapisów mówi, że w CRU nie udostępnia się danych podlegających ochronie na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Jeśli ktoś się powoła na prawo do prywatności, niektóre informacje w CRU mogą nie być w ogóle widoczne (mogą być anonimizowane) – mówi.
– Nie jest więc tak, że CRU będzie jakimś super rejestrem, dzięki któremu każdy, kto do niego wejdzie, nagle uzyska dostęp do wszystkich informacji o funkcjonowaniu danego podmiotu – tłumaczy.
Patrycja Satora mówi, że w tej chwili trudno przewidzieć, jak będzie wyglądało funkcjonowanie CRU w praktyce i jakie przyniesie skutki. – Mogę tylko powiedzieć, że na Słowacji, po wprowadzeniu rejestru, o 30 proc. spadły wydatki sektora publicznego w samorządach. Można przypuszczać, że urzędnicy, z różnych powodów (niekoniecznie tych najgorszych), przestraszyli się niektórych wydatków i konieczności publikowania informacji o nich – mówi.
Zdaniem Patrycji Satory, upublicznienie umów w CRU może stać się początkiem dyskusji o gospodarowaniu publicznymi środkami. – Obywatele będą mogli się zorientować, jaka jest wysokość publicznych wydatków. Dowiedzą się, ile pewne rzeczy kosztują. Niekoniecznie to musi oznaczać, że są zbyt drogie. Może okaże się, że kosztują za mało i dlatego są niskiej jakości – wskazuje.
Ekspertka zwraca uwagę, że od strony praktycznej nic nie stoi na przeszkodzie, by do CRU wprowadzić również umowy, które zostały podpisane przed 1 lipca 2026 r. Tym bardziej że 60 proc. samorządów w naszym kraju prowadzi już lokalne rejestry umów. – Te umowy są informacją publiczną i mamy prawo mieć do nich wgląd – tłumaczy.
Nawiązując do kwestii aneksowania umów (która, potencjalnie, może dawać pole do omijania przepisów), mówi: – Oczywiście zawsze istnieje przestrzeń do nadużyć, ale właśnie po to powstaje Centralny Rejestr Umów, żeby zmniejszyć takie ryzyko. Mam nadzieję, że tak się stanie. Nie zmierzałabym w kierunku karania instytucji państwowych z powodu ewentualnych nieprawidłowości. Szłabym raczej w stronę prezentowania dobrych praktyk – wyjaśnia.
– Wierzę, że bardzo wielu jednostkom sektora finansów publicznych, ich zarządcom, będzie zależało na tym, by pokazać, że działają prawidłowo. Ostatecznie może się to przyczynić do zwiększenia zaufania społecznego do instytucji publicznych – podsumowuje.
Centralny Rejestr Umów zostanie rozszerzony?
Wejście w życie CRU zbiegło się w czasie w wielką dyskusją o zarobkach lekarzy. Na fali tej dyskusji pojawiła się zapowiedź o rozszerzeniu obowiązku publikowania umów w rejestrze na szpitale prowadzone w formie spółek.
Kilka dni temu Anna Maria Żukowska, przewodnicząca klubu Lewicy, w rozmowie z Wirtualna Polską zapowiedziała złożenie projektu zakładającego, że podmiot leczniczy wykonujący działalność w formie spółki kapitałowej, w którym skarb państwa, jednostka samorządu terytorialnego lub ich związek oraz uczelnia medyczna dysponują większością głosów na zgromadzeniu wspólników albo w walnym zgromadzeniu, będzie również objęty obowiązkiem udostępnia i aktualizowania informacji w CRU.
Czym jest Centralny Rejestr Umów?
Rejestr znajduje się pod adresem rejestrumow.gov.pl, dostęp do niego ma każdy obywatel. Strona ruszyła 1 lipca 2026 r. Rejestr dotyczy wszystkich umów zawartych po 1 lipca 2026 roku (bez aneksów) niezależnie od ich wartości.
Instytucje mają 30 dni od zawarcia umowy na jej wprowadzenie do CRU. W rejestrze nie ma umów o pracę, są umowy zlecenia i o dzieło, a przede wszystkim – umowy na dostawę towarów i usług, zawierane przez jednostki sektora finansów publicznych z różnymi firmami (w tym lekarzami prowadzącymi jednoosobową działalność gospodarczą).
Przeczytaj także: „Tylko 15 proc. badanych uważa, że zarobki lekarzy są odpowiednie”


