Zgoda ponad podziałami
Rzadkość w polskiej polityce – politycy z Prawa i Sprawiedliwości oraz partii Razem mają podobny pomysł na zmianę w ochronie zdrowia. I jedni, i drudzy chcieliby zakazu łączenia pracy w publicznej i prywatnej ochronie zdrowia.
- Politycy zaproponowali, aby oddzielić publiczny sektor od prywatnego
- Jarosław Kaczyński zgodził się z Adrianem Zandbergiem, a Janusz Cieszyński z Marceliną Zawiszą
- Rozpoczynamy cykl „Lekarzu, wybieraj: albo publicznie, albo prywatnie”
- I jedni...
Oficjalnie zaczęło się 24 i 25 października 2025 r. podczas odbywającej się w Katowicach konwencji programowej Prawa i Sprawiedliwości – to początek działań zmierzających do stworzenia nowego programu PiS, który ma być w przyszłości (po wygranych przez jego partię wyborach parlamentarnych) realizowany, a wcześniej powinien już oddziaływać na świadomość społeczną, na decyzje polityczne wyborców.
Otwierając wydarzenie „Myśląc Polska”, prezes PiS Jarosław Kaczyński mówił, że ochrona zdrowia to jeden z tematów, które powinny zostać wyeksponowane w nowym programie partii.
Jedną z propozycji zdrowotnych było to, żeby oddzielić publiczny sektor od prywatnego.
Lekarska patologia
Mówił o tym były marszałek Senatu, chirurg Stanisław Karczewski z PiS.
– Lekarzu, chcesz pracować w sektorze prywatnym, to pracuj, zarabiaj, rób kasę, ale nie przyjmuj w publicznej służbie zdrowia – stwierdził, sugerując, że to na styku sektorów prywatnego i państwowego jest najwięcej patologii.
Jako potwierdzenie swoich słów przypomniał historię Tomasza Grodzkiego, chirurga z Platformy Obywatelskiej, który w przeszłości był oskarżany o przyjmowanie korzyści majątkowych, pracując w publicznym szpitalu i prywatnym gabinecie.
– Pan Grodzki brał łapówki – oskarżył publicznie [redakcja „Menedżera Zdrowia” jedynie cytuje słowa polityka, nie utożsamiając się z wypowiedzią – red.].
– To dowód na to, że łącząc pracę w sektorach państwowym i prywatnym, dokonuje się najwięcej malwersacji. Muszą one być oddzielone – stwierdził Stanisław Karczewski.
Wyjdą, to wyjdą – potem wrócą
– Przedstawiciele Naczelnej Izby Lekarskiej będą protestować, ale jeśli przejmiemy władzę, to powinniśmy mimo wszystko te sektory oddzielić. Jeśli lekarze wyjdą na ulicę, to... też z tej ulicy zejdą i pójdą w końcu do pracy – skomentował.
Wtórował mu poseł PiS, były wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński.
– Na styku prywatnej i publicznej ochrony zdrowia występuje najwięcej patologii. Chodzi o sytuacje, w których lekarz, przyjmując w publicznym systemie, prowadzi równolegle prywatny gabinet i kieruje pacjentów do publicznego szpitala z pominięciem kolejki, z własnego gabinetu prywatnego. To jest sytuacja niedopuszczalna i należy z tym walczyć. W uzasadniony sposób budzi to poczucie wielkiej niesprawiedliwości. Płacimy wszyscy składki, a są tacy, którzy dzięki prywatnemu gabinetowi skracają sobie drogę do świadczeń w publicznym systemie. Dodatkowo mamy zjawisko „spijania śmietanki” w systemie. Są obszary, gdzie pieniędzy jest bardzo niewiele. Są też bardzo rentowne, a takim przykładem jest kardiologia. Tak się składa, że w Polsce w wielu publicznych szpitalach prywatny jest właśnie oddział kardiologii. Co więcej, była minister zdrowia Izabela Leszczyna, z powodów, których nie rozumiem, a mogę się jedynie domyślać, podjęła decyzję, żeby w ramach ustawy o Krajowej Sieci Kardiologicznej ten układ „zabetonować”, umożliwiając jego funkcjonowanie w ramach sieci – mówił w rozmowie z „Rzeczpospolitą” opublikowanej 19 grudnia 2025 r.
„Betonowy” układ
W jaki sposób „zabetonowano” układ?
Cieszyński stwierdził, że pieniędzmi z Krajowego Planu Odbudowy.
– Prywatne podmioty otrzymały setki milionów złotych dotacji i tu już nie chodzi tylko o same pieniądze. Problem polega na tym, że okres trwałości inwestycji z KPO sprawia, że bardzo trudno będzie zlikwidować prywatne oddziały, które otrzymały miliony na modernizację. Trudno byłoby też podjąć decyzję o ich wyłączeniu z sieci, bo skoro wydano publiczne pieniądze na modernizację, to nie byłby to racjonalny ruch. To jest właśnie koronny przykład styku medycyny prywatnej z sektorem publicznym – podsumował.
Albo, albo
Kaczyński powtórzył te plany podczas spotkania polityków z obywatelami pod tytułem „Czas Polski – program Polaków”. To odbyło się 25 stycznia 2026 r. w Skarżysku-Kamiennej.
Prezes PiS odniósł się wtedy do kwestii organizacji pracy i zarobków w polskim systemie zdrowia.
Mówił o znacznych rozpiętościach w dochodach lekarzy – od kilku tysięcy do milionów złotych.
Jarosław Kaczyński zaproponował rozdzielenie sektora publicznego od prywatnego.
– Nowy model zatrudniania miałby opierać się na zasadzie wyboru jednego miejsca zatrudnienia – stwierdził.
- I drudzy...
Adrian Zandberg, lider partii Razem, odwiedzając Gorzów Wielkopolski 9 marca 2025 r. jeszcze podczas kampanii wyborczej, mówił podobnie jak politycy z PiS.
– Powinniśmy bardzo dobrze płacić lekarzom, ale także wymagać – ocenił.
– Jeśli państwo daje pieniądze lekarzom w publicznych szpitalach, to powinni poświęcać się pracy na sto procent, a nie być zatrudnionymi na jedną czternastą etatu, a resztę czasu spędzać w prywatnych gabinetach – argumentował.
8 lutego 2026 r. Marcelina Zawisza z partii Razem wystąpiła w Polsat News.
Kiedy mówiono o zbyt dużych wynagrodzeniach niektórych lekarzy, stwierdziła, że politycy boją się podejmować ten temat.
– Uważam jednak, że to trzeba robić – podkreśliła.
– Z jednej strony trzeba uregulować kwestię obowiązku wyboru dla lekarzy – albo prowadzenie prywatnej praktyki, albo praca w publicznym szpitalu – powiedziała posłanka.
– Z drugiej strony musimy porozmawiać o zarobkach. Lekarze powinni dobrze zarabiać, ale powinien być też limit – oceniła Zawisza.
- Ponadpartyjna zgoda – i co dalej?
Jakie są wady i zalety propozycji PiS i Razem?
Czy w ogóle nakaz pracy albo w sektorze publicznym, albo w prywatnym jest możliwy?
Komu to się nie spodoba, a kto na tym zyska?
Czy postulat „jeden lekarz – jeden etat” to szansa na poprawę funkcjonowania systemu ochrony zdrowia?
Odpowiedzi na te pytania czytelnicy „Menedżera Zdrowia” znajdą w tekstach z cyklu „Lekarzu, wybieraj: albo publicznie, albo prywatnie”.
Więcej po kliknięciu w poniższy baner.
