Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Autor: Anna Gołębicka

Quo vadis zdrowotny samorządzie?

iStock

Coraz głośniej w kontekście organizacji ochrony zdrowia wybrzmiewa słowo „samorząd”, czyli magiczne „coś”, co lokalnie zabezpieczy pacjentów zgodnie z przygotowanymi przez lata w różnym aktach zasadami – tylko że aktualnie problemów jest o wiele więcej niż zasad.

  • W kontekście systemu ochrony zdrowia coraz częściej wskazuje się na samorząd lokalny, jako ten który powinien zadbać o dostęp do świadczeń zdrowotnych w regionie
  • Brak ogólnych ram prawnych stawia go jednak w trudnej sytuacji — są regiony, gdzie jest
    potrzebna silniejsza opieka w danej specjalizacji, a są i takie, gdzie wyzwaniem jest pusta porodówka z opłacanym personelem przypisanym do liczby łóżek
  • Tym, co wszystkich łączy, jest pewien rodzaj chaosu i niestabilność finansowa oraz rolowane zadłużenie szpitali
  • Otwarte pozostaje pytanie — co jest rolą samorządu w kontekście zdrowia mieszkańców?
  • W „Menedżerze Zdrowia” publikujemy tekst ekonomistki i ekspertki Centrum im. Adama Smitha Anny Gołębickiej

Bo co znaczy samorząd i jaką rolę ma dziś i w przyszłości odgrywać w systemie? Czy ma być właścicielem infrastruktury? Organizatorem usług zdrowotnych? Lokalnym strategiem zdrowia publicznego? A może ratownikiem systemu, który dopłaca do szpitali, kiedy bilans się nie spina? Niby z ustaw i rozporządzeń wszystko wynika, ale praktyka i codzienne wyzwania oraz własne „sposoby na” weryfikują to, co przyjął papier. I o tym właśnie rozmawiano podczas Forum Samorządowego w Mikołajkach.

W Polsce według stanu na 1 stycznia 2026 r. jest  2 479 gmin.  Z tego 1 453 to gminy wiejskie, 724  miejsko-wiejskie i 302  miejskie (w tym 66 to miasta na prawach powiatu). Mamy też 380 powiatów, w tym 314 ziemskich i 66 miast na prawach powiatu, wymienianych już w poprzednim zdaniu. Mamy też 16 województw i nawet jedną metropolię łączącą 41 miast i gmin. Wojewoda, marszałek, starosta, burmistrz, prezydent… Każdy z nich ma „swoją” ochronę zdrowia. Z drugiej strony jest zaś system ochrony zdrowia. Również podzielony na segmenty i ich fragmenty. Profilaktyka, POZ, AOS, szpitale o różnym stopniu referencyjności, onkologiczne, pulmonologiczne, pediatryczne, ogólnopolskie, opieka długoterminowa, paliatywna… Gdy nałożymy na siebie te dwa zbiory, okaże się, że co samorząd, to inna perspektywa. Jeden chce się skupić na profilaktyce, dla innego wyzwaniem jest onkologia, dla kolejnego opieka nad wielochorobowymi pacjentami,  zwykle w podeszłym wieku. Są regiony, gdzie jest potrzebna silniejsza opieka w danej specjalizacji, a są i takie, gdzie wyzwaniem jest pusta porodówka z opłacanym personelem przypisanym do liczby łóżek. Tym, co wszystkich łączy, jest pewien rodzaj chaosu i niestabilność finansowa oraz rolowane zadłużenie szpitali. Jaką więc rolę ma odgrywać w systemie ochrony zdrowia samorząd?  

Szpital powiatowy

Wyrażeniem ostatniego roku w kontekście organizacji zdrowia przez samorząd stał się jednak „szpital powiatowy”. Ale nie jest ono bynajmniej synonimem fantastycznej opieki blisko pacjenta, ale rolowanych długów i problemów z kadrami. Szpitale dominują w rozmowach, w budżetach, w planach restrukturyzacji. Są największym wyzwaniem finansowym, największym obciążeniem organizacyjnym i jednocześnie najbardziej widocznym elementem lokalnej ochrony zdrowia. I znów - co samorząd, to inny pomysł na rozwój szpitala. W jednym jest to walka o zmianę opieki szpitalnej na ambulatoryjną. W innych odbywa się walka o kontrakt na lepiej wyceniane procedury. W jeszcze innym starają się o generalnie większy kontrakt, a w kolejnym, aby wyrobić to, co jest.

Zarządzanie tymi placówkami bywa różne. Mamy grupę A, grupę B, a nawet C i D. Jedni zarządzają bardzo sprawnie, ale rolowane zobowiązania i ich obsługa dołują wynik szpitala, inni starają się, jak mogą, ale lokalne polityki i potrzeba zapewnienia miejsc pracy nie pomagają, a jeszcze inni robią dużo szumu, ale w taki sposób, że zamiast lepiej jest jeszcze gorzej. I na koniec są i tacy, którzy psują po cichu. Częścią wspólną jest natomiast to, że kadra zarządzająca bardzo się profesjonalizuje. Zwykle codzienne problemy przytłaczają, a zarządzający często są samotni w swojej walce. Coraz częściej pojawia się pytanie, które jeszcze kilka lat temu brzmiałoby niemal prowokacyjnie: czy samorządy w ogóle muszą prowadzić szpitale. To nie jest atak na szpitalnictwo. Szpitale są niezbędne. Problemem jest jednak to, że w wielu miejscach stały się kością niezgody lub osią lokalnej polityki. A przecież system ochrony zdrowia nie zaczyna się w szpitalu.

POZ I AOS

Jeszcze bardziej zaskakujące jest, jak rzadko w dyskusjach samorządowych pojawiają się dwa filary systemu: podstawowa opieka zdrowotna i ambulatoryjna opieka specjalistyczna.

POZ i AOS praktycznie nie istnieją w samorządowej rozmowie o systemie zdrowia. A przecież to właśnie tam pacjent trafia najwcześniej i wtedy można zapobiegać chorobie. Tymczasem to szpital stał się w Polsce miejscem, do którego trafiają problemy, które mogłyby być rozwiązane znacznie wcześniej.

Profilaktyka

Profilaktyka jest największą nadzieją na zmianę. W samorządach zakorzenia się ona coraz bardziej, ale rzadko bywa elementem długofalowego planowego działania. Częściej pojawia się w postaci pojedynczych programów, projektów czy akcji zdrowotnych. Często jest częścią programów krajowych. Cennych, ale rozproszonych. Bez ciągłości, bez systemowego charakteru, bez umiejętności policzenia realnego wpływu na zdrowie populacji, które jest tu kluczem. Ale przyjmowana jest z dużym entuzjazmem i chęcią realizacji.

Kadry i pieniądze

Wielką bolączką samorządów są niedobory finansowe i kadrowe. Niedostatek pieniędzy powoduje brak stabilności ekonomicznej, bo samorządy funkcjonują w systemie, w którym koszty ochrony zdrowia rosną szybciej niż przewidywalność finansowania. Planowanie długofalowe staje się niezwykle trudne, gdy wszystko się zmienia, a koszty pracy rosną w tempie trudnym do nadążenia dla lokalnych budżetów. Do tego dochodzą rolowane długi, których obsługa staje się obciążeniem dla całego regionu, nie mówiąc już o placówce.

Brak lekarzy, pielęgniarek, ratowników czy specjalistów zdrowia publicznego jest codziennością. Nawet najlepiej zaprojektowana infrastruktura nie będzie działała bez ludzi. A osoby podejmujące pracę tylko z powodu „wylicytowanych” pieniędzy nie napawają nadzieją. Mało tego, nawet psują obraz swoich grup zawodowych, które są postrzegane przez ich pryzmat. A potem koło się zamyka. Zespół, który nie jest zespołem, nie przyciąga nowych osób.

Co jest rolą samorządu w kontekście zdrowia mieszkańców

Coraz wyraźniej widać, że nie istnieje jeden model budowania zdrowia przez samorządy. W różnych częściach Polski samorządy przyjmują różne strategie. Jedne koncentrują się na rozwoju „swoich” szpitali, starając się zabrać pole klinikom. Inne stawiają na opiekę długoterminową. Jeszcze inne powoli przesuwają akcent w stronę zdrowia publicznego, a są też tacy, dla których głównym wyzwaniem jest zapewnienie nocnej pomocy lekarskiej. Każdy z tych kierunków może mieć sens — pod jednym warunkiem: że wynika z przemyślanej strategii nie tylko dla regionu, ale i dla państwa. Rozwiązaniem nie będą tylko mapy, które wprawdzie są podstawą planowania, ale nie ma do nich szczególnego zaufania. Rozwiązaniem będzie jasno ustalony z samorządem pomysł na jego rolę wpisaną w mapę systemu potrzeb zdrowotnych regionu i w strategię zdrowia dla Polski.

Samorządy muszą wiedzieć, czy ich zadaniem jest przede wszystkim utrzymywanie szpitali, a jeśli jak, to jakich i jak są wpisane w ścieżkę zdrowia pacjenta. Czy raczej budowanie lokalnej polityki zdrowotnej. Czy mają koncentrować się na leczeniu, czy bardziej na zapobieganiu chorobom. Czy mają być operatorem usług, czy strategiem zdrowia publicznego. Co z ich pacjentami, gdy będzie potrzebna bardziej specjalistyczna pomoc. Co z osobami starszymi. Dopóki nie uzyskają jasnej odpowiedzi, samorządy będą nadal na stadionie z numerem startowym przypiętym do koszulki uczestniczyły w zawodach — ale bez pewności, w jakiej konkurencji startują. A w sporcie, tak jak w systemie ochrony zdrowia, trudno wygrać, kiedy nie zna się zasad gry.

Tekst ekonomistki i ekspertki Centrum im. Adama Smitha Anny Gołębickiej pochodzi z „Menedżera Zdrowia” 1/2026.

Przeczytaj także: „Szpitale powiatowe – hit czy kit”„Samorządy w trosce o zdrowie kobiet”, „Dyrektorzy, prezesi i samorządowcy – tym razem oni będą protestować”, „Ile samorządy wydały na szpitale – raport” i „Samorząd poparł ideę uchylenia ustawy o lekarzu sądowym”.

Źródło:
Menedżer Zdrowia/Anna Gołębicka
Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Tylko w „Menedżerze Zdrowia” Aktualności
Tagi: Anna Gołębicka samorząd zdrowie programy zdrowotne system