Wyślij
Udostępnij:
 
 
Świadek Jehowy w szpitalu
Autor: Bartłomiej Leśniewski |Data: 19.10.2010
 
 
Jest ich w naszym kraju około 250 tys., co oznacza, że co 150 polski pacjent to Świadek Jehowy. Wśród personelu medycznego budzą przerażenie. Religia zabrania im np. dokonywania transfuzji krwi. To poważny problem medyczny i etyczny. Jak pogodzić przyjęte wytyczne i procedury medyczne z wierzeniami Świadków? Co oznaczają słowa autotransfuzja i bezkrwawa medycyna?
Polskie sądy, szanując wolność wyznania, zasądzają odszkodowania na rzecz chorych, których woli lekarze nie uszanowali, i transfuzję przeprowadzili. Jak postępować z takimi pacjentami?
Odpowiedzią jest bezkrwawa medycyna, planowe zabiegi bez przetaczania krwi. Wykonuje je coraz więcej ośrodków w Polsce. Wciąż kontrowersje budzi jednak brak zgody na transfuzję w sytuacjach nagłych. To problem nie tyle medyczny, ile etyczny.

Klient świadek
W podwarszawskim Nadarzynie mieści się główne biuro Towarzystwa Biblijnego i Traktatowego Świadków Jehowy w Polsce. To właśnie tu pracuje dr Tadeusz Wiwatowski, prowadząc Służbę Informacji o Szpitalach. Codziennie dzwonią do niego współwyznawcy.
Doktor Wiwatowski szacuje, że w Polsce świadków Jehowy jest 200-250 tys. Są w różnym wieku, cierpią na różne schorzenia. Pytają, gdzie zawieźć chore dziecko, jak rozmawiać z lekarzami. Z roku na rok służba może powiedzieć więcej, bo zwiększa się liczba placówek, które są w stanie przeprowadzić zabiegi bez przetaczania krwi.

W Krakowie
W 1984 r. Klinika Kardiochirurgii w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II pierwsza w Polsce rozpoczęła program autotransfuzji. Chory wcześniej oddawał krew, która mogła być wykorzystana podczas zabiegu. Inicjatorem metody był prof. Jerzy Sadowski. Przeniósł na nasz grunt doświadczenia i obserwacje zdobyte podczas stażu zawodowego w Niemczech.
Nieco później prof. Antoni Dziatkowiak zainicjował następny program „Sojusz dla ratowania życia bez użycia krwi”, adresowany do osób chcą przejść operację bez użycia krwi.
W krakowskiej Klinice Chirurgii Serca, Naczyń i Transplantologii (obecna nazwa Kliniki Kardiochirurgii) rocznie wykonuje się około tysiąca operacji bez użycia krwi obcej. Stanowi to od 30 do 33 proc. zabiegów. W bazie danych jest 127 pacjentów, którzy z powodów religijnych odmówili przetaczania krwi.
– Nasze wyniki były prezentowane na kongresach międzynarodowych. Kilka tygodni temu w Genewie prezentacja z Polski przyjęta została z dużym uznaniem – cieszy się dr Renata Stąpor, kierownik Działu Transfuzji Szpitalnej KSS im. Jana Pawła II.

Na Śląsku
Niemal równocześnie, w latach 80., bezkrwawą kardiochirurgię w Polsce rozwijał prof. Zbigniew Religa. Dziś szpital w Zabrzu jest jednym z najlepiej znanych przez świadków Jehowy placówek.
Pacjenci miesiąc przed operacją są przygotowywani lekami stymulującymi erytropoezę (żelazo, witamina B, kwas foliowy), a świadkowie Jehowy dodatkowo otrzymują erytropoetynę. Podczas zabiegów stosuje się metody ograniczenia krwawienia w polu operacyjnym i odzyskiwania krwi.
– Do operacji bez krwi przygotowujemy się planowo. Nagłe zabiegi mogą się odbyć tylko w sytuacji ratowania życia z bardzo niepewnym rokowaniem – przyznaje prof. Jerzy Sadowski.

Pełny tekst Natalii Adamskiej "Bezkrwawa medycyna" w ósmym numerze "Menedżera Zdrowia"
 
© 2019 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.
PayU - płatności internetowe