Pokaż lekarzu, co masz w portfelu
Jeśli poprawka w przepisach przygotowanych przez Ministerstwo Zdrowia zacznie obowiązywać, to Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) będzie mogła gromadzić dane o wynagrodzeniach lekarzy z uwzględnieniem numeru PESEL lub prawa wykonywania zawodu.
Koniec anonimowości?
Obecnie szpitale i przychodnie przekazują do AOTMiT dane o wynagrodzeniach personelu medycznego w formie w pełni zanonimizowanej. To może się zmienić – zapisy na to pozwalające znajdują się w rządowym
projekcie ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw. Projekt jest już przyjęty przez Stały Komitet Rady Ministrów, a to pozwala na rozpatrzenie go przez Radę Ministrów.
Nowe zasady zbiórki danych o zarobkach w publicznej ochronie zdrowia – jeśli wejdą w życie – umożliwią AOTMiT pozyskanie informacji o wysokości wynagrodzeń lekarzy. Dane dotyczące zarówno umów o pracę, jak i umów cywilnoprawnych mają trafiać do AOTMiT i Ministerstwa Zdrowia.
„Rzeczpospolita” zwraca uwagę, że choć to konsekwencja projektowanych przepisów o ewidencji wypłat po numerze PESEL, to sprowadza się do tego, że partia, która dostanie w przydziale resort zdrowia, będzie miała dostęp do danych o wypłatach lekarzy, którzy otrzymują je z budżetów publicznych szpitali.
Uzasadnienie wiceministra Tomasza Maciejewskiego
Jakie jest uzasadnienie prowadzenia ewidencji zarobków w szpitalach po numerze PESEL lub PWZ?
Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski w piśmie PRWL.0210.71.2025.TK z 22 maja 2026 r. do Mariusza Skowrońskiego, sekretarza Stałego Komitetu Rady Ministrów, zwraca uwagę, że brak podstawy prawnej do przetwarzania danych identyfikujących personel medyczny powoduje istotne ograniczenia w zakresie kompletności, spójności oraz precyzji analiz prowadzonych przez AOTMiT.
– Dotyczy to w szczególności analiz kosztów pracy personelu medycznego, struktury zatrudnienia, wieloetatowości, a także relacji pomiędzy formą zatrudnienia a faktycznym zaangażowaniem w realizację świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych – wyjaśnia Maciejewski, podkreślając, że obecnie AOTMiT nie jest w stanie zebrać informacji o realnych zarobkach lekarzy w publicznej ochronie zdrowia, a trzy czwarte medyków ze specjalizacją rozlicza się z podmiotami leczniczymi na podstawie umów cywilnoprawnych, czyli w oparciu o faktury, zlecenia lub dzieła.
– Przepisy regulujące zasady określania zarobków mają zasadniczy wpływ na jeden z podstawowych elementów kosztów prowadzenia działalności leczniczej. Mowa o środkach przeznaczanych przez placówki na pensje – zarówno dla etatowych pracowników, jak i osób zatrudnionych na ryczałtach czy kontraktach. Według danych AOTMiT udział kosztów osobowych w przychodach z NFZ w 2024 r. stanowił aż 65,46 procent. Z uwagi na to, że ustawa z 8 czerwca 2017 r. o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników medycznych reguluje pensje we wszystkich podmiotach zatrudniających personel, uzasadnione jest stworzenie podstawy prawnej do pozyskiwania i przetwarzania danych z każdego z nich – niezależnie od tego, czy posiadają status świadczeniodawcy. Wspomniane przepisy obejmują personel medyczny oraz pracowników niemedycznych tzw. działalności podstawowej, określając dla tych grup waloryzowane corocznie minima płacowe. Dlatego też art. 27a ustawy o działalności leczniczej dotyczy wszystkich grup zawodowych tam zatrudnionych – wyjaśnia Tomasz Maciejewski.
Wiceminister zwraca przy tym uwagę na wielość form zatrudnienia w ochronie zdrowia, gdzie obok etatów równolegle występują umowy cywilnoprawne oraz kontrakty.
Jeden lekarz, wiele form zatrudnienia
– Niejednokrotnie te same osoby w poszczególnych podmiotach leczniczych są zatrudnione równocześnie na różnych podstawach prawnych – dodaje.
Sposób na płacowe wynaturzenia?
Po co AOTMiT nowa uprawnienia?
O tym Daniel Rutkowski, jej prezes, rozmawiał z „Rzeczpospolitą”. Menedżer Zdrowia informował o tym w tekście „Sposób na płacowe wynaturzenia”.
– Chodzi o to, żeby mieć realną, łatwo dostępną wiedzę na temat zarobków lekarzy – zarówno tych, którzy pracują na kontrakcie w kilku różnych szpitalach, jak i tych, którzy są na etacie – wyjaśnił.
– Nie chcemy „śledzić” konkretnego człowieka, ale pokazać rzetelną analizę zmian zachodzących w systemie wynagradzania w ochronie zdrowia. Obecnie widzimy zarobki tylko na poziomie jednego podmiotu. Dla przykładu, według danych za ubiegły rok ok. 1 proc. lekarzy na kontrakcie zarabiało powyżej 100 tys. zł miesięcznie. Kłopot w tym, że dane te dotyczyły pojedynczych umów zawieranych przez lekarzy z konkretnym szpitalem. Po zsumowaniu przychodów z różnych placówek może się okazać, że takich osób z zarobkami powyżej 100 tys. zł miesięcznie jest w systemie od 5 do 10 proc. – mówił.
Co w agencji zrobią z tą wiedzą?
Rutkowski zapowiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że chcą pokazywać rzetelne analizy, pokazywać zmianę wynagrodzeń pomiędzy poszczególnymi okresami.
– Agencja jest przede wszystkim instytucją doradczą dla ministra zdrowia i to jemu musimy pokazywać te dane, bez dotychczasowych „gwiazdek” i klauzul, że są niepełne. Dzięki poprawce będziemy mogli łączyć w naszej bazie dane lekarzy po numerze PESEL lub numerze prawa wykonywania zawodu. Jestem zdania, że nie należy cały czas domagać się systemowej gwarancji wzrostu przychodów szpitali, tak żeby mogły pokryć wszystkie koszty wynagrodzeń. Może te koszty wynagrodzeń wynikają czasami trochę z wynaturzeń? Dlaczego mielibyśmy gwarantować systemowo ich pokrycie na okoliczność tego, że np. pochłaniają 90 proc. przychodów szpitala i trzeba zagwarantować lekarzom takie nienaturalne przyrosty płac? – pytał prezes Rutkowski.
Przeczytaj także: „Milioner w cztery miesiące”, „A może limity na wypłaty?”, „Lista lekarskich płac”, „Ilu jest lekarzy milionerów?”, „Niech nie jadą!” i „Ile w kieszeni medyka od lipca 2026 r.”.

