Uwaga, tu sepsa
Sepsa może wystąpić u każdego i zabić nawet w kilka godzin. Dlatego tak ważne jest, aby zrobić wszystko, co możliwe, by do niej nie dochodziło lub – gdy to niemożliwe – szybko ją rozpoznać, leczyć i raportować, a z tym ostatnim mamy wielki problem. „Menedżer Zdrowia” publikuje listę szpitali z największą liczbą pacjentów, u których wystąpiła sepsa. Dane te – aby oddawały rzeczywistość – należałoby pomnożyć razy dziewięć!
- Brakuje oficjalnych statystyk dotyczących liczby przypadków sepsy w Polsce, nie ma rejestru, są nawet kłopoty z określeniem, jak rozpoznawać sepsę
- W „Menedżerze Zdrowia” uznaliśmy, że sprawę trzeba nagłośnić – rozpoczynamy cykl „Uwaga, sepsa”
- Zaczynamy od publikacji listy szpitali z największą liczbą pacjentów, u których wystąpiła sepsa. Wykaz przygotowaliśmy z wykorzystaniem danych zaraportowanych do NFZ. To chyba jedyne dane o sepsie (ze wskaźników zdefiniowanych w rozporządzeniu ministra zdrowia z 10 września 2024 r.).
- Szpitale w czwartym kwartale 2024 r. sprawozdały, że liczba pacjentów, u których wystąpiła sepsa, wyniosła 2952. W analogicznym okresie w 2025 r. było 2926 osób
- Czy to prawdziwe statystyki? Eksperci wprost przyznali, że nie. Jeden z nich stwierdził, że wyniki każdego ze szpitali należałoby pomnożyć razy dziewięć, wtedy byłyby rzeczywiste (przewidywał, że rocznie w kraju sepsę rozpoznaje się u 100 tys. pacjentów)
- Od „Menedżera Zdrowia”: z jednej strony sepsa w szpitalu nie jest niczym dobrym, z drugiej nieinformowanie o niej lub – co gorsza brak wiedzy o tym – także są niebezpieczne
Sepsa – co to?
Wbrew stereotypom sepsa nie jest chorobą zakaźną. To kaskadowo postępujący, dramatyczny zespół objawów, które występują na skutek zakażenia bakteryjnego, wirusowego, a nawet grzybiczego.
Zazwyczaj walce naszego układu odporności z zakażeniem towarzyszą takie objawy, jak podwyższenie temperatury ciała, przyspieszenie oddechu i akcji serca, zaburzenia orientacji. W większości przypadków układ immunologiczny umie sobie z zakażeniem poradzić. Jeśli jednak reakcja organizmu na infekcję jest nadmierna i niekontrolowana, rozwija się sepsa, która może doprowadzić do uszkodzenia i niewydolności narządów, wstrząsu septycznego oraz zgonu.
Gdy dochodzi do niekontrolowanej reakcji organizmu, to czynniki, które sobie w tej obronie aktywujemy, doprowadzają do tego, że oprócz patogenów uszkadzamy również swoje własne narządy.
Do tkanek i narządów dociera zbyt mało krwi, tlenu, składników odżywczych. Serce i układ naczyniowy nie pracują prawidłowo. Stąd przypadki niedokrwionych w sepsie skóry, palców rąk, stóp, które na skutek martwicy czasem trzeba amputować.
Ogniska zapalne mogą powstać w różnych miejscach – w drogach oddechowych, w układzie moczowym, krążenia, krzepnięcia, a także w nerkach, wątrobie i ranach pooperacyjnych.
Sepsa jest śmiertelnie niebezpieczna
To brzmi groźnie – i tak jest.
– Sepsa znajduje się w czołówce przyczyn zgonów na całym świecie. W związku z tym zostaliśmy zobligowani przez Światową Organizację Zdrowia, wraz z innymi państwami członkowskimi, już w 2017 r. do zdania raportu dotyczącego sepsy. Do tej pory jednak nie tylko nie mamy rejestru, ale także mnóstwo osób z branży medycznej nie wie nawet, co to jest. Za mało o tym mówimy – stwierdził prof. Andrzej Kübler, prezes Stowarzyszenia „Pokonać Sepsę”, kierownik Katedry i Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, cytowany przez „Menedżera Zdrowia” w tekście „Sepsa kosztuje i nikt tym się nie przejmuje”.
Ekspert zwrócił uwagę, że najważniejsze, w pierwszej kolejności, jest stworzenie ogólnopolskiego rejestru przypadków sepsy, który pozwoli określić, jacy pacjenci są leczeni, gdzie, w jaki sposób i z jakim skutkiem.
– Nie mamy rzetelnej wiedzy o skali problemu. Żeby z czymś skutecznie walczyć, należy najpierw przeciwnika rozpoznać i ocenić jego potencjał. Od wielu lat jako Stowarzyszenie na rzecz Leczenia i Badania Sepsy apelujemy, żeby w Polsce wprowadzić rejestr sepsy i powołać grupy eksperckie do opracowania Narodowego Programu Zwalczania Sepsy. Bez udziału i zainteresowania kierownictwa Ministerstwa Zdrowia taki projekt nie ma żadnych szans powodzenia – zwrócił uwagę w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia” prof. Waldemar Goździk, specjalista anestezjologii i intensywnej terapii, kierownik Katedry i Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu, od lat związany ze Stowarzyszeniem na rzecz Leczenia i Badania Sepsy.
– Poza tym, oprócz rejestru, należałoby wprowadzić obowiązkowe kodowanie przypadków sepsy w systemach ochrony zdrowia. Nieprawidłowo kodowana sepsa traktowana jest jako kody śmieciowe. Niezbędna jest standaryzacja diagnostyki i leczenia sepsy – mówił.
Poza tym prof. Goździk przyznał wprost, że nawet lekarze nie potrafią rozpoznawać objawów sepsy.
– Dlaczego rozwinęła się sepsa i czy to ona tak naprawdę była przyczyną zgonu? Tego nie wiemy. Wiemy natomiast na pewno, że sepsa ma wyższy współczynnik zgonów niż nowotwory płuc i zawał serca czy HIV – podkreślił ekspert (to część wypowiedzi prof. Goździka – więcej znajduje się na dole artykułu).
Potwierdził to prof. Tomasz Banasiewicz – chirurg, specjalista w dziedzinie chirurgii ogólnej, koloproktologii i leczenia trudno gojących się ran, kierownik Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej, Endokrynologicznej i Onkologii Gastroenterologicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, kierownik Oddziału Klinicznego Chirurgii Ogólnej, Endokrynologicznej i Onkologii Gastroenterologicznej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Poznaniu i prezes elekt Towarzystwa Chirurgów Polskich.
Także on zaapelował o branżową (i nie tylko) akcję informacyjną dotyczącą sepsy i podjęcie konkretnych działań w tej sprawie.
Zatem zaczynamy...
Choć ogólnego rejestru nie ma, to dzięki nowym przepisom Ministerstwa Zdrowia zaczynają pojawiać się pierwsze, oficjalne cząstkowe statystyki.
„Menedżer Zdrowia” publikuje dostępne dane – po przeanalizowaniu jednego ze wskaźników klinicznych zdefiniowanych w rozporządzeniu ministra zdrowia z 10 września 2024 r. w sprawie wskaźników jakości opieki zdrowotnej ze sposobem wyliczenia określonym w rozporządzeniu ministra zdrowia z 16 kwietnia 2025 r. zmieniającym rozporządzenie w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej.
Skąd to wiadomo?
„Menedżer Zdrowia” przeanalizował wskaźnik K.I.2, który dotyczy liczby pacjentów, u których wystąpiła sepsa, na tysiąc pacjentów hospitalizowanych planowo w celu wykonania zabiegu. To miernik jakości opieki szpitalnej, który pozwala ocenić bezpieczeństwo procedur zabiegowych, koncentrując się na występowaniu ciężkich zakażeń jako powikłań – pozwala na monitorowanie bezpieczeństwa pacjentów i identyfikację szpitali z wysokim ryzykiem powikłań. Dotyczy pacjentów przyjętych planowo na zabieg.
Najwięcej przypadków sepsy było w:
- Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku – 71,
- Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie – 59,
- Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku – 55,
- Szpitalu Uniwersyteckim nr 1 im. dr. Antoniego Jurasza w Bydgoszczy – 43,
- Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Poznaniu – 43.
Analizując dane, trzeba pamiętać o odsetku (aby uniknąć mylnej interpretacji związanych ze skalą). W tym zestawieniu najgorzej jest w:
- Specjalistycznym Szpitalu Onkologicznym w Tomaszowie Mazowieckim – 1,61 proc.,
- Specjalistycznym Zespole Gruźlicy i Chorób Płuc w Koszalinie – 1,20 proc.,
- Wojewódzkim Specjalistycznym Zespole Zakładów Opieki Zdrowotnej Chorób Płuc i Gruźlicy w Wolicy – 0,82 proc.,
- Europejskim Centrum Zdrowia Otwock w Otwocku – 0,76 proc.,
- Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Kępnie – 0,75 proc.
Tabela 1. Lista z nazwami świadczeniodawców, liczbą pacjentów, u których wystąpiła sepsa, liczbą planowych hospitalizacji zabiegowych, odsetkiem występowania sepsy – dane dotyczą czwartego kwartału 2025 r. (posegregowano je po odsetku)

Odsetek występowania sepsy, to liczba pacjentów, u których wystąpiła sepsa, do ogólnej liczby planowych hospitalizacji zabiegowych w danym podmiocie (w czwartym kwartale 2025 r.).
Niedoszacowanie
Prof. Waldemar Goździk w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia” wprost przyznał, że przytaczane dotychczas oficjalne statystyki epidemiologiczne dotyczące sepsy wydają się drastycznie niedoszacowane.
– Raportowane dane odzwierciedlają prawdopodobnie głównie rozpoznania stawiane na oddziałach intensywnej terapii, gdzie kryteria diagnostyczne (Sepsis-3) są ściśle stosowane. W realiach pozostałych oddziałów szpitalnych faktyczna zapadalność może być nawet kilkunastokrotnie wyższa od rejestrowanej – stwierdził ekspert, wyjaśniając, że przesłanką do rewizji krajowych danych jest metodologia zastosowana w badaniu Global Burden of Disease (GBD), opisanym w tekście „Global, regional, and national sepsis incidence and mortality, 1990–2021: a systematic analysis”1 (pod koniec 2025 r. w „The Lancet”).
Badacze oszacowali roczną globalną zapadalność na sepsę na poziomie 166 mln przypadków, z czego aż 21,4 mln zakończyło się zgonem, co stanowiło ponad 30 proc. z 68 mln zgonów na świecie.
– Implementacja algorytmu GBD do warunków krajowych pozwoliłaby na reewaluację polskich statystyk. Przyjmując, że w 2024 r. w Polsce odnotowano około 400 tysięcy zgonów ogółem, realną liczbę zgonów powiązanych z sepsą można szacować na ponad 100 tysięcy rocznie. Co ważne, wspomniane badanie GBD wykazało, że dominującymi przyczynami wyjściowymi (podłożem niezakaźnym) zgonów z udziałem sepsy były: udar mózgu, przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP) oraz marskość wątroby. Umieralność w przebiegu sepsy rozwijającej się jako powikłanie tych schorzeń przewlekłych okazała się istotnie wyższa niż w przypadku klasycznych chorób zakaźnych, z którymi sepsa jest na ogół utożsamiana – mówił.
Na koniec zasugerował, że wyniki każdego ze szpitali opublikowane przez „Menedżera Zdrowia” należałoby pomnożyć razy dziewięć, wtedy byłyby rzeczywiste (przewidywał, że rocznie w kraju sepsę rozpoznaje się u 100 tys. pacjentów).
Przypis:
Powyższy artykuł to jeden z tekstów z cyklu „Uwaga, sepsa”.
Więcej o sepsie po kliknięciu w poniższy baner.
