Całościowa opieka to sposób na srebrne tsunami ►
Szymon Czerwiński
– Największym wyzwaniem w opiece nam seniorami jest pokonanie silosowość systemu i odrębność regulacji. Dziś chociażby domy pomocy społecznej regulowane są ustawą o pomocy społecznej, a zakłady opiekuńczo-lecznicze ustawą o świadczeniach zdrowotnych. A przecież senior jest w obu miejscach ten sam. To po prostu bardzo chory człowiek. Koniecznie trzeba skoordynować system – wskazuje w rozmowie z Menedżerem Zdrowia, prof. Agnieszka Neumann-Podczaska.
Dziś w Polsce mamy niekorzystną demografię a Polska należy do najszybciej starzejących się państw w Europie. Już w tej chwili osoby w wieku 60 + stanowią 25 proc. społeczeństwa. Jakich rozwiązań systemowych potrzebujemy, aby nasz system się nie zatkał, żebyśmy wyprowadzili społeczeństwo na prostą i żebyśmy nie mieli zbyt dużych kosztów związanych z utrzymaniem starzejącego się społeczeństwa?
Rzeczywiście dynamika starzenia się jest nieubłagalna, a co istotne, starzejącym się ludziom w Polsce bardzo często towarzyszy wielochorobowość. Ta współchorobowość powoduje, że i polipragmazja (wielolekowość) jest bardzo dużym wyzwaniem.
Rozmowa Marzeny Sygut-Mirek z „Menedżera Zdrowia” z prof. Agnieszką Neumann-Podczaską poniżej. Pod wideo dalsza część tekstu.
Kolejna rzecz, to sprawność funkcjonalna seniorów. Są to ludzie, którzy wymagają pomocy w codziennych czynnościach. Dlatego patrząc na te duże obciążenia należy wypracować takie rozwiązania, które będą w systemie koordynowały seniora. Dobrze byłoby myśleć o rozwiązaniach, gdzie opieka jest skoordynowana, gdzie senior nie chodzi od specjalisty do specjalisty, bo każdy specjalista zaopiekowuje swój obszar. Dziś potrzeba nam spojrzenia parasolowego. Całościowej oceny geriatrycznej, która byłaby pewnym kompleksowym spojrzeniem na człowieka po to, żeby ocenić różne jego potrzeby, a przede wszystkim jego sprawność funkcjonalną. Czyli co ten człowiek jest w stanie wykonać samodzielnie. Przez pryzmat oceny tych potrzeb jesteśmy w stanie bardzo często zaopiekować seniorów w domu, unikając niepotrzebnych kosztów, które pojawiają się, gdy np. nagle osoba, która na przykład nie jest w stanie zrobić zakupów, szybko staje się niedożywiona, mając rzeczywiście zaopiekowane np. nadciśnienie tętnicze. W efekcie takich niedopatrzeń taki senior trafi potem na najdroższe łóżko w systemie. Dlatego popatrzmy na człowieka całościowo.
Wszyscy trochę powinniśmy być geriatrami. Ten geriatryczny sposób myślenia jest bardzo ważny we wszystkich specjalnościach lekarskich opiekujących się osobami dorosłymi, ponieważ dziś nie możemy liczyć na szybki i bardzo dynamiczny wzrost liczby geriatrów, czy liczby łóżek geriatrycznych.
Dziś nie możemy już czekać, aż tsunami nas wyprzedzi. Powinniśmy wyjść naprzeciw czekających nas wyzwań. Musimy zacząć patrzeć na seniora wieloprofilowo, rozpoczynająć od kompleksowej oceny geriatrycznej. Mamy dobrze naukowo udokumentowane narzędzia, za pomocą których możemy zdiagnozować potrzeby w obszarze funkcjonalnym, somatycznym, psychicznym i na koniec zintegrować nasz plan opieki.
Rzeczywiście musimy wieloprofesjonalnie do tego podejść. Aby to się udało wszyscy w systemie powinni po trosze być geriatrami. Nie tylko lekarze, ale i pielęgniarki, psychologowie, dietetycy i farmaceuci.
Chcielibyśmy żeby system był przyjaźniejszy, żeby senior w systemie był w takim miejscu, w którym możemy zobaczyć ciągłość tej opieki, żeby zakłady opiekuńczo-lecznicze, opieka domowa, opieka instytucjonalna w domach pomocy społecznej, nie były odrębnymi, silosowymi systemami, tylko żeby pacjent był w stanie pomiędzy tymi instytucjami w różne strony się przemieszczać. Zależy nam też na tym, żeby seniorzy starzeli się we własnych domach, żeby to starzenie było zdrowe i jak najmniej zinstytucjonalizowane. Inaczej system tego nie udźwignie, a dzisiaj taką przeszkodą w integracji jest właśnie silosowość systemu. Z jednej strony opieka zdrowotna, z drugiej opieka społeczna.
Jak należałoby pokierować systemem, żeby faktycznie pacjent na końcu był zaopiekowany centralnie, żeby ktoś go skoordynował?
Problemem jest wspomniana przeze mnie silosowość i odrębność regulacji, chociażby domy pomocy społecznej regulowane ustawą o pomocy społecznej, a zakłady opiekuńczo-lecznicze ustawą o świadczeniach zdrowotnych. A przecież senior jest w obu miejscach ten sam. To po prostu bardzo chory człowiek. Dlatego koniecznie trzeba skoordynować system, zobaczyć go jako pewne kontinuum, pewną ciągłość. Oceniać pacjenta na każdym etapie opieki, w tym w podstawowej opiece zdrowotnej a następnie jak najdłużej utrzymywać sprawność funkcjonalną w domu. A jeśli jest taka potrzeba, wówczas kierować do opieki długoterminowej, ale też po to, aby w tej opiece długoterminowej znowu pracować nad tą sprawnością, aby docelowo senior mógł wrócić, o ile będzie to możliwe, do środowiska domowego. Czyli pewna ciągłość tej ścieżki i taka dwukierunkowość, po to, żeby zobaczyć człowieka jako całość a nie przez pryzmat pojedynczych schorzeń. A dziś często bywa tak, że każda ze ścieżek jest dobrze zaopiekowana, ale całościowo nie widzimy, że najważniejszym elementem jest jakość życia rozumiana przez pryzmat sprawności funkcjonalnej.
Bardzo ważną rolę powinna odgrywać edukacja kadr. Na którym etapie powinna ona mieć miejsce, czy na etapie kształcenia przeddyplomowego, czy może później, poprzez okrślone specjalistyczne kursy?
Edukacja powinna być obecna na każdym etapie. W kształceniu przeddyplomowym powinniśmy uczyć studentów różnych kierunków razem. Trzeba posadzić studentów kierunku lekarskiego, pielęgniarskiego, farmaceutycznego, fizjoterapeutycznego, którzy w przyszłości będą działać na rzecz jednego pacjenta, po to, żeby pokazać tą wartość wieloprofesjonalności. W ten sposób uczymy zawody medyczne jak wykorzystywać na rzecz pacjenta kompetencje kolegi z innej profesji.
Podobnie na etapie kształcenia podyplomowego. Dzięki temu, w realnej sytuacji klinicznej, już w miejscu pracy, będziemy mieć gotowość zespołów do wzajemnego wspierania się i pracowania razem.
To samo dotyczy kształcenie obecnych i przyszłych menadżerów. Uzyskanie takich kompetencji będzie determinowało to w jaki sposób będą funkcjonowały placówki i czy będzie przyzwolenie menedżera na pracę w zespołach.
Zwykło się patrzeć na seniora jako na osobę 75 plus. Ale senior to już osoba 60 plus. To już jest wiek kiedy motoryka się zmniejsza, obniża się percepcja. Jakie działania należałoby wprowadzić w systemie, żeby zachować te osoby w dłuższym zdrowiu po to, żeby później senior w wieku 75 + był mniejszym obciążeniem dla budżetu, swojej rodziny i systemu?
To bardzo ważne pytanie, bo rzeczywiście nie każda osoba w wieku 60 + jest pacjentem geriatrycznym. Dlatego tak ważne jest, aby popatrzeć nie tylko na wiek kalendarzowy, ale i na ten wiek biologiczny, z różnych perspektyw.
Co zrobić, żeby osoby 60 +, które w danym momencie są sprawne, samodzielne, chcą zostać na rynku pracy, jak najdłużej na nim pozostały? Myślę, że najważniejsze działania to profilaktyka skoncentrowane na diecie, na aktywności fizycznej i jak najdłuższej aktywności społecznej. To jeden z najważniejszych czynników determinujących długowieczność, chociażby mówią nam o tym niebieskie strefy.
Równie ważne jest przyglądanie się farmakoterapii, sposobowi podejścia, tak aby walczyć z niepotrzebną polipragmazją, która bardzo często powoduje, że zamiast poprawy sprawności stanu funkcjonalnego uzyskujemy pogorszenie funkcjonowania. To mogą być sytuacje, w których samodzielne włączanie przez pacjentów leków, bez konsultacji, może skutkować koniecznością włączenia kolejnych leków i leczenia wygenerowanych, kolejnych chorób. To są te najważniejsze filary - jak najdłuższa aktywność społeczna i mądre zaopiekowanie pod kątem wielochorobowości, która może być obecna, nawet jeśli człowiek jest dobrze funkcjonujący.
Kto powinien za takie podejście odpowiadać - ZUSu, który może takie rozwiązanie przygotuje, Narodowego Funduszu Zdrowia, który będzie wskazywał, która ścieżka jest najlepsza, czy lekarz a może farmaceuta?
Myślę, że ta rola po trosze jest w rękach każdego. Wszyscy przypominać o profilaktyce. Proste przekazy do ludzi, to kluczowy element, który bardzo często może decydować o brak szczepień o tym, że dobrze funkcjonujący senior nagle zaczyna mocno być niesprawny.
Mówiąc wszyscy po trosze, mam na myślim osoby, które kreują reklamy, tych którzy kreują komunikaty medialne, żeby były proste, ukierunkowane na te wartości, o których mówimy. Przedstawiciele personelu medycznego - pielęgniarka, lekarz, farmcuta, ale też bliscy - syn, córka, wnuk. Wszyscy po trosze jesteśmy autorami tego systemu.
Przeczytaj także: „A co, gdyby dżuma?”, „Świątynie błędów”, „Operacja na otwartym rynku”, „Koniec z niekontrolowaną konkurencją o lekarzy specjalistów” i „MCDA – kiedy i co to da?”.
Więcej materiałów z konferencji po kliknięciu w poniższy baner.

