Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij

Podstawowe błędy ►

Jacek Krajewski/Szymon Czerwiński

Podstawowa opieka zdrowotna powinna być solidnym fundamentem systemu ochrony zdrowia. Tymczasem – jak podkreślił prezes Porozumienia Zielonogórskiego Jacek Krajewski – zamiast sprawnie działających praktyk lekarzy rodzinnych mamy kryzys kadr, podział na Polskę A i B, i płatnika, który zamiast nagradzać za jakość, próbuje karać placówki biurokratycznymi wskaźnikami.

  • Podstawowa opieka zdrowotna od lat wskazywana jest jako filar systemu, jednak niedobór kadr i sposób kształtowania warunków pracy sprawiły, że zamiast spójnego modelu mamy rozproszone placówki, w których drastycznie brakuje specjalistów medycyny rodzinnej
  • W sytuacji stałego niedoboru pieniędzy system ochrony zdrowia działa na pierwszym biegu, a silnik mocno się grzeje – takiego porównana użył prezes Krajewski, sugerując, że bez odpowiednich funduszy i ich efektywnego wydatkowania nie uda się zatrzymać migracji pacjentów do większych miast i pogłębiającego się podziału na Polskę A i B
  • Najnowsze zarządzenie Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) w sprawie wskaźników jakości jest – zdaniem Krajewskiego – nietrafione. Dążenie do poprawy usług powinno być nagradzane, a przepisy nie mogą stawać się narzędziem karania placówek medycznych
  • Z prezesem Porozumienia Zielonogórskiego Jackiem Krajewskim rozmawialiśmy podczas X Kongresu Wizja Zdrowia – Diagnoza i Przyszłość – Foresight Medyczny

Rozmowa z ekspertem poniżej. Pod wideo spisana rozmowa.

Podstawowa opieka zdrowotna od lat jest wskazywana jako fundament systemu, ale w praktyce coraz trudniej jej pełnić tę funkcję. Co najbardziej blokuje POZ i jakie decyzje powinny zapaść natychmiast, aby odwrócić ten trend?

Oczywiście, POZ to podstawa, fundament wśród świadczeń ambulatoryjnych. Odliczając stomatologię, podstawowa opieka zdrowotna to 57 proc. świadczeń udzielanych w tym sektorze. Bez POZ trudno sobie wyobrazić, aby system w ogóle funkcjonował. Trudności, o których mówimy, wynikają w dużej mierze ze starzenia się populacji medyków rozpoczynających pracę w latach 90. Nowy model miał opierać się na praktykach lekarzy rodzinnych i małych przychodniach, dostępnych blisko pacjenta. Tymczasem postęp medycyny, rozwój farmakoterapii i nowe procedury znacząco zmieniły realia.

Poza tym sposób kształtowania warunków przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) sprawił, że początkowy zapał do tworzenia takich praktyk szybko osłabł. Zaczęły powstawać formy odbiegające od modelu – przychodnie wielospecjalistyczne czy ambulatoryjna opieka specjalistyczna. Powstał swoisty polimorfizm placówek. Lekarze, którzy z założenia mieli pracować w POZ, czyli specjaliści medycyny rodzinnej, byli kształceni w znacznie mniejszym zakresie, niż wymagał tego system.

Obecnie to właśnie niedobór kadr medycznych w tej dziedzinie powoduje wyraźny zastój. Na ponad 30 tys. lekarzy z aktywnymi listami pacjentów jedynie około 10 tys. to specjaliści medycyny rodzinnej. Stanowią zaledwie jedną trzecią. Pozostali to przedstawiciele innych specjalizacji, głównie interniści i pediatrzy. Z kolei opieka koordynowana, funkcjonująca z powodzeniem od czterech lat, dobitnie pokazuje, jak świetnym rozwiązaniem jest specjalizacja z medycyny rodzinnej.

Lekarz POZ nie musi być wybitnym kardiologiem czy endokrynologiem. Musi znać się na tych dziedzinach na tyle, by samodzielnie prowadzić pacjentów stabilnych, a do specjalistów odsyłać jedynie tych w stanie destabilizacji. Jego największą wartością jest doskonała znajomość lokalnej populacji, co pozwala błyskawicznie reagować na zmiany stanu zdrowia chorych.

Wiele małych ośrodków ma problemy kadrowe z powodu starzenia się personelu. Przez to nie są w stanie zapewnić chorym odpowiedniego zakresu świadczeń. W efekcie pacjenci migrują do większych miast w poszukiwaniu specjalistów. Kryzys to wynik splotu negatywnych zjawisk. Mniejsze placówki poza dużymi aglomeracjami mają trudności z utrzymaniem bazy sprzętowej i kadrowej. Prowadzi to do podziału na Polskę A i Polskę B.

Szansą jest upowszechnienie opieki koordynowanej – a obejmuje ona już 50 proc. populacji. Zwiększa to dostępność wiedzy dziedzinowej bez rygorystycznego limitowania znanego z tradycyjnego AOS. To przyszłość, jednak pod warunkiem odpowiedniego finansowania.

Co zrobić, aby zachęcić młodych do pracy w POZ?

Przede wszystkim namawiam do wyboru medycyny rodzinnej. To dziedzina dająca najszerszą wiedzę i wielkie możliwości. Lekarz rodzinny jest strażnikiem systemu kierującym pacjenta na wyższe poziomy referencyjne, gdy zachodzi taka konieczność. Młodych medyków do pracy powinna przyciągać stabilność zatrudnienia oraz unikatowy charakter specjalizacji, pozwalający na holistyczne monitorowanie procesu diagnostyczno-terapeutycznego. To wymagająca, ale i bardzo prestiżowa ścieżka zawodowa.

A pieniądze?

Są niezbędne, by całość w ogóle przetrwała. W sytuacji stałego niedoboru środków system co prawda działa, ale na pierwszym biegu. Potrzeby są ogromne, silnik pracuje na pełnych obrotach i mocno się grzeje, lecz efekty pozostają poniżej oczekiwań. Przy możliwościach współczesnej medycyny bez odpowiednich funduszy po prostu sobie nie poradzimy. Trzeba też dbać o wysoką efektywność ich wydatkowania.

Czy obecny sposób finansowania POZ rzeczywiście premiuje dobrą opiekę nad pacjentem i profilaktykę?

Finansowanie programów profilaktycznych potwierdza, że odpowiednia motywacja materialna przynosi natychmiastowe rezultaty. Gdy zapewnimy pieniądze na zatrudnienie koordynatorów, którzy biorą na siebie rekrutację i całą obciążającą biurokrację przed wizytą podsumowującą, programy te rozwijają się doskonale.

NFZ powiąże system finansowania świadczeń z ich jakością, modyfikując płatności w POZ. Chodzi o nowe wskaźniki zapisane w zarządzeniu nr 103/2026/DSOZ prezesa narodowego funduszu zdrowia z 23 września 2026 r. zmieniające zarządzenie w sprawie warunków zawarcia i realizacji umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju podstawowa opieka zdrowotna. Jak ocenia pan te zmiany?

Obecne zarządzenie jest nietrafione. Jakość to podstawa kształcenia lekarzy rodzinnych. Trafne wskaźniki mogłyby być doskonałym bodźcem do rozwoju opieki podstawowej, jednak propozycja płatnika zdecydowanie wymaga modyfikacji. Jako środowisko już pracujemy nad wskaźnikami, które rzetelniej ocenią faktyczną poprawę usług.

Spór o wskaźniki i kary

Narodowy Fundusz Zdrowia wprowadził nowe zasady kontroli i finansowania podstawowej opieki zdrowotnej, dostosowując przepisy do ustawy o jakości w opiece zdrowotnej oraz rozporządzenia ministerialnego.

Zarządzenie prezesa NFZ zmieniające zarządzenie w sprawie warunków zawarcia i realizacji umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju podstawowa opieka zdrowotna wprowadziło współczynniki korygujące, które różnicują stawki kapitacyjne placówek w zależności od osiągania wybranych wskaźników jakościowych dotyczących profilaktyki, teleporad oraz wizyt domowych. Po krytyce środowiska lekarskiego fundusz przesunął termin wejścia w życie sankcji finansowych na maj 2027 r., co pozwoli oprzeć wyliczenia na pełnych danych z 2026 r., a także obniżył wyjściowe progi dla części wskaźników.

Przedstawiciele płatnika argumentowali, że mechanizm ma motywować, a obniżenie stawki – na przykład o 5 proc. przy niskiej zgłaszalności na badania raka piersi czy szyjki macicy albo o 10 proc. w przypadku braku wizyt domowych i nadmiaru teleporad – dotyczy wyłącznie placówek, których pacjenci w ogóle nie korzystają z profilaktyki.

W opinii rzecznika NFZ Pawła Florka, to właśnie lekarze rodzinni mają największy wpływ na aktywizację pacjentów.

 „Menedżer Zdrowia” pisał o tym w tekstach „NFZ nie uwzględnił naszego najważniejszego postulatu” i „Finansowe (nie) zabijanie POZ-ów?”.

Przecież przepisy były już modyfikowane na etapie projektu.

Zgadza się. Po naszych interwencjach wydłużono okres oceny standardów. Nadal nie jest to jednak dobre rozwiązanie, zwłaszcza w kwestii odejmowania stawki kapitacyjnej. Poprawa jakości i dążenie do niej powinny być nagradzane. Wskaźniki nie mogą stawać się narzędziem karania placówek. Będziemy przekonywać NFZ, by oparł przepisy na rozwiązaniach obiektywnie polepszających pracę systemu.

Rozmowy trwają?

Po opublikowaniu zarządzenia toczą się one głównie za pośrednictwem mediów. Mam jednak nadzieję, że wkrótce znów spotkamy się przy stole. Gromadzimy ekspertów z naszego środowiska, by wypracować propozycje akceptowalne zarówno przez medyków, jak i płatnika – wszystko dla dobra pacjentów.

Przeczytaj także: „Operacja na otwartym rynku”.

Więcej materiałów z konferencji po kliknięciu w poniższy baner.

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Tylko w „Menedżerze Zdrowia” Wywiad tygodnia Wywiady Aktualności
Tagi: Wizja Zdrowia 2026 Jacek Krajewski podstawowa opieka zdrowotna POZ Porozumienie Zielonogórskie Narodowy Fundusz Zdrowia NFZ finansowanie ochrony zdrowia lekarz lekarze lekarze rodzinni lekarz rodzinny kadry opieka koordynowana ochrona zdrowia Ministerstwo Zdrowia reformy w medycynie jakość wskaźniki