Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Milena Motyl
Źródło: TVN24

Protest w szpitalu w Sanoku. Kilkanaście osób głoduje

123RF

Protest w sanockim szpitalu, który rozpoczął się 8 października przybiera na sile. Pięćdziesiąt osób głoduje, niektórzy trafili na Szpitalny Oddział Ratunkowy, inni wymagają kroplówek. Związki zawodowe domagają się odwołania dyrektorki placówki, która chce wprowadzić plan naprawczy w związku z ogromnym zadłużeniem szpitala. Dyrektorka odpiera zarzuty. Protestujący nie zamierzają ustępować.

Protest głodowy w Szpitalu Specjalistycznym w Sanoku (woj. podkarpackie) rozpoczął się w czwartek, 8 października o godzinie 16.30. Przystąpiły do niego cztery osoby. W poniedziałek, 12 października, protestujących było już 50.

Uczestnicy protestu zdecydowali się na zaostrzenie protestu - zrezygnowali ze spożywania soków i piją wyłącznie wodę. Osoby, które głodują od początku, są już bardzo osłabione i wymagają podawania kroplówek - podaje portal TVN24.

Pracownik stracił przytomność

W niedzielę na Szpitalny Oddział Ratunkowy na noszach przetransportowano Grzegorza Pasztyłę, pielęgniarza i związkowca, który protestuje od czwartku. Z wycieńczenia stracił przytomność. Po otrzymaniu kroplówek wrócił do protestu.

Powodem zorganizowania protestu jest żądanie odwołania dyrektorki placówki Wioletty Kacperskiej.

- Nie doszliśmy do porozumienia z panią dyrektor. Postawiliśmy jasny i klarowny wniosek o odwołanie tej pani z pełnionego stanowiska. To jest mój piąty dzień głodówki, z przerwą na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, gdyż straciłem przytomność z wycieńczenia - powiedział w poniedziałek Pasztyła.

Kroplówkę podawano także jednej z pielęgniarek, która głoduje od początku protestu. - Kręci mi się w głowie i jest mi słabo - powiedziała TVN24. Była blada, leżała na materacu rozłożonym na podłodze. - Ta cała sytuacja, to jest nieprawdopodobne, do czego doszło - dodała.

Pod kroplówką była również Małgorzata Sawicka, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w sanockim szpitalu. Jak przekazała, liczba protestujących stale rośnie, ale - w ocenie związkowców - nie skłania to osób decyzyjnych do uwzględnienia ich postulatu.

Związkowcy nie zamierzają podejmować rozmów z dyrekcją szpitala. Jak wyjaśniła przewodnicząca związku, ich jedynym postulatem jest odwołanie Wioletty Kacperskiej.

- Niemożliwa jest współpraca z poszanowaniem praw pracowniczych, zasad dialogu i współżycia społecznego. Nie da się funkcjonować w tak dużej jednostce, pomijając najistotniejsze elementy, które budują załogę - argumentowała Sawicka.

„Nigdy jeszcze nie było tak źle”

Nie wszyscy pracownicy popierający protest decydują się na głodówkę. Część z nich przypina do fartuchów czarne plakietki z napisem: "Prowadzę protest głodowy i pracuję", wyrażając w ten sposób solidarność z protestującymi.

- Pracuję tutaj od 40 lat. Nigdy jeszcze nie było tak źle jak teraz. Człowiek przychodzi rano do pracy ze strachem, czy to nie będzie jego ostatni dzień. Nie wiadomo, co się wydarzy. Atmosfera jest bardzo zła, a my chcemy po prostu dopracować do emerytury. Kto nas w naszym wieku zatrudni? - mówiła jedna z salowych.

Zarząd powiatu nie podjął decyzji

W poniedziałek Zarząd Powiatu Sanockiego omawiał sytuację szpitala i wniosek związków zawodowych o odwołanie dyrektorki sanockiej placówki. Przedstawiciele związków nie stawili się na posiedzeniu.

Wioletta Kacperska kieruje szpitalem od 25 sierpnia. Związkowcy zarzucają jej między innymi brak doświadczenia w zarządzaniu placówką ochrony zdrowia, błędne decyzje menedżerskie, naruszanie praw pracowniczych oraz prowadzenie polityki kadrowej bez dialogu ze stroną związkową. Portal podaje, że Kacperska przez ostatnie osiem lat kierowała SPA w Hotelu Arłamów.

Starosta sanocki Robert Pieszczoch powiedział dziennikarzom, że zarząd nie wyklucza spełnienia postulatu protestujących. Jak wyjaśnił, zależało mu na tym, by podczas jednego spotkania zarówno związkowcy, jak i dyrektorka przedstawili swoje stanowiska.

Jak poinformował starosta, kolejne posiedzenie zarządu poświęcone sytuacji szpitala zaplanowano na środę, 14 października.

Dyrektorka odpiera zarzuty

Kacperska odpiera zarzuty i tłumaczy, że to związki zawodowe unikają rozmów. Zapewnia również, że redukcja zatrudnienia jest prowadzona w porozumieniu z kierownikami poszczególnych oddziałów. Twierdzi, że przedstawiła zarządowi powiatu plan naprawczy, który ma pozwolić wyprowadzić sanocki szpital z kryzysu do końca 2027 roku (zadłużenie szpitala przekracza 220 milionów złotych).

Menedzer Zdrowia facebook

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: Sanok szpital szpital w sanoku protest związki zawodowe zadłużenie restrukturyzacja pracownicy szpitala dyrektor Wioletta Kacperska