A jednak dymisja minister zdrowia?
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski i minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński mogą się czuć na razie politycznie bezpieczni. Dużo bardziej zagrożona jest pozycja minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy.
Informuje o tym „Rzeczpospolita”, zapowiadając, że będą zmiany w rządzie.
– To idzie w złą stronę. Dostęp do opieki medycznej to wrażliwy temat, który rozumie każdy Polak – w ten sposób jeden z członków Rady Ministrów opisuje na łamach dziennika nastroje wewnątrz koalicji rządzącej. To pokłosie doniesień o Dawidzie Kacprzyku, (byłym już) radnym miejskim Koalicji Obywatelskiej i lekarzu w trakcie specjalizacji, który w 2025 r. zarobił 1,6 mln zł, a także ujawnienia afery w Warszawskim Szpitalu Południowym, gdzie politycy KO mieli być przyjmowani poza kolejnością.
– Rekonstrukcja rządu jest tylko kwestią czasu – zapowiada w rozmowie z „Rzeczpospolitą” przedstawiciel obozu władzy.
O planowanych roszadach mówi się od kilku tygodni, mimo że rzecznik gabinetu Adam Szłapka oficjalnie temu zaprzecza – informowaliśmy o tym w tekście „Minister zdrowia zachowa stanowisko? Jest deklaracja premiera”.
– Jolanta Sobierańska-Grenda na stanowisku ministra zdrowia to osobista decyzja kadrowa premiera. Widzi on jednak, że politycznie jest ona fatalna, a w partii rośnie frustracja, że szefowa resortu nas nie broni – mówi w rozmowie z gazetą polityk KO znający kulisy pracy w ministerstwie.
Rozmówca dodaje, że Tusk nie zdymisjonuje minister pod dyktando opozycji i mediów, ale podczas całościowej rekonstrukcji jej dni będą już policzone.
– Potrzebny jest profesor medycyny z autorytetem, a jednocześnie z dużą siłą polityczną – ocenia w „Rzeczpospolitej” jeden z wicepremierów, kreśląc profil przyszłego następcy Jolanty Sobierańskiej-Grendy.
Przeczytaj także: „Lekarz polityk – złote dziecko systemu”.

