Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Autor: Rafał Janiszewski

A może rozwiązanie z plusem?

Archiwum

– Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw, byłbym raczej skłonny dyskutować nie o koncepcji „jeden lekarz – jeden etat”, ale o rozwiązaniu pośrednim, a mianowicie: „jeden lekarz – jeden etat plus określona liczba godzin w innych publicznych placówkach” – komentuje w „Menedżerze Zdrowia” Rafał Janiszewski.

  • Politycy z Prawa i Sprawiedliwości oraz partii Razem chcieliby zakazu łączenia pracy w publicznej i prywatnej ochronie zdrowia
  • Tę propozycję w „Menedżerze Zdrowia” opiniuje Rafał Janiszewski
  • Ekspert ocenia, że pomysłowi „jeden lekarz – jeden etat” na pewno przyklasnęliby pracownicy działu kadr. – Wreszcie spełniłby się sen o przewidywalności i stabilności grafików – przyznaje
  • Publikujemy tekst z cyklu „Lekarzu, wybieraj: albo publicznie, albo prywatnie”

Hasło „jeden lekarz – jeden etat” nie jest nowe. Rozgrzewa opinię publiczną od lat, ale dyskusja o nim nie zawsze jest merytoryczna i dotyczy sedna problemu.

Od początku

Zacząć trzeba od podkreślenia fundamentalnej sprawy, a mianowicie, że system ochrony zdrowia to nie tylko sektor publiczny, ale i niepubliczny. Prywatna opieka zdrowotna odgrywa istotną rolę w udzielaniu świadczeń polskim pacjentom i musi być brana pod uwagę, by dyskusja o ograniczeniu możliwości podejmowania pracy przez lekarzy w ogóle miała sens.

Przyjmijmy założenie – które wydaje się jedynym sensownym – że lekarz miałby być związany umową o pracę tylko z jedną placówką publiczną.

Czy specjalista, który każdego dnia przychodzi do pracy do tego samego szpitala, zamiast obsługiwać pięć placówek – każdego dnia inną – to dla pacjentów byłaby dobra zmiana? Wydaje się, że tak, bo oznaczałoby to, że zna swoich pacjentów, obserwuje ich proces leczenia, ma ten komfort, że decyzje i działania podejmuje na podstawie kilkudniowych spostrzeżeń. A zatem możemy założyć, że koncepcja „jeden lekarz – jeden etat” oznaczałaby zwiększenie nie tylko ciągłości, ale też jakości opieki nad pacjentem.

Taka zmiana mogłaby pociągnąć za sobą powrót do modelu lekarza prowadzącego. Dziś przepisy mówią o „lekarzu sprawującym opiekę” nad chorym, jednak z powodu opisanych przesłanek lekarz prowadzący z pewnością byłby dla chorych instytucją korzystniejszą.

Dobra informacja, zła informacja

Dla dyrektorów publicznych placówek mam informacje – i dobrą, i złą.

Zacznę od tej pierwszej – pomysłowi „jeden lekarz – jeden etat” na pewno przyklasnęliby pracownicy działu kadr. Wreszcie spełniłby się sen o przewidywalności i stabilności grafików.

Zmianę na lepsze odczuliby również sami lekarze, ponieważ w szpitalu działają takie same zasady jak w każdej innej firmie, wiadomo na pewno, że codzienny kontakt pracowników niezwykle poprawia ich komunikację, sprzyja współpracy, dobrej atmosferze, co przekłada się na efektywność i jakość pracy. I nie mam teraz na myśli jedynie lekarzy, ale także farmaceutów, diagnostów, pielęgniarki itd.

Wszystko to może być argumentem za w dyskusji o tym, czy lekarz powinien pracować tylko na jednym etacie w publicznym sektorze ochrony zdrowia.

Tylko że to dopiero początek rozmowy.

By prowadzić ją odpowiedzialnie, trzeba widzieć i rozumieć również zagrożenia, a niektóre są – delikatnie mówiąc – niebagatelne.

Zacznę od zapowiadanej już złej wiadomości dla dyrektorów szpitali. Dziś ich pracownicy, którzy pracują również w innych placówkach, robią to przede wszystkim po to, by zwiększyć zarobki. Oczywiste jest, że gdyby nagle usłyszeli, że wolno im pracować na etacie tylko w jednym szpitalu, powiedzieliby: „Skoro tak, to poproszę podwyżkę!”. Mają podstawy, by to zrobić, bo ze względu na braki kadrowe są niezwykle cennymi pracownikami. Oto pierwszy potencjalny minus proponowanych zmian: zwiększenie oczekiwań płacowych lekarzy. Podkreślam, że nie chodzi o tych lekarzy, którzy już dziś zarabiają po kilkaset tysięcy złotych miesięcznie, a stanowią poniżej procenta polskich medyków.

Dalej – trzeba sobie jasno powiedzieć, że nie mamy komfortu, jeśli chodzi o liczbę lekarzy poszczególnych specjalizacji. Mówiąc wprost – są specjalności, w których ich drastycznie brakuje. Jeśli taki specjalista pracuje aktualnie nie w jednym, ale w trzech czy nawet czterech publicznych szpitalach, to oczywiście nie pojawia się we wszystkich codziennie, ale jednak w ograniczonym zakresie zapewnia pacjentom wszystkich tych placówek dostęp do świadczeń. Gdyby musiał wybrać jeden szpital, mogłoby się zdarzyć, że pozostałe nie oferowałyby owych świadczeń w ogóle.

Potencjalne zagrożenie widzę także w obszarze rozwoju zawodowego medyków. Lekarz, który pracuje dziś zarówno w powiatowym, jak i wojewódzkim szpitalu, ma możliwość rozwoju opartego na doświadczeniu, a jeśli mowa o szpitalu klinicznym, w grę wchodzi również rozwój naukowy.

Kolejna potencjalna zmiana – nie chcę oceniać, czy byłaby dobra, czy zła – to monopolizacja. Jeśli wprowadzilibyśmy zasadę „jeden lekarz – jeden etat”, mogłoby dojść do sytuacji, że jedna placówka skupiłaby określone deficytowe specjalności, jak na przykład alergologię czy endokrynologię.

Z plusem

Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw, byłbym raczej skłonny dyskutować nie o koncepcji „jeden lekarz – jeden etat”, ale o rozwiązaniu pośrednim, a mianowicie: „jeden lekarz – jeden etat plus określona liczba godzin w innych publicznych placówkach”.

Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, by nie dopuścić do ograniczenia dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych z pieniędzy publicznych. Byłoby to wbrew logice. Wszelkie zmiany, jakie wprowadzamy do systemu, muszą mieć na celu poprawę dostępu do świadczeń oraz ich jakości, a nie na odwrót.

Skoro wiemy, że specjalistów w systemie mamy zbyt mało, nie możemy ignorować faktu, że jeśli przywiążemy lekarza do jednego szpitala, zabraknie go w innym. A zatem, by z jednej strony dążyć do ideału, jakim są wypoczęci medycy, ale z drugiej nie ograniczać dostępu do świadczeń, rozsądnym pomysłem wydaje się wprowadzenie zasady, że lekarz pracuje zasadniczo w jednym publicznym szpitalu, jednak wolno mu przez określoną liczbę godzin pracować także w innych publicznych placówkach. W przeciwnym razie obawiałbym się paraliżu systemu.

Rozmawiając o systemie ochrony zdrowia, proponując jakiekolwiek w nim zmiany, trzeba sobie zdawać sprawę, o jakiej materii będziemy decydować. By odpowiedzialnie regulować zasady zatrudnienia specjalistów, trzeba najpierw przeprowadzić rzetelną analizę: powziąć wiedzę, ilu w jakich specjalnościach ich mamy oraz – o czym w ogóle się nie mówi – wprowadzać zmiany dopiero po analizie rodzajów świadczeń.

Trochę o szacunku

Mamy w systemie białe kruki: lekarzy wybitnych, których umiejętności i doświadczenie w udzielaniu określonych świadczeń są dobrem narodowym. Im również mielibyśmy zakazać pracy poza jedną publiczną placówką? Absurd! Dlatego odstępstwo od tego zakazu powinno być dodatkowo nacechowane rodzajem świadczeń. Wyobrażam sobie sytuację, że wybitny specjalista, którego umiejętności w przeprowadzaniu niezwykle rzadkich zabiegów są unikatowe, prócz tego, że będzie pracował w szpitalu X, jak najbardziej może operować pacjentów także w placówkach Y oraz Z.

Dobro pacjentów to wartość, którą trzeba stawiać na pierwszym miejscu.

Również dlatego, pisząc ten tekst, odnoszę się wyłącznie do koncepcji ograniczenia lekarzom możliwości zatrudnienia w placówkach publicznych. Sektora prywatnego ograniczać po prostu nie wolno. Przede wszystkim dlatego, że każdy pacjent, który diagnozuje się i leczy za własne pieniądze, odciąża sektor publiczny, ale również dlatego, że lekarze prowadzący prywatne praktyki są w świetle prawa przedsiębiorcami i nie wyobrażam sobie, by należące do Unii Europejskiej państwo zakazało im działalności gospodarczej.

Sektor prywatny jest ważnym elementem całości, jaką jest system ochrony zdrowia, i jako taki bezsprzecznie powinien być szanowany.

Tekst Rafała Janiszewskiego, właściciela Kancelarii Doradczej Rafał Piotr Janiszewski, opublikowano w „Menedżerze Zdrowia” 1/2026.

Przeczytaj także: „Jeden lekarz – jeden etat” „Zakaz łączenia pracy – sonda”.

Więcej tekstów z cyklu „Lekarzu, wybieraj: albo publicznie, albo prywatnie” po kliknięciu w poniższy baner.

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Tylko w „Menedżerze Zdrowia” Aktualności
Tagi: Rafał Janiszewski lekarz lekarze lekarzu wybieraj praca