Jak Polska buduje odporny system zdrowia?
Potrzebujemy systemu, który kompleksowo uwzględni potrzeby zdrowotne obywateli, opiekę medyczną, bezpieczeństwo lekowe oraz innowacje, a także inwestycje w kadry medyczne i infrastrukturę, aby przygotować kraj na kryzysy – od pandemii po zagrożenia kinetyczne i hybrydowe – wskazali specjaliści na czele z wiceminister zdrowia Katarzyną Kacperczyk podczas konferencji Priorytety w Ochronie Zdrowia.
- Polska prezydencja w Radzie UE uczyniła zdrowie elementem bezpieczeństwa państwa, przyspieszając reformy systemu ochrony zdrowia
- Przygotowanie szpitali i personelu medycznego na czas kryzysu to priorytet dla bezpieczeństwa narodowego
- Bezpieczeństwo lekowe to nie tylko kwestia zdrowia, ale także element bezpieczeństwa państwa i obywateli. Dlatego musi być traktowane jako priorytet strategiczny
- Rosnące nakłady na zdrowie nie wystarczą – system wymaga integracji, koncentracji świadczeń i zrównoważonego modelu finansowania
- Czy kraje Europy wkraczają w nową erę bezpieczeństwa zdrowotnego? O tym dyskutowali specjaliści uczestniczący w panelu „Zdrowie Europy 2026", który się odbył podczas konferencji Priorytety w Ochronie Zdrowia w Warszawie
Zdrowy system to bezpieczny pacjent
Wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk dzieląc się doświadczeniami z okresu polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej [od 1 stycznia do 30 czerwca 2025 – red.] wskazała, że prezydencja nie była jedynie inicjatywą rządową – w tym czasie mogliśmy ściśle współpracować z sektorem publicznym, pozarządowym i mediami, pokazując, że system ochrony zdrowia może być elementem strategicznego bezpieczeństwa państwa.
– Przez pół roku obserwowaliśmy bezprecedensową zmianę paradygmatu w podejściu do ochrony zdrowia – stała się ona integralną częścią bezpieczeństwa państwa. Pandemia, wyzwania demograficzne i sytuacja na Ukrainie pokazały, że zdrowie to nie tylko polityka publiczna, ale także kwestia bezpieczeństwa lekowego, cyberbezpieczeństwa i odporności systemu – podkreśliła wiceminister.
Jak wskazała, zdrowie stało się jednym z siedmiu filarów bezpieczeństwa państw europejskich. W tym kontekście należy inaczej planować funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia – co dotyczy zarówno finansowania, kadr medycznych, które trzeba przygotować na sytuacje nadzwyczajne, jak i cyberbezpieczeństwa oraz dezinformacji.
– Przygotowujemy system całościowy, który uwzględnia zarówno lekarzy cywilnych, jak i wojskowych, aby w sytuacjach kryzysowych zapewnić sprawne funkcjonowanie opieki zdrowotnej – powiedziała wiceminister, dodając, że rząd gromadzi środki na infrastrukturę szpitalną w ramach programu „Szpitale Przyjazne Wojsku”.
Wiceminister Kacperczyk przypomniała także o utworzonym pod koniec ubiegłego roku w Funduszu Medycznym nowym subfunduszu bezpieczeństwa, z którego będzie finansowane odpowiednie przygotowanie podmiotów leczniczych do nowych wyzwań związanych z kryzysami.
Resort zdrowia szykuje się na wyzwania
– W wymiarze narodowym odpowiadamy na przyspieszone działania na forum unijnym. W połowie tego roku planujemy opublikować nowy dokument Polityka Lekowa Państwa, który określi nowe podejście do finansowania terapii i bezpieczeństwa lekowego. Odpowiadamy także za wyzwania związane z inwestycjami w infrastrukturę ochrony zdrowia, zintegrowaniem szkoleń medycznych oraz rozwojem kadry medycznych i nowoczesnych systemów bezpieczeństwa lekowego – wymieniała.
– W czasie prezydencji przyspieszyliśmy prace legislacyjne w sektorach farmaceutycznym i biotechnologicznym, prezentując konkretne akty prawne, w tym Akt o lekach krytycznych, które wzmocnią bezpieczeństwo pacjentów w Polsce i w całej Europie – podreśliła wiceszefowa resortu.
Strategia bezpieczeństwa zdrowotnego
Gen. broni prof. Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego – Państwowego Instytutu Badawczego, podkreślił, że zarówno w szpitalnictwie, jak i całym systemie ochrony zdrowia, należy jasno określić, w jakim kierunku zmierzamy. Najistotniejsze są doświadczenia ostatnich lat oraz uwarunkowania geopolityczne, infrastruktura i rozwój technologiczny.
– Wszystkie te elementy determinują nasze podejście do bezpieczeństwa zdrowotnego. Każde państwo ma swoją specyfikę, dlatego nie powinniśmy bezrefleksyjnie kopiować cudzych rozwiązań, lecz dostosowywać je do naszych realiów – powiedział gen. Gielerak.
– Musimy myśleć o bezpieczeństwie zdrowotnym w sposób długofalowy. Wojna w Ukrainie pokazała, że zagrożenia są realne, a system ochrony zdrowia musi być przygotowany na funkcjonowanie w warunkach kryzysowych zarówno kinetycznych, jak i niekinetycznych – zaznaczył dyrektor WIM.
– W tym kontekście główną rolę odgrywa personel medyczny. Nie oznacza to jednak, że wszyscy pracownicy ochrony zdrowia w Polsce będą musieli odbywać jednakowe szkolenia. Chodzi raczej o budowanie różnicowanych kompetencji, dostosowanych do specyfiki regionu i rodzaju zagrożeń – mówił gen. Gielerak.
Dyrektor WIM dodał, że szczególne znaczenie ma przygotowanie na zagrożenia biologiczne, radiacyjne oraz chemiczne, oceniając, że prawdopodobieństwo konfliktów o charakterze hybrydowym, w tym użycia takich środków, jest większe niż konfliktów stricte kinetycznych.
Rosnące nakłady nie rozwiązują systemowych problemów
Jakub Szulc, wiceprezes Narodowego Funduszu Zdrowia, wskazując, że nakłady na ochronę zdrowia systematycznie rośną, podkreślił, że dosypywanie do systemu coraz więcej pieniędzy nie rozwiązuje problemów. W jego ocenie bez konsolidacji, restrukturyzacji szpitali i koncentracji świadczeń system pozostanie nieefektywny, a pacjenci nadal będą tracić z powodu coraz gorszej jakości i dostępności opieki.
Jak mówił, plan finansowy NFZ na 2026 r. zakłada 214 mld zł przychodów. Przewidziano też dodatkowe środki, które są niezbędne, aby zapewnić finansowanie systemu i utrzymać obecny poziom świadczeń.
– Od lat obserwujemy, że mimo historycznie najwyższych nakładów na ochronę zdrowia, pieniądze wciąż okazują się niewystarczające. Nakłady rosną, a bez ich kontroli oraz realnych rozwiązań systemowych ten trend będzie się utrzymywał – powiedział Szulc.
Zdaniem wiceprezesa NFZ, utrzymywanie tak rozległej i rozproszonej bazy świadczeniodawców, szczególnie w opiece szpitalnej – ostrej, zabiegowej, diagnostycznej i zachowawczej – nie jest korzystne ani z punktu widzenia jakości świadczeń i bezpieczeństwa pacjentów, ani z perspektywy kosztowej, czyli płatnika. Jak dodał, procesy konsultacyjne i restrukturyzacyjne są niezbędne w perspektywie długofalowej.
– Warto zwrócić uwagę na dane historyczne. W 2025 r. plan finansowy NFZ został wsparty rekordową dotacją budżetową w wysokości 18,3 mld zł, a w trakcie roku kwota ta wzrosła do niemal 33 mld zł. Dodatkowo z Funduszu Medycznego przeznaczono na ten cel o 4 mld zł więcej niż zaplanowano oraz kolejne środki w formie obligacji – mówił wiceszef NFZ.
– W ciągu roku zwiększyliśmy finansowanie centralne – z budżetu państwa – o ponad 20 mln zł w porównaniu z kwotą, jaka była zaplanowana. W 2024 r. pierwotnie planowana dotacja budżetowa dla NFZ to było „jedynie” 200 mln zł, co w praktyce okazało się nierealne i również wymagało korekt – tłumaczył Szulc.
– Bez tworzenia centów kompetencyjnych, bez systemu opartego na koncentracji świadczeń wysokospecjalistycznych nie zdołamy zapewnić wysokiej jakości leczenia – podkreślił wiceprezes NFZ.
Zrównoważony model finansowania
Zdaniem dr Anny Kowalczuk, wiceprezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, warto spojrzeć na system ochrony zdrowia w kontekście zarówno potrzeb demograficznych w Polsce i Europie, jak i wyzwań zdrowotnych.
– Mówimy o rozumieniu dylematów nie tylko klinicznych, ale także organizacyjnych. Z jednej strony mamy podejście propacjenckie, gdzie jednak podstawą jest zrównoważony model finansowania – czyli określający, czy nas stać i ile płacić za daną technologię – powiedziała dr Kowalczuk.
– Mamy do czynienia z dynamicznym rozwojem technologii medycznych, które oferują coraz więcej możliwości terapeutycznych. Z drugiej strony pojawia się kwestia równego dostępu do terapii, który nie zawsze oznacza dostęp do tej samej, najlepszej technologii. Dochodzi także kwestia proporcjonalności i sprawiedliwości w finansowaniu – dodała.
– To wymaga spojrzenia na problem z perspektywy wszystkich zainteresowanych – pacjentów, klinicystów i płatnika, aby możliwe było rozwijanie metod oceny technologii medycznych w sposób zrównoważony – zaznaczyła.
– Naszym zadaniem jest tworzenie takiej metodologii, aby możliwe było zarządzanie ryzykiem, a równocześnie uwzględnienie wszystkich aspektów, które pomogą w ocenie technologii medycznych. Dlatego stawiamy na analizę wielokryterialną, na promowanie równości dostępu oraz uwzględnianie realnych kosztów i rzeczywistej sytuacji pacjenta – podkreśliła dr Kowalczuk.
Jak wygląda dostęp do terapii?
Jedną z dziedzin, w których dostęp do skutecznych terapii w ostatnich latach bardzo się poprawił, jest hematologia i hematoonkologia.
Prof. Lidia Gil z Katedry i Kliniki Hematologii i Transplantacji Szpiku Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu wskazała, że postęp technologiczny w leczeniu chorób hematologicznych w Polsce jest bardzo dynamiczny, co przekłada się na wymierną korzyść dla pacjentów. Nawet w wypadku drogich terapii rachunek finansowy przynosi realne korzyści zdrowotne i ekonomiczne.
Jak dodała, dzięki nowym technologiom, takim jak terapie komórkowe i genowe, możliwe jest skuteczne leczenie, a w wielu przypadkach nawet całkowite wyleczenie dużej liczby chorych.
Profesor podkreśliła, że polska hematologia zaczęła wykorzystywać innowacyjne metody leczenia.– Nasz kraj jest w czołówce europejskiej pod względem dostępności tych metod, a ośrodki akademickie, uniwersyteckie wspierają inne placówki w ich wdrażaniu. Jednocześnie chcielibyśmy, aby pacjenci uzyskiwali szybszy dostęp do refundowanych terapii, ważne jest też skrócenie procedur rejestracyjnych i szybsze wprowadzanie innowacji na rynek – powiedziała prof. Gil.
Wzmocnienie produkcji leków a polskie aspiracje
Bezpieczeństwo lekowe to jeden z najważniejszych elementów polityki zdrowotnej, króry ma zapewnić nieprzerwalny dostęp do niezbędnych leków. Barbara Misiewicz-Jagielak z Grupy Polpharma, wiceprezes Zarządu Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, podkreśliła, że w obliczu rosnących kosztów produkcji, presji cenowej oraz zależności od zagranicznych dostaw substancji czynnych (głównie z Azji), musimy konsekwentnie budować własną, stabilną bazę produkcyjną, bo tylko w ten sposób będziemy w stanie zapewnić pacjentom ciągłość dostępu do terapii.
Z kolei dyrektor generalny Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA Michał Byliniak zaznaczył, że Polska, jako ważny członek Unii Europejskiej i jedna z większych gospodarek świata, ma ambicje, by odgrywać znaczącą rolę w produkcji leków, w tym krytycznych.
– Jesteśmy wysoko, jeśli chodzi o dostępność terapii, jednak nadal poniżej średniej w zakresie dostępu do innowacyjnych leków. Czas ich refundacji to obszar, który wymaga dalszych prac – stwierdział dyrektor Byliniak.
Podkreślił również, że inwestowanie w innowacyjne terapie oraz lokalną produkcję leków przynosi realną wartość dodaną zarówno dla systemu ochrony zdrowia, jak i dla pacjentów.
