Jak nie wspiera się start-upów medycznych w Polsce
Najtrudniejsze w rozwoju start-upów medycznych są znalezienie inwestora i finansowania, promocja i sprzedaż opracowanego rozwiązania, nawiązanie współpracy ze stroną publiczną oraz ekspansja zagraniczna.
O tym, w jak nieprzyjaznym otoczeniu rozwijają się w Polsce start-upy medyczne, dość dobitnie świadczy jeden z wykresów z raportu „Przegląd innowacyjnych startupów medycznych w Polsce 2025” autorstwa Polskiej Federacji Szpitali i portalu Aiwzdrowiu.pl (przeanalizowanego przez „Forbes”).
Za najtrudniejsze obszary w rozwoju start-upów z tego sektora wymienia się znalezienie inwestora i finansowania, promocję i sprzedaż opracowanego rozwiązania, nawiązanie współpracy ze stroną publiczną i ekspansję zagraniczną.
Tabela 1. Co stanowi największy problem w rozwoju rozwiązania?
W skrócie, właściwie wszystko, co powinno w takiej firmie działać, aby można było za jakiś czas mówić o rynkowym sukcesie.
W badaniu opisanym przez „Forbes” wzięły udział startujące na rynku firmy zaliczane zarówno do medtechów (czyli takie, które rozwijają przydatne w medycynie urządzenia lub oprogramowanie, z jakich korzystają przychodnie i szpitale, ale i pacjenci), jak i do sektora life science (prowadzące prace między innymi nad lekami i szczepionkami).
– Oczywistym spowalniaczem w budowie takich firm są obostrzenia, jakim podlegają wytwarzane przez nie produkty, technologie i rozwiązania. Medtechy obowiązuje certyfikacja, start-upy z sektora life science – obowiązek przeprowadzenia podzielonych na fazy badań klinicznych. To one sprawiają, że takie firmy buduje się latami, na co potrzebne są kolejne zastrzyki dofinansowań, a często także wsparcie większych graczy z tych samych sektorów – wyjaśnił „Forbes”, który rozmawiał z ekspertami z branży.
Lepiej poza Polską?
Między innymi rozmawiał z Piotrem Reischem, który buduje medtechową firmę Fobos.
Swój system VR do pracy z osobami cierpiącymi na fobie i lęki zaczął w ramach testów wdrażać do użycia w klinikach poza Polską.
– Zaczęło się od Wielkiej Brytanii, Niemiec, Australii i USA, bo to rynki o wiele bardziej otwarte na medtechowe nowinki niż Polska – przyznał.
W USA jego rozwiązanie może szybciej przejść certyfikację FDA, niż otrzyma analogiczne pozwolenia (w tym między innymi kwalifikację dla urządzenia medycznego, czyli MDR) w Polsce.
Na rynki zagraniczne zdecydował się także Marek Ostrowski, founder firmy Prosoma, do której należy aplikacja Living Well pomagająca ludziom łagodzić psychiczne skutki walki z nowotworem.
„Forbes” poinformował, że Ostrowski ma już podpisane umowy z niemieckimi i szwajcarskimi kasami chorych i rok temu jego start-up dostał od funduszy inwestycyjnych (Impact Ventures i Verge HealthTech Fund działające wspólnie z Convergence Partners, Smartlink Partners i Simpact Ventures) 4,4 mln zł.
Pomimo tego firmie nadal nie udało się mieć analogicznych porozumień w Polsce. Problem jest prozaiczny – żeby móc dalej się rozwijać, Prosoma potrzebuje przychodów, a w stricte komercyjnym modelu nie udało się jej na razie znaleźć żadnego partnerstwa ani współpracy w Polsce.
