Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Źródło: Sejm

Lekarze poza kontrolą ►

PAP/Leszek Szymański

Molestowanie seksualne, wystawianie tysięcy recept w krótkim czasie na leki o potencjale odurzającym czy stosowanie u pacjentek toksycznych substancji – to przykłady rażących uchybień lekarskich, jakich dopuścili się lekarze, a które nie zakończyły się wyciągnięciem konsekwencji zawodowych wobec ich sprawców. Mówił o tym w Sejmie rzecznik praw pacjenta Bartłomiej Chmielowiec.

  • 15 września odbyło się posiedzenie sejmowej Komisji Zdrowia, podczas którego rozpatrywano informację o problemach proceduralnych i skuteczności systemu odpowiedzialności zawodowej lekarzy
  • Jednym z uczestników obrad był rzecznik praw pacjenta Bartłomiej Chmielowiec, który skrytykował działanie lekarskiego sądownictwa dyscyplinarnego.
  • Stwierdził, że obecny system nie spełnia oczekiwań, a współpraca RPP z organami samorządu lekarskiego w tym zakresie nie jest dobra

Zamiast merytorycznej rozmowy o odpowiedzialności zawodowej lekarzy – kłótnie, pokaz pychy i arogancji oraz rzadko spotykana polityczna jednomyślność. Podczas posiedzenia Komisji Zdrowia posłowie wszystkich ugrupowań skrytykowali Naczelną Radę Lekarską, która – ich zdaniem – nie chciała współpracować przy zmianach, a te są potrzebne, bo obowiązujące pięcioletnie terminy przedawnienia połączone z długim czasem oczekiwania na opinie biegłych nierzadko uniemożliwiają należyte wyjaśnienie zdarzeń medycznych, podczas gdy liczba spraw w okręgowych sądach lekarskich stale rośnie – informowaliśmy o tym w tekście „Sąd nad samorządem”.

W obradach brał udział rzecznik praw pacjenta Bartłomiej Chmielowiec, który jednoznacznie skrytykował działanie lekarskiego sądownictwa dyscyplinarnego. Stwierdził, że obecny system nie spełnia oczekiwań, a współpraca RPP z organami samorządu lekarskiego w tym zakresie nie układa się dobrze.

Wypowiedź Bartłomieja Chmielowca poniżej. Pod wideo dalsza część tekstu.

Wideo pochodzi ze strony internetowej: www.sejm.gov.pl/435C15.

Dużo skarg, mało wniosków o ukaranie

RPP przytoczył dane dotyczące liczby skarg kierowanych do okręgowych rzeczników odpowiedzialności zawodowej w latach 2020–2023 oraz skierowanych wniosków o ukaranie lekarzy.

Podał przykłady z paru izb, tych mniejszych i tych większych:

  • Okręgowa Izba Lekarska w Szczecinie – 539 skarg, liczba wniosków o ukaranie – 21,
  • Świętokrzyska Izba Lekarska w Kielcach – 353 skargi, liczba wniosków – 16, liczba ukaranych lekarzy – jedna osoba.

Poinformował również, że w latach 2022–2026 w sprawach najwyższej wagi RPP zwrócił się do organów odpowiedzialności zawodowej lekarzy 234 razy.

– W jednej trzeciej spraw nie otrzymaliśmy odpowiedzi, co się stało dalej. W około 14 proc. spraw otrzymaliśmy odpowiedź, że rzecznik odpowiedzialności zawodowej odmówił wszczęcia postępowania. W 12 proc. spraw postępowanie umorzono. Otrzymaliśmy informację o zaledwie 7 ukaraniach, przy czym chcę zaznaczyć, że wnioski staramy się składać tylko i wyłącznie wtedy, kiedy mamy wysokie prawdopodobieństwo bądź pewność, że doszło do naruszenia norm prawnych czy etycznych. Dotyczą kwestii zgłaszanych nam przez pacjentki, związanych z molestowaniem seksualnym, tzw. receptomatami bądź innymi poważnymi wykroczeniami w sferze odpowiedzialności zawodowej – relacjonował Bartłomiej Chmielowiec.

Dodatkowo zwrócił uwagę na sytuację samych poszkodowanych – z sygnałów płynących od pacjentów wyłania się obraz przewlekłych postępowań, braku transparentności, braku wsparcia dla pokrzywdzonych i ich bliskich oraz uzasadnionych wątpliwości co do bezstronności izb.

Postępowania wszczynane głównie w sprawach błahych?

– Docierają do nas też informacje ze środowiska lekarskiego – mieliśmy kilkanaście takich sygnałów na przestrzeni ostatnich lat – że te postępowania są wszczynane w stosunku do takich spraw, jak niezapłacone składki czy też, niestety, są w ten sposób rozstrzygane różnego rodzaju konflikty interpersonalne pomiędzy członkami korporacji lekarskiej – powiedział RPP.

Zwiększyć uprawnienia ministra zdrowia?

Bartłomiej Chmielowiec zwrócił uwagę, że w postępowaniach prowadzonych w izbach lekarskich minister zdrowia nie ma na etapie postępowania praktycznie żadnych uprawnień – może wyłącznie wnieść skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego.

Dla porównania wskazał na duże kompetencje ministra sprawiedliwości w dyscyplinarkach adwokatów i radców prawnych, gdzie szef resortu działa na prawach strony – może żądać wszczęcia postępowania, wglądać w akta, składać wnioski dowodowe i skarżyć orzeczenia.

RPP zasugerował rozważenie wyposażenie ministra zdrowia w analogiczne uprawnienia w odniesieniu do lekarzy.

Chmielowiec opowiedział się też za zmianą przepisów o przedawnieniu, proponując rozwiązanie wzorowane na art. 102 Kodeksu karnego – tak, aby samo wszczęcie postępowania wydłużało okres przedawnienia karalności. Wskazał przy tym na nagminne stosowanie obstrukcji procesowej przed sądami lekarskimi.

– Polega ona na składaniu dziesiątek tożsamych wniosków dowodowych na ostatnią chwilę, składaniu wniosków o wyłączenie sędziego czy odraczaniu rozpraw z powodu nagłych, powtarzających się zachorowań – wyjaśnił.

Potrzebna zmiana modelu

Chmielowiec zauważył też, że warto rozważyć profesjonalizację systemu odpowiedzialności zawodowej lekarzy, na wzór rozwiązań stosowanych między innymi w Wielkiej Brytanii, Holandii, Francji i Niemczech.

– We Francji takiej rozprawie przewodniczy zawodowy sędzia. Poddaję to pod rozwagę, niezależnie od innych kwestii dotyczących czy to etatowości, czy też odpowiednich szkoleń – powiedział.

Podsumowując swoje wystąpienie, Bartłomiej Chmielowiec krytycznie ocenił model postępowań w strukturach samorządu lekarskiego.

– Te postępowania nie spełniają roli, którą powinny spełniać. Są prowadzone w sprawach błahszych, o mniejszym ciężarze gatunkowym – ocenił.

– Natomiast są sytuacje, w których lekarz wystawia 300 tys. recept z pełną świadomością tego, co robi, i nagle dowiadujemy się z mediów, że wyrok został uchylony w Naczelnym Sądzie Lekarskim z przyczyn proceduralnych. Albo inna sytuacja – lekarz zorganizował całą usługę powiązaną z tzw. aquafillingiem – toksycznym żelem wstrzykiwanym kobietom na powiększenie piersi czy pośladków. Do tej pory uczestniczymy w ponad 30 procesach cywilnych. Z jednej z izb lekarskich otrzymaliśmy odpowiedź, że ze strony lekarza nie doszło do jakichkolwiek naruszeń – podsumował Bartłomiej Chmielowiec.

Możecie nic nie robić, ale...

W posiedzeniu uczestniczyła także posłanka niezrzeszona Joanna Mucha.

Nawiązywała do sprawy toksycznego preparatu żelu do powiększania piersi, przy którym okręgowa izba lekarska stwierdziła brak uchybień ze strony lekarza.

– Podawane są toksyczne środki, które szkodzą pacjentowi, i nie ma żadnej reakcji z państwa strony. Jaką macie procedurę wewnętrzną? Czy wy w ogóle kontrolujecie, kto i jakie decyzje podejmuje? Powiem wprost – możecie nic nie robić, ale wtedy uregulujemy przepisy w inny sposób, znajdując metodę na to, żeby ci, którzy powinni ponosić odpowiedzialność, ją ponosili – zapowiadała posłanka cytowana w tekście „Sąd nad samorządem”.

Przeczytaj także: „Zawieszenie śledztwa i lekarza w czasie”„Odbieranie co czwartego połączenia to za mało”„Zlikwidowana przychodnia? Pacjent i tak ma mieć dostęp do dokumentacji”.

Menedzer Zdrowia youtube

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Sejm i Senat Aktualności
Tagi: Sejm Bartłomiej Chmielowiec Rzecznik Praw Pacjenta RPP minister zdrowia samorząd lekarski lekarz lekarze NRL Naczelna Rada Lekarska NIL Naczelna Izba Lekarska okręgowe izby lekarskie sąd lekarski odpowiedzialność zawodowa lekarzy przewinienia zawodowe lekarzy błędy medyczne Komisja Zdrowia sejmowa Komisja Zdrowia receptomaty molestowanie pacjentek pacjent pacjenci prawo medyczne błąd w sztuce lekarskiej sądownictwo dyscyplinarne