Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Źródło: Sejm

Sąd nad samorządem ►

PAP/Leszek Szymański

Zamiast merytorycznej rozmowy o odpowiedzialności zawodowej lekarzy – kłótnie, pokaz pychy i arogancji oraz rzadko spotykana polityczna jednomyślność. Podczas posiedzenia Komisji Zdrowia posłowie wszystkich ugrupowań skrytykowali Naczelną Radę Lekarską. List, w którym zakwestionowano kontrolę Sejmu i bierność wobec patologii, uznali za powód do rozważenia odebrania izbom części władzy.

  • 15 września odbyło się posiedzenie sejmowej Komisji Zdrowia, podczas którego rozpatrywano informację o problemach proceduralnych i skuteczności systemu odpowiedzialności zawodowej lekarzy
  • Posłowie przed obradami otrzymali list prezesa NRL Łukasza Jankowskiego, w którym kwestionowano prawo Sejmu do nadzoru nad samorządem. Redakcja „Menedżera Zdrowia” weszła w posiadanie pisma – streszczamy je i publikujemy
  • Treść dokumentu rozsierdziła polityków wszystkich ugrupowań – Marta Golbik z KO, Bolesław Piecha, Patryk Wicher i Józefa Szczurek-Żelazko z PiS, posłanka niezrzeszona Joanna Mucha, Marcelina Zawisza z Razem stworzyli rzadki, ponadpartyjny front, krytykując postawę samorządu i żądając zmian

Istotą sporu jest systemowa niewydolność pionu odpowiedzialności zawodowej lekarzy, w którym przewlekłe procedury i krótki czas przedawnienia pozwalają uniknąć kary za rażące błędy medyczne. Bierność izb wobec patologii, takich jak handel receptami na silne opioidy czy zagrażające życiu zabiegi medycyny estetycznej doprowadziły do tego, że politycy zajęli się sprawą podczas posiedzień sejmowej Komisji Zdrowia.

Pierwsze obrady w tej sprawie odbyły się 29 lipca. Wtedy samorząd nie potrafił udzielić rzetelnych odpowiedzi, ani przedstawić oczekiwanych od polityków danych. Posiedzenie przerwano, żądając wyjaśnień na kolejnym posiedzeniu – doszło do tego 15 września.

Pismo do marszałka Sejmu powodem konfrontacji

Niestety, zamiast merytorycznej rozmowy o odpowiedzialności zawodowej lekarzy były kłótnie, pokaz pychy i arogancji oraz rzadko spotykana polityczna jednomyślność. Nastąpiła ostra konfrontacja – jej powodem było między innymi pismo do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego podpisane prezesa NRL Łukasza Jankowskiego, w którym kwestionowano prawo Sejmu do nadzoru nad samorządem (marszałek na wniosek komisji domagał się od izby uzupełnienia raportów i udzielenia odpowiedzi na pytania zadane podczas lipcowej dyskusji) – dokument w całości znajduje się na dole artykułu.

W liście prezes NRL poddał pod rozwagę podstawy prawne sejmowych żądań, twierdząc, że Naczelna Izba Lekarska nie jest organem państwowym, którego obowiązki mogą zostać określone w regulaminie Sejmu. Co więcej, szef NIL wprost zażądał od marszałka Czarzastego wskazania, w jakim trybie i na jakiej podstawie prawnej komisja nakłada na izbę obowiązek udzielenia informacji. Prezes Jankowski pisał też o dotychczasowej dobrej współpracy samorządu lekarskiego z parlamentem (ale nie na mocy prawa).

Parlamentarzyści uznali ten list jako bezczelną próbę unikania transparentności i bezpośrednie podważenie nadzoru demokratycznego nad zawodem zaufania publicznego.

Oczekiwanie na dane już od lipca

Nie pomogło też wystąpienie sekretarza Naczelnej Rady Lekarskiej Piotra Winciunasa, który początkowo odsyłał parlamentarzystów do samodzielnego szukania danych na stronie internetowej izby.

Zirytowana Marta Golbik natychmiast przerwała wywód.

– Odnoszę wrażenie, że już o tym rozmawialiśmy podczas poprzedniego posiedzenia komisji. Nie chodzi o to, aby odsyłać nas do strony internetowej, tylko, abyśmy mogli zapoznać się z danymi na miejscu. O to prosiliśmy już w lipcu – zauważyła.

Wypowiedzi Marty Golbik i Piotra Winciunasa poniżej. Pod wideo dalsza część tekstu.

Niepokojące statystyki dotyczące należytego wyjaśniania zdarzeń medycznych

Dopiero po interwencji sekretarz NRL zaczął omawiać statystyki.

Przedstawione dane obnażyły skalę problemu. Z analizy przesłanych przez izbę danych wynikało, że obowiązujące pięcioletnie terminy przedawnienia w połączeniu z długim oczekiwaniem na opinie biegłych nierzadko uniemożliwiają należyte wyjaśnienie zdarzeń medycznych.

Liczba spraw rośnie – do okręgowych sądów lekarskich wpłynęło ponad 900 w 2020 r. oraz prawie 1300 w ubiegłym roku.

Samo postępowanie wyjaśniające u rzecznika trwa średnio od 6 do 8 miesięcy, a wnioski o ukaranie trafiają do sądów w mniej więcej 60 proc. spraw.

Natomiast rozpatrywanie odwołań przed Naczelnym Sądem Lekarskim zajmuje średnio 3–4 miesiące, a jawność – jak zaznaczono – jest zasadą wyłączaną jedynie sporadycznie.

W statystykach była jednak dysproporcja dotycząca kar: w 2020 r. zawieszono prawo wykonywania zawodu 16 lekarzom, a w ubiegłym roku – 68, jednak w ciągu ostatnich pięciu lat pozbawiono go zaledwie siedmiu osób.

Samorząd ocenił tę sankcję za ekstremalnie surową „śmierć zawodową”, orzekaną niemal wyłącznie za najcięższe przestępstwa kryminalne.

Zaproponował przy tym wydłużenie okresu przedawnienia spraw z pięciu do ośmiu lat oraz poparł nowelizację przepisów czyniącą rejestr ukaranych jawnym.

W opinii posłów opisywany system okazał się całkowicie niewydolny.

Krytyka przedstawicieli RPP i GIF

Swoje dołożyli rzecznik praw pacjenta Bartłomiej Chmielowiec i główny inspektor farmaceutyczny Łukasz Pietrzak.

RPP ujawnił, że z 234 zawiadomień skierowanych do okręgowych rzeczników odpowiedzialności zawodowej w sprawach najwyższej wagi (molestowanie, receptomaty) w jednej trzeciej przypadków izby w ogóle nie odpowiedziały, a zaledwie siedem spraw zakończyło się ukaraniem.

Z kolei główny inspektor farmaceutyczny Łukasz Pietrzak wskazał na zerową wymianę informacji i brak reakcji na patologie – na przykład dentystka wystawiła 1,5 mln tabletek silnego oksykodonu na 50 numerów PESEL, lekarze wypisywali po 5 tys. recept przez trzy godziny w nocy, były też przypadki stosowania u pacjentek toksycznego żelu do powiększania piersi, przy którym okręgowa izba lekarska stwierdziła brak uchybień ze strony lekarza.

To był jednak dopiero wstęp do spięć.

Stanowczo postawę samorządu podsumował poseł Bolesław Piecha z Prawa i Sprawiedliwości, który wprost podważył sens istnienia dotychczasowego systemu.

„Święte krowy”?

– Państwo bez bicia oddało pewne kompetencje samorządom, licząc, że to będzie jakaś „święta krowa” – stwierdził.

– Najprościej byłoby po prostu odebrać samorządowi lekarskiemu pewne kompetencje – stwierdził Piecha.

Wypowiedź Bolesława Piechy poniżej. Pod wideo dalsza część tekstu.

Odnosząc się do receptomatów, Bolesław Piecha wprost zaproponował obejście izby.

– To dla mnie przestępstwo a priori. Należy zostawić tutaj sprawy izby lekarskiej, bo to sprawa dla prokuratora i sądu, który przecież też ma prawo odebrać prawo wykonywania zawodu. A samorządowi powiem jedno – sami sobie nie pomagacie – dodał.

Lekarska arogancja

Równie bezwzględny był poseł Patryk Wicher z Prawa i Sprawiedliwości, odnosząc się do aroganckiego – jak stwierdził – tonu pisma prezesa NRL.

Mówił wprost o buńczuczności.

Wypowiedź Patryka Wichera poniżej. Pod wideo dalsza część tekstu.

– Nie chcecie udzielić informacji, a później piszecie w piśmie, że dobrze współpracujecie. Bądźmy poważni. Nie piszcie tak w oficjalnych pismach, to uwłacza godności. Spodziewałem się, że przyjdziecie do nas z analizą, że poprosicie o pomoc w zmianie prawa. Niestety, pora kwestię odpowiedzialności zawodowej poddać kontroli sądownictwa powszechnego lub wprowadzić sędziów powszechnych do tego systemu. Pora na silniejszy nadzór ministerstwa i stałe ustawowe raportowanie – stwierdził.

Pycha kroczy przed upadkiem

Także była wiceminister zdrowia, posłanka PiS Józefa Szczurek-Żelazko, nie kryła irytacji.

Wypowiedź Józefy Szczurek-Żelazka poniżej. Pod wideo dalsza część tekstu.

– Z zażenowaniem słuchałam tego, co mówił przedstawiciel Naczelnej Rady Lekarskiej, a już to pismo, które wysłano do marszałka Sejmu, to jest wielkie kuriozum. To świadczy o ogromnej bucie i arogancji samorządu zawodowego lekarzy. My jako posłowie wielokrotnie staraliśmy się dbać o prestiż zawodu lekarza i innych zawodów medycznych, po to żebyście mogli godnie wykonywać zawód, a teraz dowiadujemy się, że państwo w swojej arogancji lekceważą nas, pacjentów i ich rodziny. Naczelna Rada Lekarska takim działaniem robi krzywdę własnemu środowisku, lekarzom, bo znam wielu wspaniałych medyków, którzy będą się wstydzić za państwa – stwierdziła.

– Rzetelność i uczciwość wymagają refleksji, a pycha kroczy przed upadkiem – dodała.

Możecie nic nie robić, ale..

Podobne oskarżenia wytoczyła posłanka niezrzeszona Joanna Mucha, nawiązując do sprawy toksycznego preparatu żelu do powiększania piersi, przy którym okręgowa izba lekarska stwierdziła brak uchybień ze strony lekarza.

Wypowiedź Joanny Muchy poniżej. Pod wideo dalsza część tekstu.

– Podawane są toksyczne środki, które szkodzą pacjentowi, i ma żadnej reakcji z państwa strony. Jaką macie procedurę wewnętrzną? Czy wy w ogóle kontrolujecie, kto i jakie decyzje podejmuje? Powiem wprost – możecie nic nie robić, ale wtedy uregulujemy przepisy w inny sposób, znajdując metodę na to, żeby ci, którzy powinni ponosić odpowiedzialność, ją ponosili – zapowiadała.

Absurd i brak refleksji

Stanowcza była także posłanka Razem Marcelina Zawisza, która w emocjonalnym wystąpieniu wytykała samorządowi bierność i brak jakiejkolwiek refleksji.

– Odnoszę wrażenie, że mamy drugi raz tę samą komisję. Ta została przerwana po to, żebyśmy otrzymali pełniejsze informacje, i to się nie wydarzyło. To jest trochę absurdalne, że nie macie żadnych realnych refleksji dotyczących tego, że ten system po prostu nie działa – mówiła, podając przykład 75-letniego lekarza ginekologa, który miał w pierwszej instancji odebrane prawo wykonywania zawodu, ale wyrok był nieprawomocny ze względu na błędy.

– Izba nie zrobiła w tej sprawie nic. Sąd odebrał mu uprawnienia, ale dopiero po tym, jak druga osoba została przez niego skrzywdzona! Mówimy o sytuacji, w której ktoś musi czekać pięć lat na prawomocny wyrok. Tę drugą ciążę można było uratować. Niestety, tam dziecko zmarło. Jeśli izba nie jest w stanie wyciągać odpowiedzialności, to uregulujemy to prawnie i zrobimy to po prostu pomimo izby – mówiła.

Padła też zapowiedź kolejnego posiedzenia.

Wypowiedzi Marceliny Zawiszy i Marty Golbik poniżej. Pod wideo dalsza część tekstu.

Podsumowanie dyskusji

Wypowiedź Marceliny Zawiszy skomentowała przewodnicząca komisji Marta Golbik z KO.

– Nie mam nic przeciwko kolejnym obradom.Jeśli zależy nam na uzyskaniu odpowiedzi od samorządu, to trzeba je w końcu zdobyć – stwierdziła.

– Obawiam się jedynie, że skoro Naczelna Rada Lekarska napisała już do marszałka Sejmu, że nie musi się przed nami stawiać, to wyśle kolejne, do pana prezydenta – przyznała posłanka.

– Gdybyśmy byli w sytuacji, w której wszyscy mają przekonanie, że każdy lekarz nadużywający stanowiska zostanie jednoznacznie rozliczony – chociażby taki, co wystawia tysiąc recept na niedozwolone substancje – to te dalsze przepisy prawne, nad którymi cały czas pracujemy, byłyby po prostu niepotrzebne. Niestety, tak nie jest – podkreśiła przewodnicząca Marta Golbik.

Potem poseł Patryk Wicher złożył formalny wniosek o przerwanie posiedzenia.

– Zwołajmy kolejne, żebyście mogli się zreflektować, przygotować materiał, którego sobie życzymy, i w odpowiedniej reprezentacji przedstawić nam waszą wizję. Nie chcemy już linków do stron internetowych – mówił.

Wniosek przyjęto jednogłośnie.

Posiedzenie w całości do obejrzenia na stronie internetowej: www.youtube.com/9hrLj8rP7j4.


Pismo w całości poniżej.



Przeczytaj także: „Przegląd lekarski”.

Menedzer Zdrowia youtube

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Sejm i Senat Aktualności
Tagi: lekarz lekarze samorząd lekarski NIL Naczelna Izba Lekarska NRL Naczelna Rada Lekarska Sejm Komisja Zdrowia sejmowa Komisja Zdrowia odpowiedzialność zawodowa lekarzy błędy medyczne receptomaty Łukasz Jankowski Marta Golbik Piotr Winciunas Bartłomiej Chmielowiec Łukasz Pietrzak Bolesław Piecha Patryk Wicher Józefa Szczurek-Żelazko Joanna Mucha Marcelina Zawisza polityka zdrowotna