Przegląd lekarski
123RF
Piloci, kierowcy i operatorzy reaktorów regularnie udowadniają, że wciąż potrafią wykonywać swój zawód. Tymczasem polski lekarz prawo do opieki nad naszym życiem dostaje raz na zawsze. Pora to zmienić – czas na przegląd lekarzy.
Co zrobić, by pacjenci znów zaufali lekarzom? Co kilka lat potwierdzać ich prawo do wykonywania zawodu. Proponuje to w rozmowie z „Polityką” Łukasz Rákász, neurochirurg dziecięcy i ordynator Oddziału Neurochirurgii Dziecięcej w Szpitalu Dziecięcym imienia profesora doktora medycyny Jana Bogdanowicza w Warszawie, który przez kilkanaście lat pracował poza Polską – między innymi w Wielkiej Brytanii oraz Nowej Zelandii.
Uzasadnienie?
– Przyszły medyk po ukończeniu studiów, zdaniu lekarskiego egzaminu końcowego, odbyciu stażu i okazaniu zaświadczenia o stanie zdrowia z automatu otrzymuje dożywotnie prawo wykonywania zawodu. Z czasem statusu tego nie weryfikuje ani rynek, ani pacjenci – komentuje doktor Rákász.
– Czy człowiek mający dostęp do naszego ciała, zdrowia, dokumentacji medycznej i najbardziej intymnych sfer życia powinien raz na zawsze uzyskiwać kredyt zaufania tylko dlatego, że kiedyś ukończył studia? Skoro pacjent musi ufać lekarzowi w najtrudniejszych chwilach, to kto i jak często sprawdza, czy ten wciąż na to zasługuje? Jaka jest motywacja do utrzymywania wysokich standardów, skoro etyczni i nieetyczni lekarze jadą na tym samym wózku? – pyta.
– Prawo wykonywania zawodu powinno być odnawialne – uważa.
– W mojej propozycji nie ma niczego nadzwyczajnego – podobne rozwiązania od lat funkcjonują w innych branżach strategicznych dla bezpieczeństwa publicznego. Piloci, kierowcy autobusów czy operatorzy w elektrowniach jądrowych muszą regularnie potwierdzać swoje kwalifikacje. W wielu krajach system ten dotyczy także medycyny. Pracowałem w różnych miejscach na świecie, między innymi w Wielkiej Brytanii. Tam każdy lekarz posiadający licencję przechodzi rewalidację, której celem jest potwierdzenie, że nadal gwarantuje odpowiednią jakość świadczeń.
Co o tym decyduje?
– Brytyjski model opiera się między innymi na corocznych ewaluacjach, danych z praktyki klinicznej oraz informacjach z systemów nadzoru jakości. Rekomendacja weryfikacyjna jest budowana zazwyczaj na podstawie ocen z pięciu lat. Przy czym nie musimy bezrefleksyjnie kopiować rozwiązań zagranicznych – możemy wypracować własny, rodzimy model – dodaje.
Łukasz Rákász przekonuje, że taki system chroniłby pacjentów i uczciwych medyków przed osobami, które niszczą reputację środowiska.
– Rewalidacja nie powinna przybierać formy kolejnego egzaminu, opresyjnej kontroli czy mechanizmu biurokratycznego. Musi to być system stworzony z myślą o lekarzach – pomagający im stale aktualizować wiedzę, świadomie planować ścieżkę rozwoju i otrzymywać wsparcie, zanim pojawi się jakikolwiek błąd zagrażający pacjentowi – podsumowuje.
