Przedwczesny poród silniej niż pandemia wiązał się z depresją matek
Gdy pandemia COVID-19 ograniczyła rodzicom kontakt z wcześniakami na oddziałach intensywnej terapii, specjaliści obawiali się gwałtownego wzrostu depresji poporodowej. Polskie badanie pokazało jednak bardziej złożony obraz – większym obciążeniem dla matek niż covidowe restrykcje okazał się sam poród przedwczesny.
Opisano to w tekście „Postpartum Mental Health Problems in the Mothers of Very, Moderately and Late Preterm Infants During and After COVID–19 Pandemic: A Cross-Sectional Comparison Study and Possible Risk Factors”1 opublikowanym w czasopismie „Depression and Anxiety”.
Badaczki z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego (Magdalena Chrzan-Dętkoś, Natalia Murawska i Marta Łockiewicz) wykazały, że choć pandemia COVID-19 zwiększała poziom lęku u matek wcześniaków, to nie była głównym czynnikiem związanym z nasileniem u nich depresji poporodowej. Znacznie większe znaczenie miał sam stopień wcześniactwa dziecka.
Czy pandemia COVID-19 wpłynęła na zdrowie psychiczne matek wcześniaków?
Autorki przeanalizowały dane 948 matek wcześniaków objętych programem profilaktyki depresji poporodowej „Przystanek Mama”. Część z nich urodziła w czasie pandemii i obowiązywania restrykcji sanitarnych, a część już po ich zniesieniu. Naukowczynie chciały sprawdzić, czy różne ograniczenia na oddziałach neonatologicznych oraz bardzo wysoki poziom niepewności przełożyły się na większe nasilenie depresji, lęku i myśli samobójczych u matek wcześniaków.
– Już wcześniej było wiadomo, że wcześniactwo jest ważnym czynnikiem ryzyka rozwoju perinatalnych zaburzeń nastroju, w skład których wchodzą objawy depresji, nasilonego lęku i stresu pourazowego. To ogromny stres, który często nie ogranicza się do kilku dni po porodzie, bo u skrajnych wcześniaków rodzice tygodniami albo wręcz miesiącami funkcjonują w sytuacji zagrożenia. Pojawia się lęk o życie dziecka, rozwój jego mózgu, ogólnie o przyszłość. W literaturze naukowej wcześniactwo opisuje się wręcz jako doświadczenie potencjalnie traumatyczne – skomentowała dr hab. Magdalena Chrzan-Dętkoś, jedna z autorek badania.
Opieka zorientowana na traumę – nowa konieczność w neonatologii
Poród w czasie pandemii mógł dodatkowo pogłębić ten kryzys emocjonalny. W pierwszych miesiącach COVID-19 wiele polskich oddziałów neonatologicznych całkowicie ograniczyło odwiedziny rodziców lub mocno je zredukowało.
– Nawet jeśli kontakt z dzieckiem był możliwy, ograniczał się do jednego rodzica lub bardzo krótkiego czasu –wyjaśniła psycholożka.
Znaczenie kangurowania dla kondycji emocjonalnej rodziców
Rodzice wcześniaków zostali zatem pozbawieni części standardowych działań wspierających więź z dzieckiem. Wycofano między innymi kangurowanie, czyli kontakt „skóra do skóry”, uznawany dziś za ważny element terapii wcześniaków.
– Kangurowanie ma znaczenie nie tylko emocjonalne. Ma też znaczenie medyczne. Są badania pokazujące, że wpływa ono na rozwój poznawczy dziecka i regulację jego stanów świadomości. To również ważny czynnik ochronny dla zdrowia psychicznego rodziców. Rodzic ma poczucie sprawczości i tego, że on też uczestniczy w opiece nad dzieckiem – podkreśliła dr hab. Chrzan-Dętkoś.
Ekspertka przytoczyła również badanie z 2021 r., z którego wynikało, że nawet w najgorszym scenariuszu ryzyko zgonu związanego z COVID-19 było wielokrotnie niższe niż straty wynikające z ograniczenia możliwości kangurowania wcześniaków w szpitalach podczas pierwszego roku pandemii.
Jednak mimo wyjątkowo trudnych warunków badanie polskich naukowczyń nie wykazało, by pandemia zwiększyła poziom depresji poporodowej u matek wcześniaków. Kobiety rodzące w czasie ograniczeń nie uzyskiwały statystycznie wyższych wyników w skalach depresji niż matki rodzące po zakończeniu pandemii. Nie odnotowano także większego nasilenia anhedonii (brak lub utrata zdolności odczuwania przyjemności i radości) ani myśli samobójczych.
Pojawiła się natomiast wyraźna tendencja do wyższego poziomu lęku.
Jak stopień wcześniactwa wpływa na obciążenie psychiczne?
– Wykazano, że sama pandemia była bardziej związana z lękiem niż z depresją. Natomiast na objawy depresyjne najsilniej wpływał stopień wcześniactwa dziecka, czyli to, w jakim momencie ciąży ono się urodziło – wyjaśniła naukowczyni.
– Wszystkie mamy wcześniaków są grupą ryzyka. Ale my wykazałyśmy, że to ryzyko rośnie wraz ze stopniem wcześniactwa. Im wcześniej urodziło się dziecko, tym większe było obciążenie psychiczne dla rodziców. Największe nasilenie objawów depresyjnych dotyczyło matek dzieci urodzonych przed 32. tygodniem ciąży –dodała.
Łącznie w analizowanej na potrzeby badania grupie ok. 7 proc. kobiet osiągało wyniki wskazujące na klinicznie istotne objawy depresji poporodowej, ponad 10 proc. – na objawy lękowe, a ok. 3 proc. deklarowało myśli samobójcze lub dotyczące samookaleczenia.
Autorka zwróciła uwagę, że problem ten wbrew pozorom dotyczy dużej grupy rodzin. Na świecie przedwcześnie rodzi się ok. 11 proc. dzieci, w Polsce i innych krajach rozwiniętych – ok. 7 proc.
Poza wcześniactwem ważnym czynnikiem ryzyka okazały się również wcześniejsze problemy psychiczne matek.
– Kobiety, które wcześniej doświadczały zaburzeń nastroju albo zaburzeń lękowych, były szczególnie narażone na ponowne zachorowanie po przedwczesnym porodzie – powiedziała dr Chrzan-Dętkoś.
Znaczenie miała także sytuacja ekonomiczna rodziny, niższa masa urodzeniowa dziecka oraz obecność u niego komplikacji.
Zdaniem badaczek takie wyniki pokazują, że opieka nad rodzinami wcześniaków nie powinna kończyć się na leczeniu noworodka. Konieczne jest zapewnienie im wsparcia psychologicznego, i to jak najszybciej – już podczas pobytu na oddziale neonatologicznym.
– Dla takich rodzin powinno się wprowadzić opiekę zorientowaną na traumę. Rodzice wcześniaków potrzebują możliwości szybkiego kontaktu z psychologiem, zarówno podczas hospitalizacji dziecka, jak i po wypisie do domu. Ważne również jest to, by pielęgniarki i położne pracujące na oddziałach były odpowiednio przygotowane do rozmów i wspierania rodziców – to one spędzają z rodzicami wcześniaków najwięcej czasu podczas ich wizyt na oddziale – oceniła ekspertka.
Jej zdaniem w debacie publicznej wcześniactwo przedstawiane jest przede wszystkim jako problem medyczny – dużo mówi się o inkubatorach, respiratorach i ratowaniu życia noworodków. Znacznie mniej uwagi poświęca się psychicznym konsekwencjom dla rodziców. Tymczasem pobyt dziecka na oddziale intensywnej opieki medycznej noworodkowym może oznaczać dla nich długotrwały stres, poczucie bezradności i trudności w budowaniu więzi z dzieckiem.
W opinii ekspertki wcześniactwo zawsze będzie sytuacją kryzysową, ale sposób organizacji opieki może ten kryzys albo pogłębiać, albo częściowo łagodzić.
Przypis:
Przeczytaj także: „Co nowego w sprawie porodówek?”.

