Salmonelloza wraca do Polski: cofnęliśmy się o dekadę

Udostępnij:
- W Polsce odnotowano nagły i wysoki, bo aż 16-procentowy, wzrost liczby zachorowań na salmonellozę – wynika ze wstępnych danych Państwowego Zakładu Higieny.
W 2016 r. w Polsce odnotowano aż 10 025 przypadków salmonellozy wśród ludzi – ustaliła „Rzeczpospolita". Według danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny rok wcześniej tę chorobę zakaźną zdiagnozowano u 8652 pacjentów, co oznacza, że w ciągu roku nastąpił 16-proc. wzrost liczby zachorowań.

I choć liczba ta rosła nieznacznie już od 2014 r., to po raz pierwszy od 2010 r. przekroczyła wstydliwą barierę 10 tys. rocznie. Według danych GUS w latach 2006–2010 średnio rejestrowano jeszcze 10 676 przypadków rocznie. W 2015 r. – 16 006. W ostatnim roku cofnęliśmy się więc pod tym względem niemal o dekadę.

Jak pisze „Rzeczpospolita” w Polsce, podobnie jak w innych krajach rozwiniętych, dominują salmonellozy jelitowe, powodowane głównie przez pałeczki Salmonella enteritidis. Choroba objawia się z reguły: bólami brzucha, gorączką, biegunką, odwodnieniem, nudnościami, wymiotami. I choć stopień hospitalizacji wynosi ok. 70 proc., ustępują najczęściej po kilku dniach. U małych dzieci, osób w podeszłym wieku lub z obniżoną odpornością może rozwinąć się tzw. postać pozajelitowa, o znacznie cięższym przebiegu (sepsa), której skutkiem może być śmierć pacjenta.

GUS podaje, na podstawie danych z Ministerstwa Zdrowia, że w 2014 r. salmonelloza była przyczyną 13 zgonów, co dawało współczynnik śmiertelności na poziomie 0,15 proc. (o ok. 10 proc. wyższy niż w Szwajcarii czy Norwegii).
 
© 2024 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.