Zapaść na Śląsku
123RF
Problemy Szpitala Specjalistycznego nr 1 w Bytomiu i Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej. W pierwszej z placówek czasowo zamknięto jeden z oddziałów, natomiast pracownicy drugiej otrzymali lipcowe pensje w dwóch ratach.
Dyrekcja bytomskiej lecznicy podjęła decyzję o czasowym zawieszeniu pracy oddziału chorób wewnętrznych. To tam trafiały dotychczas najtrudniejsze przypadki medyczne, w tym pacjenci nieuleczalnie chorzy. Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, internistyka nie przyjmuje obecnie ani chorych w trybie nagłym, ani planowym. Osoby przebywające na oddziale zostały wypisane do domów lub przekierowane do innych placówek.
Działalność interny wstrzymano do końca sierpnia, jednak dyrekcja ostrzega, że od września grozi jej całkowita likwidacja. Zarząd zastrzega przy tym, że problemy nie wynikają z kwestii finansowych, a placówka na bieżąco reguluje wszelkie zobowiązania płacowe.
– Decyzja o wstrzymaniu przyjęć jest związana z brakiem personelu lekarskiego, co uniemożliwia zapewnienie całodobowej opieki medycznej w Oddziale Chorób Wewnętrznych. Przyczyną obecnej sytuacji nie są zatem zaległości w wypłacie wynagrodzeń, lecz ograniczona dostępność specjalistów na rynku pracy – przekazała dyrekcja.
Osoby wymagające hospitalizacji muszą szukać pomocy w sąsiednich szpitalach: Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 4 oraz Szpitalu Specjalistycznym nr 2 w Bytomiu, a także w Piekarskim Centrum Medycznym.
Niedobrze jest też w Szpitalu Miejskim w Rudzie Śląskiej. Sprawę nagłośnił były wiceprezydent miasta Krzysztof Mejer, informując, że załoga nie otrzymała pełnego wynagrodzenia za lipiec w terminie.
Z pisma skierowanego do pracowników wynika, że prezes spółki Ewa Krych podjęła decyzję o podziale wypłaty na dwie części z powodu braku płynności finansowej. 10 sierpnia zatrudnieni otrzymali pensję podstawową (w tym wynagrodzenie zasadnicze, dodatek stażowy, funkcyjny, za pracę w nocy oraz zasiłki chorobowe).
Informacje te potwierdzia w „Dzienniku Gazecie Prawnej” rzeczniczka placówki Agnieszka Strzelczyk, wyjaśniając, że pierwsza transza wpłynęła na konta 10 sierpnia, a pozostała część – dwa dni później.
Pytana o plan zapobiegania takim zdarzeniom w przyszłości, odpowiada, że z trudnościami finansowymi zmaga się większość szpitali powiatowych.
Przypomnina przy tym przypadek lecznicy w Tarnowskich Górach, gdzie w sierpniu z powodu opóźnień w rozliczeniach z NFZ wypłacono jedynie połowę pensji.
– Czy w kolejnych miesiącach takie sytuacje będą się powtarzać? Trudno powiedzieć – podkreśla Agnieszka Strzelczyk.
Przeczytaj także: „Urządzeni w kryzysie”, „Pętla finansowej nieefektywności – i jak ją przerwać”, „Ile samorządy powiatowe wydają na szpitale?” i „Leczenie na kredyt”.

