Operacja na otwartym rynku ►
Szymon Czerwiński
Procedowane przepisy nadają Narodowemu Funduszowi Zdrowia prokuratorskie uprawnienia wobec w pełni komercyjnych placówek, w tym bezprecedensowy dostęp do prywatnych danych pacjentów. Andrzej Sośnierz w swoim stylu ostrzegł, że to celowe działanie, które ma zastraszyć drobnych przedsiębiorców i doprowadzić do szybkiej korporatyzacji rynku medycznego.
- Projekt UD439 może dać kontrolerom bezprecedensowy wgląd w dokumentację w pełni komercyjnych placówek i aptek. – Materiały kontrolne będą zbierane tak, jak w prokuraturze – stwierdził Andrzej Sośnierz
- Zdaniem eksperta ukrytym celem nowych przepisów jest zastraszenie małych przychodni, co ma ułatwić ich przejmowanie i doprowadzić do całkowitej korporatyzacji polskiej ochrony zdrowia
- Prezes może zyskać prawo do arbitralnego znoszenia rygorystycznych limitów czasu pracy medyków. Sośnierz ostrzegł, że w efekcie tej centralizacji faworyzowani będą sprzymierzeńcy władzy, a podmioty oporne będą traktowane niezwykle restrykcyjnie
Procedowany projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw (UD439) to dokument, który może fundamentalnie zmienić układ sił na polskim rynku medycznym – informowaliśmy o tym w tekście „Powrót króla” i „W cieniu wszechwładzy”, pisząc, że przepisy dają prezesowi Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ) bezprecedensowe uprawnienia kontrolne i kadrowe, obejmujące nawet te podmioty, które nigdy nie korzystały z publicznych pieniędzy.
Sprawę skomentował Andrzej Sośnierz, ekspert zdrowotny związany z Konfederacją, były dyrektor Śląskiej Regionalnej Kasy Chorych i były prezes Narodowego Funduszu Zdrowia. Z politykiem rozmawialiśmy podczas X Kongresu Wizja Zdrowia – Diagnoza i Przyszłość – Foresight Medyczny.
Rozmowa z ekspertem poniżej, pod wideo dalsza część tekstu.
Projekt ustawy w skrócie
W procedowanych przepisach zaproponowano:
- Pełną władzę nad oddziałami wojewódzkimi Narodowego Funduszu Zdrowia: Prezes odzyskuje kompetencje do samodzielnego powoływania i odwoływania dyrektorów oddziałów terenowych, co oznacza centralizację decyzji kadrowych i odebranie tej władzy ministrowi zdrowia (odwrócenie reformy z 2014 r.).
- Prawo do wglądu w dokumentację placówek w pełni komercyjnych i aptek: Prezes zyskuje bezprecedensowe prawo do nieodpłatnego dostępu do dokumentacji medycznej oraz kadrowej (umowy o pracę, ewidencja czasu pracy, kwalifikacje) wszystkich podmiotów leczniczych, w tym tych, które nie posiadają żadnych umów z płatnikiem publicznym, a także aptek.
- Możliwość nakładania wysokich kar finansowych i wznawiania kontroli: Nowe uprawnienia pozwalają na nakładanie grzywien w wysokości do 30 tys. zł za odmowę wydania dokumentacji lub udaremnianie weryfikacji. Prezes będzie mógł również nakładać kary umowne i wchodzić z ponowną kontrolą.
- Uprawnienie do czasowego znoszenia limitów czasu pracy medyków: Prezes staje się ostatecznym arbitrem na lokalnych rynkach pracy. Na wniosek świadczeniodawcy będzie mógł wyrazić zgodę na czasowe (do 6 miesięcy) odstąpienie od nowych, rygorystycznych limitów dotyczących wieloetatowości, jeśli placówce grozi brak personelu.
Zawłaszczanie władzy
– Czytając to, osłupiałem, że można tak bezczelnie zawłaszczyć władzę bez żadnej kontroli – ocenił Andrzej Sośnierz.
Zgodnie z procedowanymi przepisami szefostwo NFZ ma odzyskać pełną władzę nad regionami (samodzielne powoływanie i odwoływanie dyrektorów oddziałów wojewódzkich, co odwraca reformę z 2014 r.). Jednak znacznie groźniejsze od centralizacji kadrowej okazują się – jak stwierdził Sośnierz – nowe, drastyczne kompetencje kontrolne.
Totalna inwigilacja prywatnego sektora
Największym zaskoczeniem w projekcie UD439 jest przyznanie NFZ prawa do nieodpłatnego dostępu do dokumentacji medycznej i pracowniczej podmiotów w pełni komercyjnych oraz aptek. Urzędnicy będą mogli weryfikować umowy o pracę, ewidencję czasu pracy oraz kwalifikacje w placówkach, które nie posiadają żadnych umów z płatnikiem publicznym. Za udaremnianie weryfikacji grożą kary finansowe do 30 tys. zł, a fundusz zyskuje prawo do ponawiania kontroli.
– To jest prawdziwy horror. Lekarze niepubliczni i prywatni nawet się nie spodziewają, co tam się szykuje – podkreślił Sośnierz.
– Kontrolerzy NFZ będą mogli weryfikować placówki medyczne, które nie mają kontraktu z funduszem. Cóż to za totalna inwigilacja? Materiały kontrolne będą zbierane tak, jak w prokuraturze. Kompetencje do karania będą przeogromne – dodał.
Sośnierz zwrócił również uwagę na zagrożenia dla prywatności pacjentów. Jak zaznaczył, pracownicy funduszu bez wykształcenia medycznego zyskają szeroki dostęp do wrażliwych danych.
– Polacy, wszystko będzie o was wiadomo. W innej instytucji będą wiedzieć, jak się leczycie i na co chorujecie – przestrzegał ekspert.
Cel – małe przychodnie
Według Sośnierza drastyczne rozszerzenie uprawnień kontrolnych wobec sektora prywatnego nie jest przypadkiem i może mieć ukryty cel rynkowy. Odczytuje on intencje projektodawców jako próbę wywarcia presji na mniejsze placówki, które stanowią konkurencję lub naturalny cel przejęć dla większych graczy.
– Służy to temu, żeby tych małych przedsiębiorców medycznych wystraszyć i przekierować ich do dużych korporacji medycznych, które będą skupywały tych wystraszonych – analizował.
– Niewielka przychodnia jest słaba na rynku medycznym, nikt jej nie broni. Kontrolerzy NFZ tak ich docisną, że odechce im się prowadzić swoje podmioty. Nastąpi korporatyzacja polskiej służby zdrowia – stwierdził.
Władza absolutna i pole do nadużyć
W projekcie UD439 zapisano, że prezes NFZ będzie ostatecznym arbitrem na lokalnych rynkach pracy – założono, że na wniosek świadczeniodawcy szef funduszu będzie mógł wyrazić zgodę na czasowe (do sześciu miesięcy) odstąpienie od nowych, rygorystycznych limitów dotyczących wieloetatowości medyków, jeśli danej placówce grozi paraliż kadrowy.
W połączeniu z pełną władzą nad oddziałami wojewódzkimi tworzy to system, w którym jednoosobowe decyzje prezesa NFZ będą decydować o być albo nie być szpitali i przychodni w regionach.
– Mamy do czynienia z totalną centralizacją, jakiej nigdy nie było – podsumował Andrzej Sośnierz.
– Prezes, jak będzie chciał, to będzie mógł na wszystko pozwolić. Wygląda na to, że przyjaciele dostaną zgodę, a nieprzyjaciele będą traktowani restrykcyjnie. Ludzie nie zdają sobie sprawy, co się szykuje. Część świata medycznego, która do tej pory funkcjonowała poza NFZ, jeszcze nie wie, co ich czeka, a to, co zapisano w projekcie, w praktyce będzie wyglądać jeszcze gorzej – podsumował.
Przeczytaj także: „MCDA – kiedy i co to da?”.
Więcej materiałów z konferencji po kliknięciu w poniższy baner.

