Profesjonalne zarządzanie ryzykiem pozwoli szpitalom zaoszczędzić miliony złotych ►
Forum Ekonomiczne w Karpaczu
Mniej powikłań, krótsze hospitalizacje i uniknięcie kosztownych reoperacji – wdrożenie sprawnych procedur risk managementu to dla szpitali realne oszczędności i szansa na stabilizację budżetów. O tym, jak lepiej zarządzać pieniędzmi w systemie, mówił Rafał Holanowski, założyciel Supra Brokers, w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia”.
- Bezrefleksyjne zwiększanie nakładów finansowych nie rozwiąże problemu nieefektywności w szpitalnictwie – potrzebne są szybkie zmiany przepisów i rozsądniejsza dystrybucja środków publicznych
- Wysokomarżowe procedury planowe powinny wracać do szpitali publicznych. Dziś system tworzy asymetrię, w której prywatne podmioty sięgają po zyskowne kontrakty z Narodowego Funduszu Zdrowia, a ciężar całodobowego zabezpieczenia populacji i trudnych przypadków spada na jednostki publiczne
- Pielęgniarki i lekarze są świetnie wykształceni, ale w szpitalach brakuje systemowego zarządzania ryzykiem. Minimalizacja powikłań, krótsze hospitalizacje i uniknięcie reoperacji dzięki pracy risk managerów to realne miliony złotych oszczędności dla budżetów placówek
- O tym podczas XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu rozmawialiśmy z Rafałem Holanowskim, założycielem i właścicielem Supra Brokers
Rozmowa z Rafałem Holanowskim poniżej. Pod wideo dalsza część tekstu.
Czy stać nas jeszcze na obecny model systemu ochrony zdrowia?
To pytanie wydaje się retoryczne. Słyszymy na panelach dyskusyjnych i czytamy w wypowiedziach przedstawicieli Narodowego Funduszu Zdrowia oraz Ministerstwa Zdrowia, że w systemie ciągle brakuje pieniędzy – i zawsze będzie ich brakowało.
Trzeba jasno powiedzieć, że sektor ochrony zdrowia, niezależnie od kraju, zawsze pozostanie niedofinansowany. Zdrowie i życie ludzkie to najwyższe wartości, dlatego jakakolwiek kwota przeznaczona na ten cel zawsze okaże się niewystarczająca. Musimy jednak brać pod uwagę efektywność, uwarunkowania oraz realne możliwości polskiego państwa, systemu ubezpieczeń społecznych i samego NFZ. Przy obecnym modelu oraz zdiagnozowanych przyczynach jego dysfunkcji możliwości te są mocno ograniczone.
Krótko mówiąc – nie stać nas na kontynuację tego stanu rzeczy. Musimy stosunkowo szybko oczekiwać od gremiów politycznych zmiany przepisów, zasad i rozsądniejszej dystrybucji środków publicznych.
Co zatem zrobić, aby lepiej zarządzać pieniędzmi w systemie?
W projekcie złożonym przez panią minister do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów znajdują się propozycje rozwiązań dla czterech głównych problemów, z którymi się zmagamy. Są one dobre lub prawie dobre, ale wciąż niedostateczne, ponieważ nie rozwiązują problemu błędu systemowego, który nawarstwiał się przez ostatnie lata – a mianowicie kwestii rzetelnego podziału kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia pomiędzy poszczególne podmioty świadczące usługi w ramach ubezpieczenia społecznego.
Wszyscy wiemy, że istnieją procedury planowe, wysokomarżowe, na których szpitale wypracowują marżę pozwalającą kompensować realizację najważniejszych, ale niedofinansowanych świadczeń. Powstaje tu jednak pewna asymetria. Samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej – a taką formułę ma większość polskich szpitali – nie mogą pobierać dodatkowych opłat za te same usługi. I bardzo dobrze – taka jest interpretacja Konstytucji RP oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego, co leży w interesie ubezpieczonych.
Problem pojawia się wtedy, gdy podmioty prywatne – mogące jednocześnie pobierać dodatkowe wynagrodzenie w formie abonamentów medycznych czy ubezpieczeń komercyjnych – również otrzymują rynkowe kontrakty z NFZ. Warto zapytać: czy w tej sytuacji jednostki publiczne w pełni wykorzystują swoje zasoby? Uważam, że nie. Kontrakty na dobrze wyceniane zabiegi oraz procedury jednodniowe powinny wracać do placówek stanowiących trzon systemu – tych, które prowadzą ostre dyżury i zapewniają pełne bezpieczeństwo zdrowotne populacji. O tym, niestety, nowy projekt ustawy nie wspomina, a to właśnie tu kryje się ogromna szansa na poprawę dostępności, funkcjonalności i efektywności publicznych szpitali.
A czy nowy program doradczy Supra Brokers – SRM 2.0 – jest sposobem na poprawę sytuacji finansowej szpitali?
To pytanie na poziomie mikro – dotyczące jakości i efektywności operacyjnej. Firma Supra Brokers opracowała technologię oraz metodologię zarządzania ryzykiem w szpitalach. Nie wymyśliliśmy tego od zera – czerpiemy z międzynarodowych standardów, takich jak ISO 31000, amerykański COSO II czy europejska FERMA, a także z wymogów polskiej ustawy o jakości w ochronie zdrowia.
Wdrażając profesjonalny risk management, minimalizujemy ryzyko medyczne. Oznacza to mniej powikłań, krótszy czas hospitalizacji pacjentów i rzadszą konieczność reoperacji. Z punktu widzenia całego systemu przekłada się to na ogromne oszczędności finansowe.
Nie jest to kwestia braku wiedzy kadry medycznej – lekarze i pielęgniarki są w Polsce świetnie wykształceni. W szpitalach brakuje natomiast systemowego zarządzania ryzykiem, które udoskonalałoby procedury i uszczelniało procesy tak, aby wyciągać wnioski z błędów i ich nie powtarzać.
Na mocy ustawy o jakości w szpitalach powstaje obecnie grupa specjalistów – pełnomocników do spraw jakości. W naszej ocenie są to w istocie risk managerowie. Jako partner szpitali od 1998 r. – czyli od czasów reformy Jerzego Buzka – pomagamy im profesjonalizować te zadania. Chcemy wesprzeć pełnomocników we wdrożeniu kompleksowych rozwiązań z zakresu risk managementu i takie wsparcie im oferujemy.
Przeczytaj także: „Powiaty za słabe, szpitali w nadmiarze – czy pojmą to nasi włodarze?”, „Na cito trzeba odpolitycznić system ochrony zdrowia”, „Wszystko, co chciałbyś wiedzieć o chirurgii robotowej, ale wstydzisz się zapytać” i „Ministerstwo dementuje. Ścieżka specjalizacyjna z psychoterapii będzie”.
Więcej materiałów z XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu po kliknięciu w poniższy baner.

