Budujemy zaufanie
– Zapracujemy na zaufanie, jeżeli z pełną odpowiedzialnością i celowością będziemy dysponować środkami, które zostały nam powierzone. Siłą ABM jest sprawczość i efekty terapeutyczne, które dzięki nim osiągamy. A cel jest jeden – realna korzyść dla pacjenta – powiedziała „Menedżerowi Zdrowia” prezes Agencji Badań Medycznych dr hab. Anna Kowalczuk.
- Już 27 maja w Warszawie rozpoczyna się VI edycja międzynarodowej konferencji Priorities and Challenges in Polish and European Drug Policy
- Gościem pierwszego dnia wydarzenia będzie prezes Agencji Badań Medycznych dr hab. Anna Kowalczuk
- W rozmowie z „Menedżerem Zdrowia” prezes ABM mówiła o tym, jak zsynchronizować działania Agencji z potrzebami Ministerstwa Zdrowia, Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji i Narodowego Funduszu Zdrowia, zachowując jednocześnie jej ekspercki charakter
- Anna Kowalczuk zaznaczyła, że finansowanie realizowanych projektów, także w tych w kolejnych latach, nie jest zagrożone, dodając, że resorty zdrowia i finansów zgodnie uważają, że dobro pacjentów i ciągłość ich terapii to priorytet
W pierwszych dniach urzędowania na stanowisku prezesa Agencji Badań Medycznych zapowiadała pani „inne zasady finansowania” projektów przez ABM. Co konkretnie ma się zmienić i jak nowe mechanizmy mają zwiększyć efektywność wydawania publicznych środków na badania kliniczne?
Kluczem do sukcesu jest precyzyjne zdefiniowanie potrzeb z perspektywy pacjenta oraz systemu ochrony zdrowia, a nie tylko czysto naukowych zainteresowań. Na tej podstawie należy właściwie skonstruować konkurs, ściśle współpracując z instytucjami, które będą z tych wyników korzystać – takimi jak Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, Narodowy Fundusz Zdrowia czy Ministerstwo Zdrowia. Taki schemat – rzeczywista potrzeba, gotowa procedura, wymierne efekty i gotowy plan wdrożenia – to fundament sukcesu każdego projektu i konkursu.
W wywiadzie „Polityka lekowa jeszcze w tym roku?” z „Menedżerem Zdrowia” wiceminister zdrowia Katarzyna Kacperczyk podkreśliła, że elementem polityki lekowej jest też nowe określenie architektury instytucjonalnej, czyli nowej roli instytucji takich jak ABM. Dodała, że resort zdrowia chce, aby prace i działania agencji były bardziej spójne ze strategią lekową i aktywnościami Ministerstwa Zdrowia. Jak pani chce ułożyć współpracę Agencji Badań Medycznych z Ministerstwem Zdrowia, aby ABM zachowała ekspercki charakter, a jednocześnie odpowiadała na bieżące potrzeby resortu?
Bardzo mnie to cieszy, ponieważ głęboko rozumiem potrzebę słuchania, dialogu, potrzebę integracji i koordynacji działań, bo to klucz do sukcesu. Oczywiście ABM działa w konkretnych ramach prawnych – jest to ustawa o Agencji Badań Medycznych. W propozycjach zmian do ustawy wpisaliśmy jednak, że ABM oprócz rządowych programów rozwoju sektora biomedycznego musi opierać się na aktualnych politykach zdrowotnych, takich jak mapy potrzeb zdrowotnych czy polityka lekowa. W tym zakresie powstają strategiczne dokumenty.
Nauka jest dla nas kluczowym narzędziem. Jej integracja z systemem gwarantuje, że dobrze lokujemy publiczne pieniądze. Uważam, że zapracujemy na zaufanie, jeżeli z pełną odpowiedzialnością i celowością tymi środkami będziemy dysponować. A cel jest jeden – realna korzyść dla pacjenta.
Skuteczna komunikacja i partnerska współpraca w zakresie realizacji zadań i przepływów finansowych w ekosystemie systemu ochrony zdrowia. Ministerstwo wskazuje potrzeby, ma budżet, a nauka zrealizuje potrzebę, ponieważ ABM dba o profesjonalne zarządzanie projektami.
Jak już pani wspomniała, na początku roku w środowisku biomedycznym pojawiały się obawy dotyczące stabilności finansowania ABM. Czy może pani zagwarantować utrzymanie silnej pozycji agencji?
Finansowanie realizowanych projektów, także w tych w kolejnych latach, nie jest zagrożone. Pacjenci i badacze mogą być spokojni. Obawy o przerwanie prac i braku gwarancji na dalsze finansowanie projektów były nieuzasadnione – zarówno Ministerstwo Zdrowia, jak i Ministerstwo Finansów zgodnie uważają, że dobro pacjentów i ciągłość ich terapii to priorytet.
Badania trwają, niektóre są zamykane, co wynika z ryzyka naukowego, ale to rzadkość. Jest to naturalny element zarządzania projektami, również naukowymi. Agencja Badań Medycznych to młoda instytucja. Stale analizujemy nasze działania, wskaźniki, efekty, przyczyny zamykania projektów i wyciągamy wnioski. Na tym polega ciągły proces doskonalenia się – lean management. Poprzez autorefleksję chcemy zasłużyć na zaufanie publiczne oraz zaufanie pacjentów.
Czy nie obawia się pani, że z powodu słabej kondycji finansowej NFZ środki z budżetu Ministerstwa Zdrowia przeznaczone na ABM zostaną przekierowane do funduszu w celu łatania dziury, tym samym pozbawiając agencję części funduszy z dotacji celowej?
Jesteśmy jednostką podległą resortowi zdrowia. Ministerstwo traktuje nas partnersko, jesteśmy otoczeni opieką, ale mamy też wyznaczone cele. Absolutnie nie sądzę, żeby z poziomu jakiegokolwiek organu nadzorczego istniało ryzyko, że projekty zostaną przerwane, jeżeli oczywiście nie ma uzasadnionych decyzji o przerwaniu danego badania. Wokół agencji panuje takie przeświadczenie, że obracamy wielkimi pieniędzmi i cały sens jest w nich. Podkreślam za każdym razem, że głównym beneficjentem jest zawsze pacjent i sensem istnienia takiej instytucji jak ABM jest i będzie zawsze on.
Nie chcemy budować naszej marki, opierając się na kwotach, jakimi obracamy. Siłą naszej marki jest realna sprawczość i efekty terapeutyczne, które dzięki nim uzyskujemy.
Ewentualna redukcja budżetu agencji – której nie przewiduję – musiałaby wynikać z racjonalizacji potrzeb. Środki finansowe są jedynie narzędziem do realizacji celów, a nie celem samym w sobie. Dlatego istotne jest skupienie się na konkretnych potrzebach.
Ma pani doświadczenie zarówno w instytucjach publicznych, jak i w obszarze polityki lekowej oraz oceny technologii medycznych. Jak pani chce wykorzystać tę perspektywę do lepszej współpracy także z Agencją Technologii Oceny Medycznej i Taryfikacji oraz Narodowym Funduszem Zdrowia przy wdrażaniu innowacji dla pacjentów?
Doceniam, że mogłam zyskać perspektywę współpracy z tymi instytucjami. Przyznaję, że daje mi to ogląd na całościowe zrozumienie potrzeb partnerów, wad i zalet całego systemu.
W Agencji Badań Medycznych jest duża grupa ekspertów, którzy posiadają doświadczenie w zakresie evidence-based medicine i Health Technology Assessment. W najbliższym czasie planujemy realizację szeroko zakrojonych szkoleń, aby tę perspektywę zyskało więcej naszych pracowników, czyli poza kompetencjami naukowymi, doświadczeniem projektowym, mogli lepiej zrozumieć system i jego skomplikowane mechanizmy. Poprzez takie działania, zbliżamy się systemowo z AOTMiT, który realizuje wiele projektów z poziomu Ministerstwa Zdrowia. Ten rodzaj kompatybilności jest niezbędny. Jeśli brakuje zasobów, to w ramach naszych zadań staramy się być pomocni, staramy się część tej analitycznej pracy także wykonywać, budować kompetencje i lepiej się komunikować.
To dobrze, że zdajemy sobie sprawę w jak wielu obszarach nasze agencje mogłyby zyskać na rzetelnej współpracy. Agencja Technologii Oceny Medycznej i Taryfikacji jest naszą siostrzaną instytucją w ramach systemu, tylko my jesteśmy o krok wcześniej – AOTMiT analizuje, a my dostarczamy niezbędne do tej analizy dane.
Kolejną inicjatywą będą dane cyfrowe, które pochodzą z badań klinicznych. W ramach strategii regionalnych centrów medycyny cyfrowej (RCMC) priorytetem będzie ustrukturyzowanie tych danych w sposób odpowiadający wymogom AOTMiT. To umożliwi ich szerokie wykorzystanie w procesach taryfikacji i oceny technologii medycznych.
