Gazeta Wyborcza

Dzieci śpią na podłodze

Wyślij:
Udostępnij:
Źródło: Gazeta Wyborcza
Redaktor: Krystian Lurka |Data: 16.11.2022
 
 
– Spanie na materacu na podłodze jest upodlające dla osoby zdrowej, a co dopiero dla dzieci w ciężkiej sytuacji psychicznej – poskarżyła się matka pacjenta Oddziału Klinicznego Psychiatrii Wieku Rozwojowego Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
– Wzdłuż ściany na korytarzu leżą materace – nie na łóżkach, ale na podłodze. Na materacach leży pościel, obok rzeczy osobiste małych pacjentów. Pod ścianą jeszcze rzucone plecaki. Takie zdjęcie zrobiła na oddziale psychiatrii dziecięcej pani Emilia – poinformowała „Gazeta Wyborcza”, publikując fotografię od swojej czytelniczki.


Gazeta Wyborcza

– Spanie na materacu na podłodze wzdłuż korytarza jest upodlające dla osoby zdrowej, a co dopiero dla dzieci w ciężkiej sytuacji psychicznej. Czy szpital nie ma dziesięciu łóżek, by je tam wstawić? I parawanu, by choć trochę zabezpieczyć intymność dzieci śpiących w korytarzu? – spytała matka.

Co na to przedstawiciele szpitala?

Ordynator oddziału prof. Tomasz Wolańczyk wyliczył, że „potrzebnych jest nie 10, ale 21 dodatkowych łóżek”. Oddział psychiatrii dziecięcej szpitala WUM teoretycznie ma bowiem 20 miejsc do hospitalizacji dzieci z problemami psychicznymi – w praktyce leczy ich zwykle co najmniej dwa razy więcej, obecnie 41.

– Część pacjentów ma dodatkowe łóżka w salach i na korytarzu, ale powyżej pewnej granicy nie możemy zastawić korytarza łóżkami, bo blokuje to drogę ewakuacji, na przykład w wypadku pożaru. Wtedy pojawiają się materace na podłodze. To samo dotyczy parawanów – stwierdził prof. Wolańczyk w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

– Lepiej pomagać dzieciom w takich warunkach, niż nie pomagać im wcale – powiedział wprost.

– Rozumiem, że rodzice nie są zachwyceni faktem, że dzieci przebywają w szpitalu na materacach. My też nie, ale, niestety, większość pacjentów trafia do nas, gdy sytuacja jest krytyczna. A przecież zachowania samobójcze nie pojawiają się z dnia na dzień. Człowiek musi być długo nieszczęśliwy, by chcieć się zabić. Zwykle wiąże się to z wielomiesięczną przemocą w domu, przemocą rówieśniczą, porażkami edukacyjnymi, niepowodzeniami w innych sferach lub kumulacją tych czynników – tłumaczył lekarz.

Przeczytaj także: „Dramatyczny stan psychiatrii dzieci i młodzieży”.

 
© 2022 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.