Karetki typu K, jak pocałunek śmierci dla szpitali ►
Jeśli położna w pokoju narodzin zdecyduje, że ciężarna musi być przewieziona do oddziału ginekologiczno-położniczego, to zgodnie z przepisami będzie musiała zostać przetransportowana specjalną karetką. Szpitali powiatowych jednak na to, jak stwierdził jeden z dyrektorów, po prostu nie stać.
- To, że porodówki mają problemy to fakt. Mówi i pisze się od tym od miesięcy. „Menedżer Zdrowia” na biężaco donosi, co dzieje się w tej sprawie – informujemy o tym w cyklu „Co z tymi porodówkami”
- Porodówkami zainteresowali się posłowie z Parlamentarnego Zespołu do spraw Opieki Okołoporodowej
- 14 kwietnia zorganizowali posiedzenie, które okazało się okazją do tyrady jednego z zarządzających
- Dyrektor Szpitala Powiatowego w Sochaczewie Robert Skowronek nie gryzł się w język. Mocno oberwało się autorom zmian w położnictwie
Teoretycznie, zgodnie z przepisami, od lutego – tam, gdzie nie ma porodówek – w tak zwanych pokojach narodzin mogą dyżurować położne (odbiorą porody lub zdecydują o przewiezieniu ciężarnych do specjalistycznego oddziału). „Menedżer Zdrowia” pisał o tym między innymi w tekstach „Pokoje narodzin – reforma porodówek”, „Na SOR-ach czy w pokojach narodzin – oto jest pytanie”
Dyrektor Szpitala Powiatowego w Sochaczewie Robert Skowronek zaczął krytykę zaproponowanych przez kierownictwo Ministerstwa Zdrowia rozwiązań od transportu ciężarnych.
Nagranie z posiedzenia poniżej, pod wideo dalsza część tekstu.
Wideo pochodzi ze strony internetowej: www.sejm.gov.pl/A10043E4F1.
Sochaczew oddalony jest od Warszawy o mniej więcej 70 km.
– Z transportem na taką odległość nie ma żadnych kłopotów? Co to jest kilkadziesiąt kilometrów? – drwił.
– To droga, której nie da się pokonać, aby przewieźć kobiety rodzące z naszej okolicy do Warszawy w stanach nagłych – mówił dyrektor Skowronek, podkreślając, że trafiają one do jego szpitala.
– Tylko w tym roku wykonywaliśmy dwa cięcia cesarskie, przyjęliśmy ciążę bliźniaczą i poród konieczny z powodu odklejającego się łożyska. Czas zadziałania zespołu: około dwóch minut. Takie jest położnictwo w powiatach – opisał.
– Szpitale powiatowe mają jedną funkcję – są od zabezpieczania życia i zdrowia okolicznych mieszkańców. Dlatego pisałem do kierownictwa Ministerstwa Zdrowia z prośbą o karetkę neonatologiczną, bo dysponując nią jesteśmy w stanie zapewnić bezpieczeństwo w trzech powiatach i przewozić pacjentki w sytuacjach krytycznych – stwierdził.
Dlaczego to takie ważne?
Dyrektor zasugerował, że wystarczy, aby w miejscowości Wiskitki [tam znajduje się ważny węzeł komunikacyjny – red.] był wypadek, a żadna karetka z rodzącą nie dojedzie na czas do stołecznych szpitali.
Dlaczego dyrektor mówił o karetkach neonatologicznych?
– Przeczytałem rozporządzenie ministra zdrowia z 15 stycznia 2026 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego. Z przepisów wynika, że wymagania co do karetek są takie jak w przypadku tych neonatologicznych. Jestem neonatologiem, wiem. Gdy czytałem rozporządzenie, zachciało mi się śmiać. Wiem, ile to kosztuje – to jest około 1,2 mln na zakup takiej karetki. Do tego dochodzą koszty przeglądów. Takie zakupy byłyby pocałunkiem śmierci dla szpitali powiatowych, które najczęściej mają po 50 mln zł długu – mówił.
Rozporządzenie – szczegóły
W rozporządzeniu ministra zdrowia z 15 stycznia 2026 r. zmieniającym rozporządzenie w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego jest zapis, że transport kobiety ciężarnej do specjalistycznego szpitala, na przykład z powodu powikłań, porodu przedwczesnego, zagrożenia życia matki lub płodu, powinien być zorganizowany, szybki i bezpieczny, zgodnie z obowiązującymi standardami medycznymi. Zgodnie z nowymi przepisami położna po ocenie stanu pacjentki może zdecydować o przewiezieniu ciężarnej do szpitala z oddziałem ginekologiczno-położnicznym.
„Menedżer Zdrowia” skrupulatnie opisując reformę porodówek, dowiedział się o szczegółach dotyczących wspomnianego transportu.
Świadczenie „Opieka nad kobietą w ciąży i kobietą rodzącą realizowana przez położną” zakłada, że ciężarną, która zgłosi się do szpitala realizującego taką opiekę, zbada położna i w sytuacji, gdy stan kobiety będzie wymagał hospitalizacji, zostanie ona przewieziona do właściwego szpitala.
Wymaganiem formalnym jest zapewnienie całodobowego dostępu do środka transportu, który zapewnia przejazd z miejsca stacjonowania do świadczeniodawcy w czasie krótszym niż 15 minut. Ustaliliśmy, że realizacja transportu kobiety w ciąży, rodzącej lub w połogu i noworodka w ramach tego świadczenia nie będzie opierać się na zespołach ratownictwa medycznego.
Dowiedzieliśmy się, że środek transportu przeznaczony do realizacji powyższego świadczenia nie może być przeznaczony do udzielania innych świadczeń opieki zdrowotnej, a zespoły transportowe należy odróżnić od zespołów ratownictwa medycznego. Co więcej – te ostatnie nie mogą realizować transportów międzyszpitalnych, natomiast środek transportu powinien być wyposażony co najmniej w zestaw porodowy, urządzenie do nieinwazyjnego wsparcia oddechu, źródło tlenu z nawilżaczem oraz mieszalnikiem gazów dla noworodka, respirator manualny (ambu) dla noworodka, przenośny ssak (aspirator), pulsoksymetr i termometr elektroniczny, fotelik do przewozu noworodka lub transporter neonatologiczny.
Więcej w tekście „Karetka typu K (jak kobieta rodząca)”.
Przeczytaj także: „Łagodzenie bólu porodowego”, „Ile kosztują porody?”, „Jak często znieczulają przy porodach?”, „Średnia porodów pikuje”, „Zamknięte porodówki”, „Mniej porodówek – i co z tego wynika?”, „Jak rodzić w Bieszczadach?” i „Gdzie rodzi się taniej?”.
Sejm


