Kto pracuje na B2B i ubezpiecza się od utraty dochodu? W czołówce medycyna i IT
123RF
W pierwszej połowie 2026 roku liczba polis od utraty dochodu wzrosła o 23 proc., a wartość składek aż o 32 proc. Ponad połowa osób, które się ubezpieczają, pracuje w zawodach medycznych, a drugą największą grupą są informatycy. Średni deklarowany przychód ubezpieczonych to 14,6 tys. zł miesięcznie. Dane Leadenhall Insurance pokazują, jaką działalność prowadzą zatrudnieni, którzy najczęściej zabezpieczają się przed utratą dochodu, ile zarabiają te osoby i gdzie mieszkają.
- W pierwszej połowie 2026 r. wyraźnie wzrosło zainteresowanie ubezpieczeniami od utraty dochodu – wynika z raportu Leadenhall Insurance
- Z analizy danych firmy wynika, że ponad 50 proc. ubezpieczonych pracuje w zawodach medycznych, a drugą najliczniejszą grupą są informatycy
- Ubezpieczeni średnio deklarują 14,6 tys. zł przychodu miesięcznie, a 70 proc. z nich ma od 30 do 49 lat
- Polisa zapewnia świadczenie do 80 proc. przychodów po wypadku lub w chorobie – przedsiębiorcy i samozatrudnieni widzą w niej alternatywę dla niskich świadczeń z ZUS
Medycy i branża IT w czołówce ubezpieczonych od utraty dochodu
Coraz więcej przedsiębiorców i osób pracujących na kontraktach B2B szuka alternatywy dla niskich świadczeń z ZUS i znajduje ją w ubezpieczeniach od utraty dochodu. W I połowie 2026 r. łączna składka w ramach zawartych polis zwiększyła się o 32 proc. rok do roku, a liczba umów o 23 proc. rok do roku – wynika z danych Leadenhall Insurance, czołowego dystrybutora tej kategorii ochrony na polskim rynku, współpracującego z londyńskim Lloyd's.
– Podstawową funkcją ubezpieczenia jest zapewnienie zbliżonego do zarobków świadczenia, jeżeli posiadacz polisy zachoruje lub ulegnie wypadkowi i w związku z tym straci możliwość pracy w swoim zawodzie. Dwucyfrowy wzrost popularności tego rozwiązania obserwujemy od kilku lat – na koniec 2025 r. dynamika przypisu składki wyniosła 23 proc.rok do roku, po połowie br. zwiększyła się o prawie 10 pkt proc. Ten segment odpowiada już za 43 proc. naszego biznesu. Zdecydowaną większość sprzedaży stanowi dostępna u doradców pełna wersja ubezpieczenia. Równolegle rozwijamy uproszczoną wersję produktu do samodzielnego zakupu poprzez link od agenta lub w naszym kanale e-commerce, uruchomionym na początku tego roku – mówi Rajmund Rusiecki, prezes zarządu Leadenhall Insurance.
Kto ubezpiecza się od utraty dochodu?
Analiza polis zawartych w I półroczu 2026 r. pokazuje, przedstawiciele jakich zawodów najchętniej ubezpieczają się od utraty dochodu i jaki poziom zarobków deklarują.
Aż 51 proc. ubezpieczonych to przedstawiciele zawodów medycznych: lekarze (33,6 proc.), pozostały personel medyczny (fizjoterapeuci, ratownicy, pielęgniarki – 12,0 proc.), dentyści (5,4 proc.). Druga grupa to IT (14,1 proc.), w której ponad połowę ubezpieczonych stanowią programiści. Dalej znajdują się osoby z sektorów: budownictwa (6,5 proc.), zarządzania (6,4 proc.), finansów i ubezpieczeń (4,4 proc.) oraz beauty (3,0 proc.).
– Popularność ochrony w branży medycznej wynika po części z tego, że kierujemy do niej dwa osobne produkty, dopasowane do profilu pracy: jeden dla lekarzy i dentystów, drugi dla personelu medycznego. Gdy spojrzymy na osoby, które w tym roku po raz pierwszy sięgnęły po polisę od utraty dochodu, przedstawiciele ochrony zdrowia stanowią już „tylko” 41 proc. Większy jest za to udział budownictwa (9,6 proc.), zarządzania (7,3 proc.) i branży beauty (5,0 proc.). Cały katalog specjalistów obejmuje dziś blisko 500 pozycji i są w nim także niszowe zawody, takie jak iluzjonista, kowal czy alpinista przemysłowy – tłumaczy Rusiecki.
Średni przychód deklarowany przy zakupie ochrony wynosi 14,6 tys. zł miesięcznie, ale rozpiętość zarobków jest szeroka: co czwarty klient mieści się w przedziale do 8 tys. zł, ponad 40 proc. zarabia od 8 do 15 tys. zł, a niemal jedna trzecia przekracza 15 tys. zł. U ubezpieczonych lekarzy średnia sięga 21,1 tys. zł, w IT 12,6 tys. zł, w budownictwie 9,7 tys. zł, a w sektorze beauty 7,6 tys. zł.
Ubezpieczeni to osoby w szczycie aktywności zawodowej: 70 proc. ma od 30 do 49 lat, średnia wieku wynosi 43 lata. Kobiety stanowią blisko 40 proc. portfela – w branży beauty odpowiadają za 91 proc. polis, w IT i budownictwie proporcje są odwrotne. Najwięcej polis zawarto w województwach śląskim (12,6 proc.), mazowieckim (12,5 proc.), wielkopolskim (12,3 proc.), dolnośląskim (11,3 proc.) i małopolskim (10,9 proc.).
Na jakich zasadach działa ochrona od utraty dochodu?
W pełnej wersji produktu ubezpieczyciel wypłaca miesięczne świadczenie przy niezdolności do pracy, która powstała wskutek wypadku lub choroby – dotyczy to sytuacji, w której poszkodowana osoba może wrócić do swojego zawodu po okresie rekonwalescencji. Wypłata sięga do 80 proc. średniego przychodu z 12 miesięcy przed zawarciem umowy – standardowo trwa przez 2 lata, ale można ją wydłużyć do 5 lat. Umowa może objąć też trwałą niezdolność do pracy oraz śmierć i inwalidztwo po wypadku. Składka zależy od przychodów, wieku i klasy ryzyka zawodowego (jest ich pięć – od pracy biurowej po zawody podwyższonego ryzyka, m.in. na morzu i na wysokości) oraz odpowiada ok. 2 proc. rocznych przychodów.
– Niezdolność do pracy odnosimy do zawodu wskazanego w polisie, a nie do jakiejkolwiek pracy zarobkowej. Dlatego np. ortopeda, który po wypadku nie może operować, otrzyma świadczenie, nawet jeżeli podejmie pracę dydaktyczną czy zupełnie niezwiązaną ze swoją profesją. To istotne, że poszkodowany ma możliwość dorabiania. W systemie publicznym rencista po przekroczeniu progu dodatkowych zarobków traci wsparcie. Dla samozatrudnionego specjalisty to zasadnicza różnica: przez dwa lata może wracać do zdrowia albo szukać nowego pomysłu na siebie, nie tracąc przy tym płynności finansowej – wyjaśnia Rajmund Rusiecki.
