Prezydencki projekt to instrukcja dla szarlatanów
PAP/Rafał Guz
Przepisy, które nie likwidują żadnego realnego problemu, a zawierają instrukcję dla szarlatanów, jak uniknąć odpowiedzialności – tak o prezydenckim projekcie wymierzonym w praktyki pseudolecznicze mówił prawnik prof. Mikołaj Małecki.
20 sierpnia Karol Nawrocki podjął decyzję w sprawie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, czyli nowych przepisów, które mają skuteczniej przeciwdziałać niebezpiecznym praktykom pseudoleczniczym oraz rozszerzyć kompetencje urzędu dbającego o interesy chorych.
Prezydent zdecydował o skierowaniu regulacji do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej – informowaliśmy o tym w tekście „«Lex szarlatan» do Trybunału Konstytucyjnego”.
Poza tym Nawrocki zapowiedział wniesienie własnej inicjatywy legislacyjnej, która ma w sposób precyzyjny i bezpieczny dla systemu prawnego uderzyć w nieuczciwe praktyki.
– Przygotowałem projekt nowelizacji Kodeksu karnego stanowiący realne, skuteczne i bezpieczne dla demokracji rozwiązanie problemu. Wprowadza on jasne przepisy karne dla osób, które dla zysku świadomie odciągają pacjentów od medycyny opartej na dowodach naukowych (EBM). O winie i karze nie będzie decydował urzędnik, lecz niezawisły sąd po rzetelnym procesie – wyjaśnił Karol Nawrocki, podkreślając, że w propozycji założono wzmocnienie roli Rzecznika Praw Pacjenta poprzez przyznanie mu uprawnień do formalnego udziału w działaniach prokuratury oraz w postępowaniu sądowym.
Projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta pojawił się 20 sierpnia wieczorem na stronie internetowej Sejmu w zakładce „Wniesione projekty ustaw”.
W dokumencie przewidziano kary pozbawienia wolności za nakłanianie do stosowania niekonwencjonalnych oddziaływań, jeśli skutkuje to narażeniem osoby nakłanianej na niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu lub utraty życia. Najwyższa kara – do 15 lat więzienia – ma grozić w przypadku śmierci pacjenta.
Co z tym nakłanianiem?
Dr hab. Mikołaj Małecki, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz prawnik karnista, zwrócił uwagę, że projekt nie dotyka sedna problemu, jakim jest dezinformacja medyczna w sieci. Zaproponowane regulacje penalizują bowiem wyłącznie „nakłanianie”.
– Nakłanianie, zgodnie z Kodeksem karnym, wymaga bezpośredniego oddziaływania na konkretną osobę. Udostępnianie treści adresowanych do ogółu społeczeństwa, np. w internecie, nie nosi takich cech. Znamię nakłaniania nie jest tu spełnione, co stanowi pierwszą barierę w stosowaniu tych przepisów – tłumaczył prof. Mikołaj Małecki.
Ekspert podkreślił, że jeśli do szarlatana zgłasza się osoba, która wcześniej oglądała lub czytała jego materiały online i chce skorzystać z oferty pseudomedycznego oddziaływania, nie dochodzi do nakłaniania w kontakcie bezpośrednim.
– Wszystko opiera się na błędnym kole, ponieważ nie da się nakłonić osoby, która jest już przekonana – podkreślił prof. Mikołaj Małecki.
Prawnik zwrócił również uwagę, że część zapisów projektu dotyczy sytuacji, które już podlegają penalizacji – chodzi o przypadki, gdy sprawca stosuje przemoc, groźbę, podstęp lub wykorzystuje czyjąś bezradność albo niepoczytalność.
– Sprawca już teraz ponosi odpowiedzialność, jeśli ktoś umarł, ponieważ zrezygnował z chemioterapii na rzecz metod niezgodnych z aktualną wiedzą medyczną. Takie wyroki już zapadały – zaznaczył prof. Mikołaj Małecki, uznając to za kolejny dowód, że proponowane przepisy nie rozwiązują istoty problemu.
Ostatni paragraf artykułu pierwszego projektu prof. Mikołaj Małecki nazwał „wisienką na torcie”.
– Paragraf siódmy unieważnia wszystkie poprzednie – stwierdził.
W przywołanym paragrafie zapisano, że nie popełnia przestępstwa ten, kto jedynie przedstawia informacje, opinie, oceny lub przekonania dotyczące postępowania leczniczego lub diagnostycznego, jeżeli nie wprowadza umyślnie innej osoby w błąd, ani nie stosuje wobec niej przemocy, groźby bądź podstępu, nadużywając stosunku zależności, zaufania albo wykorzystując przymusowe położenie, stan bezradności lub szczególną podatność na oddziaływanie wynikającą z wieku, stanu zdrowia bądź zaburzeń psychicznych.
– Te przepisy skonstruowano tak, że szarlatani będą mogli na ich podstawie budować linię obrony. Powiedzą: „Ja nie nakłaniałem, ja jedynie informowałem, wyrażałem opinie lub swoje przekonania” – przewidywał prof. Mikołaj Małecki.
Jednocześnie ekspert ocenił, że paragraf siódmy obejmuje działania stanowiące istotę społecznej szkodliwości i szarlatanerii.
– Właśnie to „jedynie informowanie”, uznane w projekcie za brak przestępstwa, powinno być karalne, ponieważ jest szerzeniem dezinformacji, propagowaniem medycznych fake newsów i treści sprzecznych z wiedzą medyczną – ocenił prof. Mikołaj Małecki.
Karnista stwierdził, że nowelizacja w praktyce nic nie zmieni.
– To puste przepisy, które nie likwidują żadnego realnego problemu. Szarlatani nadal będą prowadzić swoją działalność, a skazanie za rzeczywiste nakłonienie będzie marginesem, prawdopodobnie dopiero wtedy, gdy komuś stanie się krzywda – podsumował prof. Mikołaj Małecki.
Przeczytaj także: „Po czyjej stronie jest prezydent?”.

