Przepis na nielegalnego internistę ►
Forum Ekonomiczne w Karpaczu
– Pracuję w 70-łóżkowym szpitalu psychiatrycznym, do którego przychodzi internista, by badać pacjentów. Zajmuje mu to od kilku do maksymalnie dziesięciu godzin w tygodniu. Nowa ustawa sprawiłaby, że jego praca stałaby się nielegalna – powiedział Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów, komentując odroczenie prac nad nowelizacją ustawy.
- Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda ogłosiła roczne vacatio legis dla przepisów o czasie pracy medyków, tłumacząc to chęcią dialogu i dania szpitalom czasu na przygotowania
- Przewodniczący Porozumienia Rezydentów Sebastian Goncerz wypunktował rządowy projekt na konkretnym przykładzie – przez sztywne limity godzinowe pacjenci psychiatryczni musieliby jeździć karetkami na rutynowe konsultacje internistyczne
3 września w rozmowie z TVP Info szefowa resortu poinformowała, że po przeanalizowaniu uwag zgłoszonych do reformy proponuje wydłużenie okresu vacatio legis do roku.
– Wsłuchaliśmy się w głosy środowiska i proponujemy wejście w życie tej ustawy po 12 miesiącach – podkreśliła Jolanta Sobierańska-Grenda, odnosząc się do projektu wprowadzającego limit czasu pracy medyków oraz maksymalną stawkę godzinową.
Minister tłumaczyła, że dłuższe vacatio legis ma dać szpitalom czas na przeorganizowanie pracy.
Stanowczo skomentował to – podczas XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu – przewodniczący Porozumienia Rezydentów Sebastian Goncerz.
Wypowiedź Sebastiana Goncerza poniżej. Pod wideo dalsza część tekstu.
Goncerz przyznał, że opóźnienie nie jest gestem dobrej woli, lecz jawnym dowodem na to, że proponowane przepisy są po prostu szkodliwe. W trakcie konsultacji publicznych do projektu wpłynęło ponad pół tysiąca uwag – to, zdaniem Goncerza, potwierdzenie jego słów, który przyznał, że realizacja rządowych pomysłów doprowadziłaby do drastycznego ograniczenia dostępu do leczenia.
Jako koronny dowód Sebastian Goncerz przywołał absurdalne skutki zapisu, który wymuszałby na specjaliście zatrudnienie w jednym miejscu w wymiarze minimum 80 godzin miesięcznie.
Zwrócił uwagę, że wiele dziedzin medycyny, takich jak konsultacje w szpitalach mono- i wielospecjalistycznych, opiera się na znacznie krótszym czasie pracy. Zmiana prawa uderzyłaby bezpośrednio w codzienne funkcjonowanie takich placówek.
– Pracuję w 70-łóżkowym szpitalu psychiatrycznym, do którego przychodzi internista, by badać pacjentów. Zajmuje mu to od kilku do maksymalnie dziesięciu godzin w tygodniu – wyjaśnił Sebastian Goncerz, który jest lekarzem rezydentem w trakcie specjalizacji z psychiatrii.
– Nowa ustawa sprawiłaby, że jego praca stałaby się nielegalna. Żeby skonsultować internistycznie naszych chorych, musielibyśmy po tym, jak przepisy zaczęły obowiązywać, wsadzić ich do karetki i wysłać do innego szpitala. Wcześniej oczywiście dobijając się tam z pytaniem, czy w ogóle zechcieliby ich przyjąć – zaznaczył.
Ten jednostkowy przykład z praktyki klinicznej precyzyjnie – zdaniem Goncerza – obnażył mechanizm, który w skali kraju uderzyłby w tysiące chorych, blokując im doraźne wsparcie specjalistyczne.
Sebastian Goncerz stwierdził, że kierownictwo resortu zorientowało się, że szybkie wdrożenie nowelizacji doprowadziłoby do poważnych problemów w systemie ochrony zdrowia przed zbliżającymi się wyborami.
Ciąg przyczynowo-skutkowy decyzji rządu jest dla niego aż nadto widoczny.
– Wprowadzamy 12-miesięczne vacatio legis, rzekomo po to, by szpitale mogły się dostosować. Tak naprawdę przekładamy katastrofę na kolejną kadencję, żeby to następcy musieli się tym martwić – ocenił gorzko ekspert, opisując w ten sposób mechanizm działania ministerstwa.
Przeczytaj także: „Wszystko, co chciałbyś wiedzieć o chirurgii robotowej, ale wstydzisz się zapytać” i „Ministerstwo dementuje. Ścieżka specjalizacyjna z psychoterapii będzie”.
Więcej materiałów z XXXV Forum Ekonomicznego w Karpaczu po kliknięciu w poniższy baner.

