Za leczenie możesz zapłacić jak za zboże
Ostatnie lata na całym świecie stały pod znakiem drakońskich podwyżek kosztów leczenia, co nie jest bez znaczenia dla osób wybierających się za granicę. Dlatego polisa ze zbyt niską sumą ubezpieczenia może powodować, że turysta nie tylko zapłaci za leczenie z własnej kieszeni, ale też utknie w szpitalu daleko od domu, gdyż ubezpieczyciel nie pokryje kosztów transportu. W takich przypadkach na pomoc państwa możemy liczyć jedynie w określonych przypadkach.
Na początku czerwca media obiegły informacje o ciężko chorej studentce z Chin, którą na koszt naszego państwa sprowadzono samolotem do Polski. Pojawiają się pytania, w jakiego typu sytuacjach polscy obywatele mogą liczyć na pomoc ze strony RP, gdy za granicą będą mieć poważne problemy zdrowotne. Odpowiedź jest prosta: przed podróżą warto zadbać o wykupienie odpowiedniej polisy.
Wyjątek dotyczący transportu ma charakter wąski i wynika z ustawy
Ewa Bratkowska, adwokatka w DSK Kancelaria, wyjaśnia, że ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych przewiduje finansowanie świadczeń udzielonych za granicą tylko w ściśle określonych trybach: na zasadzie zwrotu kosztów, zgodnie z przepisami o koordynacji albo na podstawie decyzji prezesa NFZ (art. 42a).
Wyjątek dotyczący transportu istnieje, ale ma charakter wąski i wynika wprost z ustawy. Zgodnie z art. 42i ust. 9, jeżeli pacjent przebywa w szpitalu na terytorium innego niż Polska państwa członkowskiego UE lub EFTA albo w Zjednoczonym Królestwie i korzysta tam ze świadczeń na podstawie przepisów o koordynacji, prezes NFZ może wydać zgodę na pokrycie kosztów transportu do miejsca dalszego leczenia w kraju.
Znaczenie ma suma ubezpieczenia
Doświadczenie uczy, że problemy rozwiązuje prywatne ubezpieczenie, których karta EKUZ (Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego) nie obejmuje albo nie rozwiązuje w pełni: koszty leczenia, hospitalizacji, assistance, organizację przewozu, transport między placówkami i transport medyczny do Polski. Karta ta jest dokumentem zapewniającym posiadaczowi dostęp do niezbędnej opieki zdrowotnej podczas podróży w większości krajów europejskich.
Kluczowe znaczenie ma suma ubezpieczenia, czyli górna granica odpowiedzialności ubezpieczyciela.
– Samo pojęcie „zbyt niskiej sumy ubezpieczenia” nie jest jednak jednoznaczne. Od czasu pandemii na całym świecie wyraźnie wzrosły koszty usług medycznych. Do tego współczesna medycyna oferuje bardzo zaawansowane, a tym samym kosztowne terapie. W skrajnych przypadkach rachunki za leczenie za granicą mogą sięgać wielu milionów złotych. W takiej rzeczywistości trudno wskazać jedną „bezpieczną” kwotę, która zagwarantuje pokrycie absolutnie każdego scenariusza – mówi Grzegorz Demczyszak, Communication & PR Manager, Rankomat.
Jak radzi Grzegorz Demczyszak, w przypadku podróży po Europie suma kosztów leczenia na poziomie około 200 tys. zł w wielu sytuacjach może okazać się wystarczająca.
– Oczywiście znaczenie ma cel wyjazdu, planowane aktywności oraz stan zdrowia podróżnego. Przy wyjazdach poza Europę, szczególnie do krajów, gdzie opieka medyczna jest bardzo droga – warto rozważać sumy w okolicach 1 mln zł i wyższe. Hospitalizacja czy transport medyczny w niektórych państwach potrafią generować bardzo wysokie koszty – dodaje ekspert.
Nawet w Europie, mimo EKUZ, lepiej nie ubezpieczać się na zbyt niskie sumy, ponieważ kara nie zawsze pomoże.
– W Allianz już dawno zrezygnowaliśmy z oferowania pakietów z niższymi sumami ubezpieczenia, takimi jak 100 tys. zł czy 150 tys. zł, ponieważ uważamy, że jest to społecznie nieodpowiedzialne. Warto jednak podkreślić, że minimalne sumy ubezpieczenia to tylko punkt wyjścia – w przypadku podróży do krajów o wysokich kosztach leczenia, takich jak USA, Kanada czy Japonia, rekomendujemy wybór sum na poziomie minimum miliona zł – wskazuje Weronika Gackowska, kierownik ds. rozwoju sprzedaży ubezpieczeń turystycznych w Allianz Partners.
Przeczytaj także: „Polacy wyjeżdżają za granicę się leczyć”, „Elegancja Francja?” i „Jak (i czy w ogóle) działa system ochrony zdrowia w Ukrainie?”.
Więcej tekstów z cyklu „Czy za granicą leczą lepiej?” po kliknięciu w poniższy baner.

.jpg)