W Polsce nie robimy wystarczająco dużo w obszarze polityki lekowej
Które z procesów zachodzących obecnie w systemie ochrony zdrowia można uznać za najistotniejsze z punktu widzenia przyszłości? Dlaczego, myśląc o bezpieczeństwie polskich pacjentów, powinniśmy uważnie przyglądać się polityce USA i Chin? O tym wszystkim w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia” mówił prof. Marcin Czech.
Z prof. Marcinem Czechem, ekspertem w dziedzinie ochrony zdrowia, ustępującym prezesem Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego, członkiem Zespołu ds. Kontroli Zakażeń Szpitalnych w Instytucie Matki i Dziecka, byłym wiceministrem zdrowia, rozmawialiśmy podczas X edycji kongresu Wizja Zdrowia, który 6 października odbył się w Warszawie.
Szpitalnictwo jako obszar z dużymi rezerwami oszczędności i efektywności
Prof. Czech wyjaśnił, że mówiąc o wizji zdrowia i o zmianach w ujęciu strategicznym, trzeba spojrzeć na te, które dotyczą całego systemu i są długoterminowe. – Jeżeli popatrzylibyśmy od strony księgowej (od strony tego, jak wydajemy środki w systemie), to w moim przekonaniu bardzo ważne jest wszystko, co dotyczy najbardziej kosztochłonnej części systemu, czyli szpitalnictwa (organizacji i finansowania sieci szpitali). – Tam kryje się na pewno najwięcej rezerw, najwięcej potencjalnych oszczędności – powiedział.
Dodał, że w szpitalnictwie mamy też rezerwy efektywności. – Stąd wydaje mi się, że te wszystkie pakiety, które dotyczą szpitalnictwa, które są rozwiązaniami legislacyjnymi, są bardzo ważne – tłumaczył. Podkreślił jednak, że wprowadzając je, nie można wylać dziecka z kąpielą.
– Jeżeli zrobimy e-rejestrację i ona wpłynie na to, że ludzie będą częściej stawiali się na zaplanowane zabiegi operacyjne, to super. Jeżeli część tych miejsc zostanie uwolniona, te kolejki się zmniejszą i odpowiednie dane potwierdzą to, że się zmniejszyły – to jest to krok w dobrym kierunku. Jeżeli natomiast włoży to system w takie ramy, gdzie naprawdę potrzebujący pacjent nie będzie w stanie przez niego przejść, nie będzie w stanie skorzystać z pomocy, kiedy ona jest wymagana, bo zablokuje go ta rejestracja, to wylejemy dziecko z kąpielą, więc to wszystko musi być zrobione w sposób umiejętny.
Cała rozmowa poniżej. Pod wideo dalsza część tekstu.
Znaczenie „Polityki lekowej 2.0”
Prof. Marcin Czech, jako wiceminister zdrowia (sprawował tę funkcję w latach 2017–2019), zajmował się polityką lekową, farmacją i współpracą międzynarodową. W rozmowie z „Menedżerem Zdrowia” wyjaśnił, że biorąc pod uwagę ten obszar polskiego systemu ochrony zdrowia, ważne są ruchy wykonywane na poziomie Unii Europejskiej. Takie jak na przykład pakiet farmaceutyczny czy lista leków krytycznych.
Biorąc pod uwagę polskie podwórko, prof. Czech wskazał na „Politykę lekową 2.0”. To dokument o charakterze strategicznym, w którym mają być określone kierunki polskiej polityki lekowej na najbliższe lata. Główne założenia „Polityki lekowej 2.0” Ministerstwo Zdrowia przedstawiło na Forum Ekonomicznym w Karpaczu.
Odpowiadając na pytanie dotyczące tego, co dzieje się na arenie międzynarodowej i jaki wpływ na sytuację polskiego pacjenta i polskiego rynku może mieć polityka Stanów Zjednoczonych, prof. Czech powiedział, że w Europie nikt do końca nie zna odpowiedzi na to pytanie. – Nie wiemy, jak idea Most-Favored-Nation, w połączeniu z działaniami administracji Donalda Trumpa, będzie mieć przełożenie na naszą sytuację.
Przypomniał, że cel zasady Most-Favored-Nation (MFN) i działań prezydenta USA jest jasno określony: bardziej równomierna partycypacja (krajów innych niż USA – red.) w finansowaniu odkryć z jednej strony, a z drugiej – oszczędności dla amerykańskiego budżetu i obniżenie cen leków (dla pacjentów z USA – red.) poprzez odniesienie ich cen do cen w koszyku krajów europejskich.
– Może to potencjalnie wprowadzić daleko idące zmiany, natomiast proszę pamiętać, że część innowacji to jest Europa, a narastająco lawinowo część nowych leków chronionych patentem, to leki chińskie. Chiński poziom ambicji to jest jedna czwarta rynku – powiedział prof. Czech. Dodał, że w Chinach decyzje podejmowane są „z dużą skutecznością wdrożeniową”. – W związku z tym ten obraz geopolityczny jest szerszy niż Most-Favored-Nation – ocenił.
Powiedział, że w polityce rządów krajów takich jak Hiszpania, Wielka Brytania czy Szwajcaria da się dostrzec działania, których celem jest przygotowanie się na zmieniającą się sytuację międzynarodową. – Myślę, że w Polsce nie robimy wystarczająco dużo – stwierdził. Dodał, że w jego ocenie powinien zostać powołany specjalny rządowy zespół, złożony nie tylko z przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia, który powinien się tym zajmować.
Przeczytaj także: „Walka z HIV: Refundacja PrEP i masowe testowanie koniecznością ►”

