Co z kamizelkami ochronnymi dla ratowników medycznych?
| Tagi: | ratownik, ratownik medyczny, ratownicy, ratownicy medyczni, kamizelki, Barbara Podhalicz, Klaudiusz Nadolny |
Od 31 marca zespoły ratownictwa medycznego zostaną wyposażone w kamizelki nożo- i szpikulcoodporne – jednak część ratowników ma wątpliwości co do ich praktycznego zastosowania.
Początkowo terminem miał być 1 stycznia, ale przesunięto go na 31 marca, aby umożliwić dysponentom zespołów ratownictwa medycznego zakup kamizelek o określonych parametrach zgodnych z normami wskazanymi przez środowisko ratowników.
Zgodnie z przepisami liczba kamizelek w zespole będzie odpowiadać co najmniej liczbie jego członków, a dysponenci mogą dostosować wyposażenie do rzeczywistych potrzeb personelu.
Opinie co do nowego ubioru wśród medyków są podzielone.
Niektórzy twierdzą, że kamizelki są niezbędnym elementem ochrony, inni wskazują na ograniczenia ruchu, ich wpływ na skuteczność działań medycznych i ryzyko wywołania agresji ze strony pacjentów.
– Kiedy w głowie pojawi się myśl, żeby ją założyć, to znaczy, że w ogóle nie powinniśmy wchodzić na wizytę – ocenia ratowniczka medyczna Barbara Podhalicz.
– Jeśli pacjent agresywny zobaczy nas w takiej kamizelce, może to wywołać dodatkowy impuls do ataku. W praktyce lepiej poczekać na policję – dodaje.
Podhalicz zwraca uwagę, że sprzęt nie będzie indywidualny, bo trzy kamizelki przypadają na zespół, co wymaga rotacji i dopasowania do rozmiarów ratowników.
Dyrektor Rejonowego Pogotowia Ratunkowego w Sosnowcu Klaudiusz Nadolny zaznacza, że ważne jest przeszkolenie personelu.
– Kamizelki chronią jedynie wybrane obszary ciała. Medyk musi wiedzieć, jak je zakładać i stosować. W przeciwnym razie ograniczenia ruchu mogą utrudniać wykonywanie procedur medycznych – wyjaśnia.
Prewencja, a nie ubiór ochronny
W maju 2025 r. ratownicy z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Ratowników Medycznych stwierdzili, że bezpieczeństwo ich grupy zawodowej powinny zapewniać lepsze szkolenia, odpowiednie procedury, skuteczne wsparcie operacyjne i systemowe przeciwdziałanie agresji, a nie ubiór sugerujący nieustanne zagrożenie.
Medycy w stanowisku przekazanym ówczesnej minister zdrowia Izabeli Leszczynie podkreślili, że wprowadzanie kamizelek nożoodpornych jako powszechnego środka ochrony jest niewłaściwym rozwiązaniem.
– Używanie kamizelek nożoodpornych może powodować poczucie zagrożenia, sugerując, że każdy kontakt może być potencjalnie niebezpieczny – napisali ratownicy.
Związkowcy zwrócili też uwagę, że kamizelki nożoodporne ograniczają swobodę ruchów i komfort pracy – zwłaszcza te o odpowiedniej klasie ochrony są sztywne i ciężkie.
– Przemoc związana jest z patologiami, stanami upojenia, chorobami psychicznymi i brakiem szacunku dla służb publicznych. Rozwiązania powinny koncentrować się na prewencji i eliminowaniu źródeł zagrożeń – zasugerowali.
Więcej w tekście „Prewencja, a nie ubiór ochronny”.
Przeczytaj także: „Co z kamizelkami nożoodpornymi?”.
