Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Krystian Lurka
Źródło: PAP

Zakaz telefonów w szkołach będzie odbierany jako kara, ale jest konieczny

123RF

Od dawna mówi się, że telefony w szkołach przynoszą więcej szkody niż pożytku: przeszkadzają na lekcjach, pogarszają wyniki w nauce i osłabiają relacje z rówieśnikami. Od 1 września tego roku uczniowie nie mogą korzystać z urządzeń mobilnych w szkoła. – Musimy liczyć się z tym, że wprowadzenie takiego zakazu będzie odbierane jako kara i prawdopodobnie także jako ograniczenie wolności, ale to konieczność – mówi Piotr Szwędrowski, prezes Fundacji Rozwoju Młodego Pokolenia.

Niby wszyscy wiedziemy, że telefony w szkołach to więcej rozproszeń i bodźców niż praktycznego zastosowania, a jednak trochę trwało, zanim doszliśmy do wniosku, że czas wprowadzić obostrzenia...

Najpierw mieliśmy pandemię, która zaskoczyła świat – dwa lata izolacji społecznej wciągnęły nas wszystkich – nie tylko najmłodszych, ale i dorosłych – do świata cyfrowego. Potem nieoczekiwanie wybuchła wojna w Ukrainie. Byliśmy skupieni na czym innym, ale z czasem coraz głośniej zaczęto mówić o kryzysach psychicznych, depresji i nałogach. Teraz przyszedł czas na smartfony. Dlaczego dopiero teraz?

Wymusiła to opinia publiczna, bo to trend ogólnoświatowy. Według najnowszego monitoringu UNESCO z marca 2026 r., 114 systemów edukacyjnych, czyli 58 proc. krajów na świecie, posiada zakaz używania telefonów komórkowych w szkołach na poziomie krajowym. To bardzo szybki wzrost: w 2023 r. było to mniej niż jedna czwarta państw, a na początku 2025 r. – 40 proc. W Europie 17 z 23 państw objętych klasyfikacją (około 74 proc.) wprowadziło jakąś formę krajowego zakazu lub ograniczenia. Pełny zakaz na cały dzień szkolny obowiązuje w około połowie państw Unii Europejskiej.

Jesteśmy w momencie, w którym niemal każdy ma telefon, dotyczy to także dzieci.

Prawdę mówiąc, dorośli sami zgotowali sobie ten los. Smartfony są wszędzie. Zwróćmy uwagę, że nawet podczas wakacji w krajach rozwijających się prawie każdy ma urządzenie mobilne. Na ulicach Tunezji, Egiptu czy Zanzibaru spotkamy i dorosłych, i dzieci wpatrzonych w ekrany.

Do tego współczesne rodzicielstwo jest niezwykle wymagające. Dorośli nie zawsze są świadomi zagrożeń, często nie radzą sobie z wychowaniem lub uciekają od odpowiedzialności. Telefon staje się wówczas czymś w rodzaju smoczka. To przykre, gdy rodzic daje dziecku smartfona, żeby zyskać chwilę spokoju. Kiedy widzę mamę prowadzącą wózek i trzymającą w ręku telefon, a jej malucha w wózku wpatrzonego w drugi ekran, odczuwam dużą złość.

Inna grupa to nadgorliwi rodzice, którzy chcą mieć kontakt z dzieckiem dwadzieścia cztery godziny na dobę: zawsze wiedzieć, gdzie przebywa, i móc w każdej chwili zadzwonić. Mamy trudność z pozwoleniem młodym ludziom na doświadczanie życia i wyciąganie wniosków na przyszłość.

Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy, że telefon to używka…

Gdy człowiek nadużywa alkoholu czy narkotyków, jest to prędzej czy później widoczne, a negatywne konsekwencje dają o sobie znać. W przypadku smartfonów zagrożenia nie widać od razu. Często ukrywają się one bardzo długo. Gdy dziecko scrolluje sieć, jest ciche i siedzi w domu, wydaje nam się bezpieczne. Bardzo trafnie obrazuje to hasło warszawskiej kampanii społecznej: „Zostawiłbyś swoje dziecko samo w obcym mieście? To nie zostawiaj go samego w internecie!”. Wiele osób wciąż nie docenia skali zagrożeń czyhających w sieci.

Młode pokolenie właściwie nie wyobraża sobie życia bez telefonów. Czy wprowadzenie zakazu nie będzie odbierane jako kara?

Oczywiście, że tak. Trudno się zresztą dziwić, skoro przez lata urządzenia te stały się nieodłącznym elementem codzienności. Fakty są jednak takie, że z punktu widzenia biologii dzieci mają konkretne potrzeby rozwojowe. Ograniczanie dostępu do ekranów to dzisiaj absolutna konieczność.

Przypomina to barierki na górskich serpentynach – nikt nie narzeka, że ograniczają wolność, ponieważ stanowią naszą poduszkę bezpieczeństwa. W pierwszych latach życia musimy chronić najmłodszych, stwarzać im cieplarniane warunki, licząc się z tym, że naturalnym elementem dorastania jest bunt.

Rodzina pozostaje najlepszym czynnikiem chroniącym zdrowie psychiczne dziecka. Gdy w domu panują dobre relacje, a młody człowiek czuje zainteresowanie, łatwiej mu odrzucić pułapki wirtualnego świata. Niestety, wielu szuka w sieci kompensacji niezaspokojonych potrzeb.

Jak konkretnie może szkodzić telefon?

Samo urządzenie realnie szkodzi zdrowiu. Wpływ ekranów na wzrok i układ nerwowy jest bezdyskusyjny ze względu na rodzaj emitowanego światła. Możliwe konsekwencje to wysuszenie oczu, zaburzenia snu, bóle głowy, przebodźcowanie, a nawet wady postawy – przeciążenie kręgosłupa i ból karku. Postawa z pochyloną głową ma także bezpośredni wpływ na nastrój, poziom stresu oraz pewność siebie.

Kompulsywne używanie telefonu zmienia pracę mózgu poprzez ciągłą stymulację układu dopaminowego. Najgroźniejsze są tzw. krótkie strzały – wielokrotne odblokowywanie ekranu i przeglądanie aplikacji z dużą częstotliwością w krótkim czasie.

Nadmierne korzystanie prowadzi do zaburzeń relacji i zjawiska FOMO, czyli lęku przed wykluczeniem. Nie zapominajmy też o zagrożeniach takich jak sextortion czy bullying. Choć hejt istniał zawsze, zasięg przemocy w świecie cyfrowym potęguje jej skutki. Badania jasno wskazują, że dzieci spędzające ponad trzy godziny dziennie w mediach społecznościowych są dwukrotnie bardziej narażone na depresję i stany lękowe.

Myśli pan, że wprowadzenie zakazu w szkole coś zmieni?

Ograniczenie dostępu do telefonu na czas pobytu w placówce przyniesie wiele korzyści. Na początku czeka nas opór, co jest naturalne. Spójrzmy jednak na polskie drogi: odkąd wprowadzono surowe mandaty, jest bezpieczniej, a statystyki pokazują mniej wypadków. Wierzę, że w tym przypadku będzie podobnie.

Sam zakaz nie jest jednak czarodziejską różdżką. To dopiero początek drogi, za którym musi pójść edukacja z zakresu higieny cyfrowej – zarówno dzieci, jak i dorosłych. Żadna elektroniczna zabawka nie zrekompensuje obecności rodzica.

Jakich argumentów możemy używać, przekonując młodzież do zasadności tych ograniczeń?

Młodzież często sama wie, w czym tkwi problem. Musimy jednak pamiętać, że dorośli muszą uderzyć się w pierś. Nie można ograniczać telefonu w szkole, a jednocześnie pozwalać na jego bezmyślne nadużywanie w domu. Niebieskie światło hamuje wydzielanie melatoniny odpowiedzialnej za sen, a wielu nastolatków zasypia z telefonem przy poduszce.

Warto też odwołać się do autorytetów. Twórca iPhone’a, Steve Jobs, mocno ograniczał technologię w swoim domu, stawiając na wieczorne rozmowy przy kolacji. Podobnie postępował Bill Gates, który nie pozwalał dzieciom na posiadanie telefonów przed czternastym rokiem życia. Tim Cook z Apple czy Sundar Pichai z Google również pilnują ścisłych limitów cyfrowych w swoich rodzinach. Ludzie, którzy najlepiej znają technologię, w domach stawiają twarde granice. To nie zacofanie, lecz zdrowy rozsądek.

O ekspercie

Piotr Szwędrowski to ekspert zdrowia psychicznego, partner samorządów i szkół w projektach dla dzieci i młodzieży. Promotor profilaktyki i zdrowego stylu życia, działacz społeczny. Od lat angażuje się we wsparcie rozwoju młodego pokolenia. Z wykształcenia ekonomista oraz terapeuta zajęciowy z przygotowaniem pedagogicznym.

Przeczytaj także: „Dzieci a smartfony ”, „Krótkowzroczność – smartfony uszkadzają oczy”

Menedzer Zdrowia facebook

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności