Nasz sprzęt nie może stać bezczynnie
– Musimy mieć pewność, że nasze wsparcie będzie odpowiednio wykorzystane. Nie kupujemy tomografów i rezonansów za miliony złotych po to, by stały bezczynnie – mówi prezes Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzy Owsiak, komentując zmiany w finansowaniu profilaktyki.
- Miało być płacenie 40 proc. wartości za nadwykonania w przypadku ambulatoryjnych świadczeń diagnostycznych kosztochłonnych, ale będzie trochę więcej: 60 proc. za gastroskopię i kolonoskopię, a 50 proc. za rezonans magnetyczny i tomografię komputerową
- Zmiany te ocenia szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzy Owsiak, rozmawiając o nowym planie działania fundacji
- Jerzy Owsiak twierdzi, że decyzja, by mniej niż do tej pory płacić za nadlimitowe niektóre badania, podcina skrzydła. – Jest pytanie o sens tego wszystkiego – mówi
WOŚP będzie mieć nową formułę działania, czyli plan „Na piątkę z plusem”, to jest pięć obszarów, na których skupi swoją działalność: to onkologia, diagnostyka i rehabilitacja dziecięce, centra symulacyjne dla lekarzy i nauka pierwszej pomocy. Co to w praktyce zmieni w działalności fundacji i jak przełoży się na wsparcie udzielane podmiotom leczniczym?
Po 34 latach działalności według znanego dobrze Polakom schematu: finał na rzecz danej dziedziny medycyny, zakupy sprzętu, rozliczenie i kolejny cel. Teraz chcemy zająć się potrzebami polskiej ochrony zdrowia przekrojowo?
Dlaczego?
Po części dlatego, że wszystkie dziedziny medycyny dziecięcej są już przez nas zaopatrzone na pewnym poziomie.
W latach 90. zaczynaliśmy od zera, to jest kupowaliśmy sprzęt podstawowy, niezbędny, potrzebny na już. W kolejnych latach mogliśmy wyposażać lecznice już także w aparaturę coraz bardziej zaawansowaną, coraz nowocześniejszą.
Przyświecało nam przy tym przekonanie, że wyprowadzamy dzięki temu kolejne dziedziny medycyny dziecięcej na poziom, który byłby niedostępny bez takiego jak nasze wsparcie. I tak w kolejnych obszarach ten coraz wyższy pułap został osiągnięty. To dobry moment, by zacząć działać trochę inaczej.
Czyli jak?
Kreować i utrzymywać najwyższe standardy medycyny. Nie zmieni się przy tym punkt wyjścia, czyli pytanie, które zadajemy sobie co roku, definiując finał, czyli gdzie pomoc jest najbardziej potrzebna. Wciąż będziemy je stawiać we własnym gronie i pytać o to ekspertów. Chcemy kupować najlepszy z obecnie dostępnych na świecie sprzętów. Jednocześnie już nie skupiać się mocno na zakupach podstawowej aparatury – to zostawiamy odpowiedzialnym za funkcjonowanie systemu.
Chcemy patrzeć szerzej, tzn. na przykład w ramach wspierania diagnostyki dziecięcej możemy przy okazji jednego finału pomyśleć o potrzebach kilku dziedzin medycyny – o diagnostyce, która często jest najważniejsza dla powodzenia leczenia.
W tym roku będziemy to realizowali przez większe wsparcie onkologii dziecięcej i finansowanie narzędzi do chirurgii dziecięcej przy wykorzystaniu robotów da Vinci. W Polsce przeprowadza się około 24 tys. operacji rocznie z pomocą tego sprzętu, z czego ok. 340 u dzieci. Narzędzia do przeprowadzania operacji u dzieci nie są finansowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Jako fundacja podjęliśmy decyzję o sfinansowaniu takich narzędzi do operacji dla dzieci przez trzy lata i apelujemy do systemu, żeby pochylił się nad tym tematem.
Wciąż trzymamy się też zasady, że kiedy dzieje się coś nagłego — pandemia, powódź, kryzys — jesteśmy pierwsi. Nie czekamy na zbiórkę. Przekazujemy pieniądze, które już są na naszym koncie, kupujemy to, co naprawdę potrzebne i dobrej jakości: respiratory, maseczki, sprzęt.
Czy po tej zmianie podmioty lecznice nadal będą mogły zwrócić się do fundacji z bezpośrednią prośbą o pomoc?
Coraz częściej dostajemy prośby, które brzmią jak gotowe zamówienia. Słyszymy, że potrzebne jest to i to, ale my nie działamy jak magazyn ze sprzętem. Każdą sprawę rozpatrujemy osobno. Czasem odpowiadamy, że teraz się tym nie zajmujemy. Czasem mówimy, że trzeba poczekać. A czasami odpowiadamy, że w danym podmiocie dzieje się dużo dobrego, i że bez naszej pomocy coś ważnego przestanie działać — wtedy reagujemy. Nie ma automatu.
Są prośby, które trudno odrzucić. Kiedy rodzą się sześcioraczki, wiemy od razu, gdzie trzeba działać. Podmiot lecznicy dostaje potrzebny sprzęt dla noworodków praktycznie natychmiast. Firmy nas znają i ufają nam na tyle, że potrafią wysłać urządzenie od razu, a formalności załatwiamy później.
Przez lata nauczyliśmy się też jednego – nie można liczyć, że Ministerstwo Zdrowia będzie naszym partnerem w codziennej pracy. Jeśli współpraca się zdarza, to bardzo się cieszymy, ale zwykle kończy się na rozmowach. Dlatego robimy swoje i nie czekamy.
Zanim fundacja ogłosiła, że zamierza kompleksowo wspierać diagnostykę dziecięcą, zwrócił się pan do kierownictwa resortu zdrowia z pytaniem, czy cięcia w finansowaniu profilaktyki, o których ostatnio dużo się mówi, nie będą dotyczyć tego obszaru.
To było dla nas kluczowe.
Limity – już oficjalnie
To już oficjalnie – 31 marca opublikowano zarządzenie nr 34/2026/DSOZ prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia zmieniające zarządzenie w sprawie określenia warunków zawierania i realizacji umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju ambulatoryjna opieka specjalistyczna.
W wyniku konsultacji zmieniono termin wejścia w życie zarządzenia,
wskazując na świadczenia udzielone od 1 kwietnia 2026 r. (pierwotnie
nowe reguły rozliczeń obowiązywać miały od początku 2026 r.) i
podwyższono współczynniki, które będą miały zastosowanie do finansowania
świadczeń wykonanych ponad limit określony w umowach z 0,4 do:
- 0,5 dla badań tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego,
- 0,6 dla badań endoskopowych: gastroskopii i kolonoskopii.
Wkrótce będziemy kupować sprzęt, którego wartość rynkowa to 80–90 mln zł. Gdybyśmy uzyskali odpowiedź, że cięcia dotyczą też medycyny dziecięcej, inaczej wyglądałyby nasze rozmowy z przedstawicielami podmiotów leczniczych, ponieważ musieliby oni odpowiedzieć na pytanie, z czego sfinansują badania na przekazanym przez WOŚP sprzęcie, jeśli tym źródłem nie będzie Narodowy Fundusz Zdrowia. Wielu miałoby z tym ogromny problem.
Musimy mieć pewność, że nasze wsparcie będzie odpowiednio wykorzystane. Nie kupujemy tomografów i rezonansów za miliony złotych po to, by stały bezczynnie.
Przyznam, że do relacji z resortem zdrowia mamy już dzisiaj inne podejście niż kiedyś. Przyzwyczailiśmy się, że to trudno sterowalny moloch z milionem problemów, utrudnioną, a czasem żadną komunikacją. Tak jest zresztą z obecną minister zdrowia, z którą nie mamy żadnego kontaktu.
Nieprzerwanie jestem piewcą spektakularnych zmian, jakie przeszła Polska w ostatnich dekadach. Jednak bardzo martwi mnie to, co dzieje się z ochroną zdrowia.
Decyzja Narodowego Funduszu Zdrowia i Ministerstwa Zdrowia, by mniej niż do tej pory płacić za nadlimitowe niektóre badania, podcina skrzydła i momentami zahacza już o pytanie o sens tego wszystkiego.
Jeśli miałby się marnować, to po co ten sprzęt kupować? Dla mnie jest jasne, kto ma co do zrobienia i z czego obowiązek się wywiązać. My kupujemy sprzęt dla szpitali, na co umawiamy się ze społeczeństwem przy każdym finale. Państwo ma swoje zadanie: utrzymywać system.
Pieniądze z NFZ wydawane są przede wszystkim na pensje, procedury i codzienne funkcjonowanie podmiotów leczniczych. My możemy zrobić coś innego — przeznaczyć całość zebranych środków finansowych na nowoczesny sprzęt i programy medyczne. Uważam, że taka komplementarność się sprawdza, o ile państwo nie zawodzi.
Niektórzy mówią, że to nie fundacja powinna kupować takie rzeczy, tylko państwo.
Ale my dobrze wiemy, gdzie żyjemy. Nie jesteśmy oderwani od rzeczywistości. Jeśli widzimy, że coś jest potrzebne i będzie działało, kupujemy to. Jeśli mamy wątpliwości, zatrzymujemy się i pytamy jeszcze raz.
Próbowaliśmy przez lata przekazywać kierownictwu ministerstwa informacje o problemach z wyceną badań, braku pieniędzy na materiały zużywalne itp. Najczęściej jednak mieliśmy do czynienia z machiną, która działa bardzo wolno. Dlatego nauczyliśmy się robić swoje i nie zajmować zbytnio przekonywaniem tego czy innego ministra.
Przeczytaj także: „Limity w AOS – balon próbny”, „Rozmowy o stawce degresywnej w AOS trwają”, „Limity w AOS – między zrozumieniem a oczekiwaniem” i „AOS nie po nowemu”.
Więcej o zmianach w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej po kliknięciu w poniższy baner.
PAP
