Porozumienie Rezydentów: W nowej decyzji Ministerstwa Zdrowia nie chodzi o głos środowiska
Archiwum
Ministerstwo Zdrowia nie „wsłuchało się w głos środowiska”, tylko zdało sobie sprawę z konsekwencji ustawy napisanej na kolanie i chce przerzucić je na drugą kadencję – tak zarząd Porozumienia Rezydentów komentuje informację o odsunięciu w czasie części rozwiązań zawartych w pakiecie zmian w ochronie zdrowia.
W wywiadzie dla TVP Info minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda informowała m.in. o tym, na jakim etapie jest wdrażanie poszczególnych zmian zawartych w pakiecie prezentowanym 8 lipca br. W tym – o stopniu zaawansowania prac nad nowelizacją ustawy o świadczeniach finansowanych ze środków publicznych. To w tym dokumencie zapisane są m.in. ograniczenia czasu pracy medyków oraz limity wynagrodzeń.
– Wsłuchaliśmy się w głosy środowiska i proponujemy wejście w życie tej ustawy po 12 miesiącach – poinformowała szefowa resortu.
Jednak zdaniem Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (PR OZZL) w grę wchodzi tu „rzekome wsłuchanie się w głos środowiska”. – Trzeba powiedzieć jasno – gdyby ta ustawa była zwyczajnie dobra i zawierała skuteczne metody w walce z kominami płacowymi, to podobna decyzja nigdy by nie zapadła. Niezależnie od głosu lekarzy – czytamy w stanowisku podpisanym przez Sebastiana Goncerza, przewodniczącego PR OZZL.
Porozumienie zwraca uwagę, że do projektu wpłynęło ponad pół tysiąca uwag – nie tylko ze strony organizacji lekarskich, ale również od dyrektorów szpitali czy niezależnych ekspertów. Został szeroko skrytykowany, ponieważ planowane rozwiązania będą prowadzić do utrudnienia dostępu do leczenia. – Przykładowo, wymóg minimalnie 80 godzin zatrudnienia będzie prowadzić do likwidacji konsultacji specjalistycznych w niektórych szpitalach – uważa organizacja. Jej zdaniem projekt „nie rozwiązuje podstawowej przyczyny kominów płacowych, jaką jest wycena świadczeń”.
– Nie powinno być to zaskoczeniem – w końcu naprawa 30 lat zaniedbań za pomocą projektu napisanego w tydzień nie mogła być skuteczna. Tylko co zrobić, skoro okazuje się, że wielka i wspaniała reforma sprawi, że publiczna ochrona zdrowia w wielu obszarach ulegnie zawaleniu? Otóż kopnąć kamień dalej, zrzucić tę odpowiedzialność na przyszłą kadencję – czytamy.
Według Porozumienia Rezydentów problemem nie jest „słuszna intencja likwidacji kominów płacowych czy zwalczanie innych patologii”. Organizacja wskazuje, że jest nim fakt, że ustawa została napisana na szybko, bez oceny skutków regulacji, jako doraźna potrzeba wizerunkowa, a nie realna wola reformy.
Przeczytaj także: „Reforma w trybie odroczonym?”.

