Ułatwiliśmy dostęp do szczepień – pora na zachęty dla pacjentów ►
– Opracowaliśmy mechanizmy, które ułatwiają dostęp do szczepień, między innymi poprzez zniesienie barier finansowych, co nie znaczy, że te działania przekładają się na szerokie zainteresowanie ofertą szczepień. Z jednej strony tworzymy bazę organizacyjno-finansową, ale z drugiej musimy zbudować system motywacyjny dla pacjentów, aby mogli lepiej wykorzystać możliwości, jakie dają dostępne szczepienia – powiedział dr n. med. Paweł Grzesiowski, główny inspektor sanitarny, podczas konferencji Priorities and Challenges in Polish and European Drug Policy w Warszawie.
W panelu „Polityka szczepienna państwa” uczestniczyli:
- dr n. med. Paweł Grzesiowski, główny inspektor sanitarny,
- prof. dr hab. n. med. Teresa Jackowska z Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie i
Oddziału Pediatrii w Szpitalu Bielańskim w Warszawie, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego, - prof. dr hab. n. o zdr. Iwona Paradowska-Stankiewicz z Zakładu Epidemiologii Chorób Zakaźnych i Nadzoru oraz Pracowni Epidemiologii Chorób Zwalczanych Drogą Szczepień w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego – Państwowym Zakładzie Higieny, konsultant krajowa w dziedzinie epidemiologii,
- dr n. med. Magdalena Kocot-Kępska z Zakładu Badania i Leczenia Bólu Katedry Anestezjologii i Intensywnej Terapii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, prezes Polskiego Towarzystwa Badania Bólu,
- dr n. med. Marek Tomków, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.
Moderator była Milena Motyl z „Menedżera Zdrowia”.
Nagranie sesji poniżej, pod nim spisane fragmenty panelu.
Konsultant krajowa w dziedzinie epidemiologii prof. dr hab. n. o zdr. Iwona Paradowska-Stankiewicz z Zakładu Epidemiologii Chorób Zakaźnych i Nadzoru oraz Pracowni Epidemiologii Chorób Zwalczanych Drogą Szczepień w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego – Państwowym Zakładzie Higieny podkreśliła, że z perspektywy długoletniej obserwacji powszechne szczepienia bardzo się sprawdziły. Wprowadzone w latach 60., przyniosły wiele korzystnych zmian.
Iwona Paradowska-Stankiewicz
– Obecnie w Polsce mamy korzystny trend i stabilną sytuację, ale choroby zakaźne są nieprzewidywalne. Niekiedy taka stabilna sytuacja może uśpić naszą czujność, zwłaszcza gdy pojawiają się nowe patogeny, nowa sytuacja epidemiologiczna, która wymaga podejścia natychmiastowego – stwierdziła. Ekspertka nawiązała do pandemii COVID-19, która w jej ocenie istotnie zmieniła postrzeganie chorób zakaźnych.
– Warto podkreślić, że wśród chorób zakaźnych, którym zapobiegamy poprzez szczepienia, znajdują się schorzenia powracające, takie jak odra, krztusiec i polio. Edukacja w tym zakresie, która jest konieczna, powinna być skierowana nie tylko do rodziców małych dzieci, lecz także do całego społeczeństwa. Wyzwaniem są też nowe zagrożenia odzwierzęce, takie jak ognisko gorączki krwotocznej wywołane wirusem Ebola, które tli się w Afryce. W dobie globalizacji i masowych podróży patogeny przemieszczają się błyskawicznie. Nieświadomie z egzotycznych wyjazdów oprócz pamiątek przywozimy też choroby. Dane światowe jednoznacznie wskazują, że choroby odzwierzęce mogą stanowić główne źródło i przyczynę wielu zachorowań na świecie, a nawet pandemii – wyjaśniła.
Prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz podkreśliła, że z punktu widzenia zdrowia publicznego bardzo ważny jest jak najszerszy dostęp do szczepionek, które są zarejestrowane na terenie Europy.
– Polski kalendarz szczepień, a szerzej Program Szczepień Ochronnych, pod względem liczby szczepionek stosowanych przeciw wielu chorobom prezentuje się korzystnie. Wybór konkretnych preparatów zawsze wymaga jednak szczegółowej analizy dowodów naukowych. Kluczową rolę odgrywają dane epidemiologiczne i bieżące obserwacje, które stanowią podstawę do wprowadzania jakichkolwiek zmian w programie szczepień – tłumaczyła.
Szczepionka przeciwko półpaścowi zmienia obszar medycyny bólu. Dlaczego?
Prezes Polskiego Towarzystwa Badania Bólu dr n. med. Magdalena Kocot-Kępska z Zakładu Badania i Leczenia Bólu Katedry Anestezjologii i Intensywnej Terapii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie odniosła się do profilaktyki i ochrony szczepiennej osób starszych. Opisała sytuację osób, które doświadczyły półpaśca.
– Półpasiec dotyczy głównie pacjentów powyżej 50. roku życia, więc obejmuje nie tylko osoby w wieku podeszłym. Nie zawsze przebieg choroby jest łagodny, bo pamiętajmy, że jest to choroba zakaźna. Co istotne, półpasiec jest chorobą, przed którą nie mamy szansy się ochronić – jest tak naprawdę reaktywacją wirusa, który drzemie w nas od dzieciństwa lub wczesnej młodości, bo jest to wirus ospy wietrznej, którą 95 proc. populacji albo przeszło, albo miało z nią kontakt, albo przechorowało w sposób bezobjawowy. Jeżeli nasz układ immunologiczny jest w dobrej formie, to wirus ten spokojnie sobie śpi, jeżeli natomiast układ odpornościowy staje się osłabiony i niewydolny – na przykład z powodu starzenia się organizmu, ciężkiego przeżycia emocjonalnego, ogromnego stresu, zabiegów, czy urazów – wówczas wirus ospy wietrznej jest w stanie się reaktywować i doprowadzić do infekcji w postaci półpaśca – tłumaczyła.
Specjalistka zaznaczyła, że półpasiec nie jest łagodną chorobą. Wiąże się z silnym bólem, zaburzeniami czuciowymi oraz dotkliwą przeczulicą. Najgroźniejszym i najbardziej uciążliwym powikłaniem jest jednak neuralgia popółpascowa – stan, w którym ostre zmiany skórne i wysypka uległy już wygojeniu, ale pacjent nadal zmaga się z przewlekłym bólem, który ma charakter neuropatyczny, co czyni go niezwykle trudnym do opanowania i leczenia.
– Im starsi jesteśmy, tym bardziej wzrasta częstość występowania neuralgii popółpaścowej. Mówi się, że nawet u 30–40 proc. osób powyżej 70.–80. roku życia rozwiną się te powikłania. Niektóre dane pokazują znacznie wyższy odsetek – dodała dr Magdalena Kocot-Kępska.
Zaznaczyła też, że neuralgia popółpaścowa wymaga specjalistycznego leczenia, jednak dostęp do poradni leczenia bólu w Polsce jest bardzo utrudniony. Istnieją zaledwie 23 takie placówki i są rozmieszczone nierównomiernie, przez co aż 70 proc. powiatów to „białe plamy”. Dla pacjentów, często seniorów, oznacza to wyprawy po 100–200 kilometrów. Taka podróż angażuje cała rodzinę i generuje ogromne koszty pośrednie: od urlopów w pracy po paliwo. W efekcie półpasiec i jego powikłania drenują nie tylko budżet systemu ochrony zdrowia, lecz przede wszystkim kieszenie bliskich.
– Szczepionka przeciwko półpaścowi, która jest w Polsce dostępna od kilku lat, zmniejsza ryzyko zachorowania na półpasiec i neuralgię popółpascową o 90 proc. niezależnie od wieku pacjenta. Jeżeli byłaby w stanie ograniczyć liczbę pacjentów wymagających leczenia bólu, stosowania silnych leków przeciwbólowych, leków adiuwantowych, to naprawdę powinniśmy zrobić wszystko, żeby zwiększyć wszczepialność przeciwko półpaścowi – przekonywała ekspertka.
Druga strona medalu
Dr n. med. Paweł Grzesiowski zaznaczył, że oferta szczepienna skierowana do osób powyżej 50. roku życia – z mniejszą lub większą refundacją albo bezpłatna, w zależności od różnych progów – jest spora. Są to między innymi szczepionki przeciwko RSV (respiratory syncytial virus), półpaścowi czy grypie.
Zwrócił uwagę także na bezpłatne szczepienia dla kobiet w ciąży. Chodzi o cztery preparaty: przeciwko RSV, krztuścowi, grypie i COVID-19. Zgodnie z najnowszym komunikatem Ministerstwa Zdrowia kobiety w ciąży przebywające na oddziałach patologii ciąży uzyskały uprawnienie do bezpłatnego szczepienia, które może być zrealizowane przez szpital.
– Szczepionka może być pozyskana przez szpital albo może zostać wystawiona recepta na indywidualną refundację. To jest bardzo ważny element, bo jednak pewna część pacjentek w ciąży, które przebywają na oddziale w szpitalu, była pozbawiona możliwości szczepienia zalecanego refundowanego. Dzięki tej decyzji mamy zapięty system nieodpłatnego szczepienia dla kobiet przebywających w szpitalu – wyjaśnił dr Paweł Grzesiowski.
Paweł Grzesiowski
– Takie rozwiązania mają służyć jak największemu dostępowi do szczepienia, ale to tylko jedna strona medalu. Po drugiej stronie są osoby, które powinny z tych możliwości korzystać. I tu mamy oczywiście dużo do zrobienia, mimo że zwiększamy dostępność, chociażby poprzez szczepienia w aptekach. Bardzo ważna jest również ścieżka ułatwiająca dostęp do szczepień, ale widzimy, że zainteresowanie szczepieniami nie jest tak duże, jak byśmy chcieli. W tym roku przeciwko RSV czy półpaścowi zaszczepiliśmy już pół miliona osób – to wyniki, które moglibyśmy jeszcze poprawić. Dlatego musimy myśleć o zorganizowanych działaniach promocyjnych, zachęcających, motywujących poszczególne grupy do szczepienia – wskazał główny inspektor sanitarny.
– Mamy już opracowane mechanizmy, które ułatwiają dostęp do szczepień, znoszą barierę finansową, co nie znaczy, że przekładają się na szerokie zainteresowanie ofertą szczepień. Z jednej strony tworzymy bazę organizacyjno-finansową, ale z drugiej musimy zbudować system motywacyjny dla pacjentów, żeby ta oferta była jak najszerzej wykorzystywana – podkreślił dr Paweł Grzesiowski.
Potrzebne zmiany w logistyce i procedurach
Szef Głównego Inspektoratu Sanitarnego (GIS) odniósł się również do programu szczepień przeciwko HPV, ale dla osób dorosłych.
– U dzieci ten program jest bardzo dobrze zorganizowany, natomiast obecnie nie ma szczepionki dla osób powyżej 18. roku życia, która mogłaby być refundowana w 50 czy 100 proc. Szczepienia młodych osób, do 26. roku życia, zostały wprowadzone już w wielu krajach – zauważył.
Na pytanie, jakie zmiany organizacyjne i finansowe w systemie szczepień są dziś potrzebne, dr Paweł Grzesiowski odpowiedział, że powinniśmy iść za trendem, który otworzyła ścieżka dystrybucji szczepionek przeciwko COVID-19.
– Szczepionki covidowe są darmowe i zakupione w systemie, który najbardziej nam odpowiada, czyli poprzez centralny zakup i dystrybucję przez inspekcję sanitarną. Każdy punkt szczepień może je pozyskać i może być dodatkowo wspomagany przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) w ramach odpłatności za wykonanie szczepienia. Taka ścieżka mogłaby być szerzej rozbudowana, także o inne szczepionki. To rozwiązanie jest w mojej ocenie najkorzystniejsze, bo kupujemy szczepionkę najtaniej, możemy ja dystrybuować centralnie, a jednocześnie odchodzi problem biegania po receptę. Nie trzeba uruchamiać refundacji indywidualnej, tylko mamy szczepionkę zakupioną dla konkretnej puli pacjentów i centralnie dystrybuowaną. Jest to również rozwiązanie korzystne pod względem ekonomicznym. Wiemy, że decyzje zależą od ministra zdrowia i ministra finansów, jednak z niecierpliwością oczekujemy wdrożenia podobnych rozwiązań w przypadku innych szczepionek. System logistyczny udowodnił, że potrafi bezproblemowo dostarczać preparaty do aptek, placówek podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) oraz punktów szczepień – tłumaczył.
Szczepionka na miejscu
– Marzy mi się powrót do punktów szczepień, tzw. populacyjnych, czyli do tego, co zorganizowaliśmy w czasie pandemii poza POZ. Powstały punkty szczepień w poradniach specjalistycznych czy przyszpitalne. To otworzyłoby nam szansę na lepsze wykorzystanie szczepień, na przykład powypisowych, ponieważ mamy grupę pacjentów, którzy powinni przyjąć szczepionkę zaraz po wyjściu ze szpitala. Te osoby często szukają punktów szczepień, nie bardzo mają gdzie się zaszczepić, nawet w swoim POZ, bo są kolejki, ponadto ta ścieżka nie jest wygodna, ponieważ trzeba najpierw uzyskać receptę, zrealizować ją i wrócić do przychodni. A w punkcie szczepień przyszpitalnym wszystko mogłoby się odbyć podczas jednej wizyty – tłumaczył szef GIS.
– Absolutnie kluczowe jest też rozwiązanie polegające na tym, że szczepionki byłyby dostępne w gabinetach POZ, co stanowiłoby dowartościowanie procedury szczepienia w POZ. Wystarczy, że do przychodni zgłasza się pacjent, który jest kwalifikowany i szczepiony, a koszt tej procedury jest rozliczany wraz ze szczepionką z NFZ. To rozwiązanie stanowiłoby wyrównanie do tego, co udało się zrobić w aptekach. Teraz lekarze POZ skarżą się, że są poszkodowani, bo u nich muszą być dwie wizyty po receptę – stwierdził dr Paweł Grzesiowski.
Polska jest wzorem
– Polskie apteki są dziś absolutnymi liderami w Europie. Możemy podawać dorosłym pacjentom aż 26 rodzajów szczepionek, wystawiać recepty refundowane oraz samodzielnie kwalifikować do szczepień w niemal 2400 punktach. Co ważne, za kwalifikację i podanie 18 z tych szczepionek płaci NFZ. Kiedy rozmawiamy o tym z przedstawicielami krajów od lat realizujących takie programy, widzimy, że to Polska jest dla nich wzorem – zauważył prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej (NRA) dr n. med. Marek Tomków, zaznaczając, że ewolucja tych przepisów trwała niemal 6 lat.
– Przełom nastąpił w sezonie 2025/2026. Doszło wtedy do kumulacji wyczekiwanych zmian – połączono kwalifikacje, refundowaną receptę i samo szczepienie finansowane przez NFZ. Należy podkreślić, że w aptekach można się szczepić preparatami, które były dotychczas nieosiągalne dla wielu pacjentów ze względu na cenę, a teraz są refundowane. W przypadku seniorów – grupy szacowanej w Polsce na 8–10 mln osób – oferta szczepień jest bardzo szeroka i zdecydowanie poprawia poziom wyszczepialnosci w naszym kraju – zaznaczył.
Szef samorządu aptekarskiego nawiązał do przepisów, zgodnie z którymi farmaceuci mają dostęp do dokumentacji medycznej w związku z udzielaniem świadczeń. I korzystają z tego, chociażby wypełniając elektroniczne karty szczepień czy wystawiając recepty farmaceutyczne. Wciąż brakuje jednak źródła, w którym mogliby potwierdzić dodatkowe uprawnienia pacjenta.
– Nie mamy możliwości diagnozowania tak jak lekarze. To są absolutnie kompetencje innej grupy zawodowej, natomiast wgląd do dokumentacji medycznej i potwierdzenie, że dany pacjent ma cukrzycę czy nadciśnienie, byłyby bardzo pomocne w ustalaniu poziomu refundacji. Mamy nadzieję, że ustawa o receptach, o której coraz głośniej się mówi i o którą będziemy intensywnie walczyli, pomoże również zautomatyzować proces refundacyjny po stronie preskryptorów, czyli w tym przypadku lekarzy, pielęgniarek, czasem farmaceutów. Opierając się na kodach ICD-10, będziemy mogli sprawdzić dodatkowe uprawnienia pacjentów – tłumaczył dr Marek Tomków.
Jak podkreślił, uprawnienie refundacyjne, czyli uprawnienie do otrzymania leków ze zniżką, to nie jest prawo lekarza, pielęgniarki czy farmaceuty – to jest wyłącznie prawo pacjenta.
– Refundacja należy się pacjentowi, bo to on choruje na konkretne schorzenia, bo to on ma konkretne wskazania i spełnia kryteria do podania bezpłatnej szczepionki. Krótko mówiąc – chodzi o to, żeby potwierdzić, co się tak naprawdę pacjentowi z mocy prawa i z mocy ustawy należy – zaznaczył prezes NRA.
Mamy imponujące wskaźniki, ale będziemy je poprawiać
Dr Marek Tomków podkreślił, że farmaceuci chcieliby „wyjść z aptek” i świadczyć usługi w innych lokalizacjach, jak również wdrożyć się w programy szczepień przeciwko HPV u osób poniżej 18. roku życia.
Przypomniał, że w czasie pandemii za zgodą rodziców w aptekach byli szczepieni 16-latkowie.
– Uważam, że obecnie jesteśmy w zupełnie innym miejscu. Z dumą mogę stwierdzić, że farmaceuci udowodnili, iż potrafią wyjść naprzeciw wyzwaniom i odpowiedzieć na potrzeby pacjentów – zaznaczył.
Rola lekarzy w realizacji szczepień ochronnych
Prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego prof. dr hab. n. med. Teresa Jackowska, kierownik Kliniki Pediatrii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie, ordynator Oddziału Pediatrii w Szpitalu Bielańskim w Warszawie, pytana o wpływ rosnącej dezinformacji zdrowotnej na realizację programów szczepień, odpowiedziała, że na podstawie własnej codziennej praktyki może stwierdzić, iż osoby zdecydowanie przeciwne szczepieniom są i zapewne będą, ale nie stanowią dużej grupy.
– Prowadzę od wielu lat poradnię hematologiczną i pracuję na oddziale pediatrycznym. Oczywiście jest pula dzieci, które nie przyjęły żadnej szczepionki, natomiast znacznie wyższy jest odsetek dzieci, które są szczepione niesystematycznie, bo rodzice częściowo rezygnują z kolejnych szczepień. Ostatnio miałam w poradni sytuację, która dobrze obrazuje skalę problemu. Rodzice są w trakcie rozwodu, matka nie wyraża zgody na szczepienie dziecka, natomiast ojciec bardzo chce, aby zostało ono zaszczepione. Dziecko otrzymało tylko dwie szczepionki: przeciwko gruźlicy oraz wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, a ma 10 lat. Powstaje więc pytanie, czy możemy uznać, że było ono szczepione, czy raczej należy traktować je, jako dziecko nieszczepione – mówiła.
Specjalistka podkreśliła, że na każdym etapie opieki medycznej lekarz powinien zwracać uwagę na realizację szczepień ochronnych.
– Nawet gdy dziecko trafia do mojej poradni hematologicznej z powodu zaburzeń krzepnięcia, sprawdzam jego książeczkę zdrowia i wpisuję w dokumentację etapy realizacji szczepień. Nie zastanawiam się wtedy, czy inny lekarz zgłosił sprawę do sanepidu. Dzisiaj sama zgłosiłam przypadek dziecka nieszczepionego – powiedziała prof. Teresa Jackowska, dodając, że jest to przykład, iż monitorowanie szczepień jest elementem codziennej pracy lekarza.
– Ogromnie ważna jest edukacja prowadzona przez lekarza, jak również przez pielęgniarkę czy w tym momencie także farmaceutę – zaznaczyła.
Dramatyczny stan opieki profilaktycznej nad dziećmi w Polsce – wnioski z raportu
Prof. Teresa Jackowska oceniła, że stan profilaktyki dziecięcej w Polsce jest katastrofalny.
– Poważnym problemem dla środowiska pediatrycznego są niepokojące wyniki kontroli NIK dotyczącej bilansów zdrowia dzieci. Raport w tej sprawie trafił już do Ministerstwa Zdrowia, choć nie został jeszcze oficjalnie opublikowany. W latach 2022–2024 realizacja gwarantowanych świadczeń profilaktycznych w kontrolowanych poradniach wahała się od zaledwie 17 proc. do 67 proc. W kraju istnieją też poradnie realizujące bilanse niemal w 100 proc., jednak w wielu innych wskaźnik ten jest rażąco niski. Pytanie dotyczy tego, jaka jest skuteczność nadzoru nad placówkami, które otrzymują nie tylko stawkę kapitacyjną, lecz także przelicznik środków za każde zapisane dziecko – wskazała specjalistka.
Przekazała, że Polskie Towarzystwo Pediatryczne podejmuje już interwencje w resorcie zdrowia w sprawie działań w zakresie świadczeń profilaktycznych u dzieci, nie tylko tych dotyczących szczepień. Jako członek Zespołu do spraw analizy zdarzeń, na skutek których małoletni poniósł śmierć lub doznał ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, działającego przy ministrze sprawiedliwości, przyznała, że jest wiele przypadków dzieci, które doznały zdarzeń zagrażających życiu lub zdrowiu i które w tym czasie nie były pod opieką POZ lub opieka ta była nieprawidłowa.
– Chodzi o kompleksową opiekę nad dziećmi, tym bardziej że wszyscy doskonale wiemy, iż dzieci rodzi się coraz mniej – mamy ok. 250 tys. urodzeń rocznie. Mówiąc kolokwialnie – każde dziecko jest na wagę złota, nie tylko dla rodziców, lecz także dla całego systemu – podsumowała prof. Teresa Jackowska.
Milena Motyl, Teresa Jackowska, Paweł Grzesiowski i Iwona Paradowska-Stankiewicz
Przeczytaj także: „Ułatwiliśmy dostęp do szczepień – pora na zachęty dla pacjentów”.
Więcej materiałów z VI edycji konferencji Priorities and Challenges in Polish and European Drug Policy po kliknięciu w poniższy baner.


