Wojciech Surdziel/Agencja Wyborcza.pl

Antykoncepcja awaryjna jak pogotowie

Udostępnij:
– Po antykoncepcję postkoitalną, czyli tę stosowaną po stosunku seksualnym i potocznie zwaną tabletką „dzień po”, powinno się sięgać jedynie w sytuacjach awaryjnych – wyjaśnia specjalista ginekologii i położnictwa Grzegorz Południewski.
Jak medycznie definiuje się ciążę?
– Według definicji Światowej Organizacji Zdrowia ta zaczyna się w momencie zagnieżdżenia rozwijającego się zarodka w błonie śluzowej macicy – i dopiero od tego momentu można mówić, że kobieta jest w ciąży.

Jest pewien wyjątek – ciąża pozamaciczna
– Tak. Jeżeli komórka jajowa zagnieździ się nieprawidłowo, czyli w jajowodzie, jajniku, otrzewnej, to ciąża istnieje, ale zagraża zdrowiu, a nawet życiu kobiety. Niemniej jednak to też jest ciąża, bo nastąpiło połączenie między rozwijającym się zarodkiem a organizmem matki.

Ale zanim do tej ciąży dojdzie, to możemy jej zapobiegać. Chciałabym się skupić na tabletce „dzień po”, czyli antykoncepcji awaryjnej. To mała, okrągła, biała tabletka, o średnicy mniej więcej jednego centymetra...
– Nie wiem, nie mierzyłem…

Te informacje pochodzą z charakterystyki produktu leczniczego
– Zatem tak musi być.

Wiadomo jednak, że nie chodzi o wygląd, ale o to, co w sobie taka tabletka zawiera. W takim razie, jakie to substancje czynne?
– To może zacznijmy od początku. Sposobów antykoncepcji postkoitalnej, czyli po stosunku seksualnym, jest wiele. Pierwsze tabletki powstały w latach 70. ubiegłego stulecia. Na początku dostępna była metoda Yuzpe – kobieta zażywała jednorazowo kilka tabletek.To była spora dawka hormonów. Podobnie działa duża dawka progestagenu. Obecnie jedna z dwóch dostępnych na polskim rynku tabletek – ta która działa do 72 godzin po stosunku seksualnym – oparta jest właśnie na zwiększonej dawce tego hormonu. Są też antyhormony – antyprogestagen, czyli octan uliprystalu, który działa do 120 godzin po stosunku. Również do 120 godzin działać może założenie wkładki antykoncepcyjnej. Tych sposobów tak naprawdę jest wiele, ale w praktyce ostały się tylko dwa, czyli tabletka z dużą dawką progestagenu – do 72 godzin – i ta z octanem uliprystalu – do 120 godzin.

Czy sam skład tabletki wpływa na to, jak działa?
– Te dwa preparaty działają tak naprawdę bardzo podobnie. Choć ten, który działa do 120 godzin po stosunku seksualnym, jest bardziej efektywny. Oba hamują przede wszystkim owulację bez względu na zaawansowanie cyklu. I tutaj wszyscy muszą sobie zdać sprawę, że do zapłodnienia nie dochodzi w momencie, gdy wyjdziemy z sypialni. To proces, który trwa kilka dni: trzy, cztery, a nawet pięć dni. Dzięki temu zastosowanie antykoncepcji awaryjnej daje szansę, że do zapłodnienia nie dojdzie. I to jest podstawowy mechanizm działania. Tych mechanizmów jest więcej, bo te tabletki wpływają na przebieg całego cyklu, zaburzają jego drugą połowę. W konsekwencji sprawiają, że ciąża jest mało prawdopodobna. Ich skuteczność szacuje się na 95 proc. Warto jednak tutaj podkreślić, że im wcześniej przyjmiemy taką tabletkę, tym skuteczniejsze będzie jej działanie. Dlatego to wyścig z czasem.

Czyli chodzi po prostu, by zapobiec ciąży, a nie ją przerwać. Nie jest to środek poronny, bo do zapłodnienia faktycznie nie dochodzi?
– To nie jest z pewnością środek poronny. Wróćmy do definicji ciąży – ze środkiem poronnym mamy do czynienia wtedy, gdy dojdzie już do ciąży. A w tym wypadku do zapłodnienia nie dochodzi. Środki poronne to substancje z zupełnie innej grupy, które mogą, w przypadku zagnieżdżenia się zarodka, spowodować złuszczenie śluzówki. W konsekwencji dochodzi do poronienia. W Polsce środki poronne nie są dostępne.

Co do samego mechanizmu działania, antykoncepcja awaryjna opóźnia owulację, ale – jak opisuje pan w swoim wirtualnym poradniku dotyczącym antykoncepcji – zatrzymuje także plemniki podążające do komórki jajowej, zapobiega wszczepieniu się zapłodnionego zarodka?
– Taka pigułka faktycznie działa na wiele elementów związanych z płodnością, bo to spora dawka hormonów. Zmienia ona fazę cyklu na późniejszą. Tworzy się zjawisko zaniku okienka implementacyjnego. By doszło do zagnieżdżenia się zapłodnionego zarodka w błonie śluzowej macicy, muszą zajść bardzo specyficzne warunki i taki proces można łatwo zaburzyć. Wszystkie te mechanizmy są dodatkowymi. Podstawowym jest blokowanie owulacji bez względu na zaawansowanie cyklu.

W takim razie można taką tabletkę zażyć w każdym dniu cyklu?
– Praktycznie rzecz biorąc, jeśli jest taka konieczność, to można ją stosować, gdy mamy niezabezpieczony stosunek seksualny i nie chcemy zajść w ciążę. Ta tabletka w cyklu może być stosowana dwa razy maksymalnie. Trzy to już będzie mocne naciągnięcie. Ona wtedy może zaburzyć cykl, krwawienie w następnym cyklu, pogorszyć samopoczucie. Więc musimy zdawać sobie sprawę, że ta metoda antykoncepcji przeznaczona jest do awaryjnego stosowania.

Mówiąc obrazowo, to ma być tylko pogotowie antykoncepcyjne.
– Tak, to takie pogotowie, gdy już nic nie możemy zrobić, to jeszcze jest szansa z tą tabletką.

A kiedy konkretnie powinniśmy ją zażyć?
– Najlepiej bezpośrednio po stosunku seksualnym, gdy się nie zabezpieczyliśmy się albo metoda antykoncepcyjna, którą stosujemy, zawiodła. To może być przypadkowe współżycie, pęknięta prezerwatywa, obecność spermy na zewnętrznych narządach płciowych, wypadnięcie lub przemieszczenie wkładki domacicznej, niezażycie pigułki hormonalnej czy błąd w metodach okresowej abstynencji seksualnej (np. objawy owulacji), czynniki mutagenne lub teratogenne, czyli takie, które mogą wpłynąć na wady wrodzone u rozwijającego się płodu, jeśli matka miała z nimi kontakt w czasie ciąży. Może to być alkohol, infekcje wirusowe, na przykład toksoplazmoza, różyczka, opryszczka, hipotermia, niektóre metale ciężkie czy promieniowanie radioaktywne. Również stosunek przerywany jest wskazaniem do antykoncepcji postkoitalnej.

Czy antykoncepcja awaryjna to bezpieczna metoda?
– Tak. Co prawda, jak już wcześniej wspomniałem, zaburza przebieg cyklu, bo inaczej nie działałaby, ale dzięki temu jeden cykl się wyłącza. Tym samym jest spora szansa, że do ciąży nie dojdzie. W wielu krajach antykoncepcja awaryjna dostępna jest bez recepty.

A czy może być niebezpieczna dla zdrowia kobiety, która zażyje ją, nie wiedząc, że jest już w ciąży?
– Pod kątem zdrowotnym dla kobiety głównym zagrożeniem, gdy stosuje antykoncepcję, jest właśnie ciąża. Więc tutaj zapobiegamy jej z dużym prawdopodobieństwem uzyskania oczekiwanego efektu. Jeśli jednak tabletka nie zadziała i dojdzie do ciąży, to rozwija się ona prawidłowo.

Czy hormony zawarte w tabletce nie zaburzą w takim wypadku rozwoju płodu?
– Wręcz odwrotnie, one podtrzymują ciążę. Mam na myśli tutaj tabletkę, która powinna być zażyta do 72. godziny. A ta druga, z antyprogestagenami, może zaburzyć wczesną fazę ciąży, ale nie ma wpływu na rozwój płodu.

O tabletce „dzień po” zrobiło się głośno za sprawą nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne. Przesłano ją do Sejmu. Gdyby proponowane zmiany zaczęły obowiązywać, po taką formę antykoncepcji, już bez recepty, mogłyby sięgnąć osoby od piętnastego roku życia.
– Ten wiek uzasadniony jest prawem, bo tzw. czynności seksualne z osobą poniżej piętnastego roku życia podlegają penalizacji w Polsce. A jeśli chodzi o uwarunkowania medyczne, to należy sobie zdawać sprawę, że dojrzałość płciową dziewczęta mogą osiągnąć wcześniej, choć średnio zakłada się, że to wiek właśnie około piętnastu lat. Ale to jest bardziej umowna granica, bo następuje akceleracja rozwoju płciowego i ten wiek biologicznej dojrzałości płciowej u dziewcząt mocno przesuwa się w dół. Takim sygnałem, który mówi nam, że mamy do czynienia z kobietą, jest zakończenie u niej wzrostu kostnego i do tego regularna praca oś podwzgórze–przysadka–jajnik, czyli występowanie regularnych miesiączek – i to jest ten moment dojrzałości z punktu widzenia biologicznego.

Jednak czy taka antykoncepcja jest bezpieczna dla zdrowia kobiety w tak młodym wieku?
– Jak najbardziej. Zaburzy ona tylko jedną fazę cyklu, może również spowodować zmiany w drugim cyklu, ale to wszystko.

Nie ma wpływu na zdolność zajścia w ciążę, przebieg ciąży w przyszłości?
– Taka antykoncepcja odległych szkodliwych efektów nie ma. Nie wpływa negatywnie na przyszłą płodność.

Ale nie może być też stosowana jako regularna antykoncepcja…
– Nie, absolutnie. To jest antykoncepcja, którą stosujemy jedynie w nagłych przypadkach. Maksymalnie dwa razy w cyklu, ale nie można jej stosować z cyklu na cykl. To jest wyłącznie antykoncepcja awaryjna. Jeśli kobieta musiała przyjąć np. trzy tabletki w ciągu kwartału, to znaczy, że powinna zacząć stosować antykoncepcję ciągłą.

A jakie mogą być powikłania po jej zażyciu?
– To przesunięcie momentu krwawienia, bardziej obfite krwawienie. Żadnych poważniejszych w zasadzie nie ma. Czasami nudności, bóle głowy tuż po zażyciu. Czasami zdarzają się wymioty, rzadziej podwyższenie temperatury ciała.

Grzegorz Południewski to specjalista ginegologii i położnictwa, członek między innymi Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, Europejskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii, a także autor książek popularnych na temat antykoncepcji. Prowadzi stronę internetową z poradnikiem o antykoncepcji: www.pigulka.com.

Rozmawiała Klaudia Torchała.

 
© 2024 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.