Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Autor: Maria Krzos

Bronimy się przed polio, nie szczepimy przeciw HPV

PAP/Marcin Obara

Na jakim etapie jest Europa jeśli chodzi o realizację celów Europejskiej Agendy Szczepień 2030 (European Immunization Agenda 2030 – EIA2030)? Od momentu przyjęcia tego dokumentu pojawiło się kilka napawających nadzieją faktów. Niestety, mamy też konkretne problemy, takie jak chociażby przypadki polio czy niski poziom wyszczepialności na HPV.

O sukcesach i wyzwaniach stojących przed krajami europejskiego regionu WHO w kontekście zapisów Europejskiej Agendy Szczepień 2030 mówi dr Nino Berdzuli, dyrektorka Biura Światowej Organizacji Zdrowia w Polsce, specjalna wysłanniczka WHO ds. działań na rzecz uchodźców z Ukrainy w państwach przyjmujących. Jej wystąpienie było jednym z punktów konferencji „Nauka potwierdza bezpieczeństwo szczepień” zorganizowanej przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Instytut Badawczy. Konferencja obyła się 23 kwietnia br.

Przypomnijmy, że do regionu WHO Europe należą 53 kraje. Z kolei Europejska Agenda Szczepień 2030 to dokument strategiczny który wyznacza kierunki działania jeśli chodzi o programy szczepień w Europie. – Agenda została oficjalnie przyjęta we wrześniu 2021 r. przez wszystkie państwa członkowskie europejskiego regionu WHO – przypomina dr Berdzuli.

Sukcesy i sygnały alarmowe

Dr Berdzuli podkreśla, że Agenda ma bardzo jasno określone cele i wskaźniki, które chcemy osiągnąć. Na jakim etapie jest obecnie ich realizacja? Dyrektorka WHO Polska przytacza kilka danych, które można uznać za sukces. Zaznaczając jednocześnie, że są to również wydarzenia, które można uznać za sygnał alarmowy dla służb odpowiedzialnych za zdrowie publiczne w Europie. – Po pierwsze, udało się utrzymać status regionu wolnego od polio. Cztery ogniska, które pojawiły się w 2024 r. udało się wygasić. Chociaż powiem, że był to sygnał alarmowy i pobudka dla nas wszystkich. Dowód na to, że ten problem niestety nadal może się pojawiać, musimy więc wzmocnić wysiłki – mówi dr Berdzuli.

Sukcesem jest też fakt, że w 60 procentach krajów regionu europejskiego udało się wyeliminować odrę. – Chociaż – znowu – w ciągu ostatnich kilku lat aż 200 tys. osób w naszym regionie miało styczność z tą chorobą. Tak jak w poprzednim przypadku, zmusza to nas do zachowania jeszcze większej czujności i wyeliminowania luki, jeżeli chodzi o wyszczepialność czy niedostateczną wyszczepialność przeciwko odrze w naszym regionie. Wciąż są społeczności i grupy, które niewystarczająco się na odrę szczepią – mówi dr Berdzuli.  

Sukcesami wskazanymi przez nią są też na przykład statystyki dotyczące różyczki (wyeliminowana w 92 proc. krajów w regionie), WZW B (94 proc. krajów zapewnia szczepienia dla niemowląt) czy HPV (89 proc. krajów ma szczepienia przeciwko temu wirusowi). – W naszym regionie rutynowe szczepienia dzieci stoją na bardzo wysokim poziomie – mówi przedstawicielka WHO.

Oprócz statystyk, które prezentują się optymistycznie, dr Nino Berdzuli przytoczyła kilka danych, które wskazują na problemy w realizacji zapisów Agendy (a tym samym – problemy dla zdrowia publicznego). – Pierwsza sprawa to jest kontrola chorób poprzez stosowanie szczepionki HPV. Kiedy pisaliśmy Agendę, naszym punktem wyjścia był poziom zaszczepienia na HPV dziewczynek do 15. r.ż. W 2 proc. krajów poziom ten sięgał 90 proc. – mówi.

– Jakie są postępy? Niestety, niezbyt imponujące. W tej chwili takich krajów jest nie dwa, a osiem procent. Podczas gdy w Agendzie napisano, że powinniśmy dojść do poziomu 60 proc. – informuje dr Berdzuli. – Na plus trzeba oczywiście zaliczyć to, że szczepionka powstała i że została wprowadzona do programu szczepień, natomiast teraz cały wysiłek powinien iść w tym kierunku, żeby jak najwięcej osób zostało tą szczepionka objętych – dodaje.

Kolejny przykładem, który można uznać za problematyczny obszar, jest walka z odrą i różyczką. – Jak już powiedziałam mówiąc o sukcesach, pięć lat temu, w momencie tworzenia agendy mieliśmy 60 proc. krajów bez odry  i 92 proc. krajów bez różyczki. Niestety, sytuacja do tej pory nie zmieniła się. Nie zrobiliśmy postępów. Podczas gdy naszym celem było dojście w całym regionie europejskim do 100 proc. w eliminacji tych dwóch chorób do 2030 r. – mówi dr Berdzuli.

Z przytoczonych przez nią danych wynika, że w 2024 r. w 49 krajach regionu WHO zanotowano 128 tys. przypadków odry. 

Jak wygląda sytuacja w Polsce?

Dane WHO Europe pokazują, że jednym z wyzwań dla zdrowia publicznego jest nierówny dostęp do szczepionek oraz różnice w wyszczepialności na poziomie regionów. Taki trend odnotowano na przykład w Polsce w odniesieniu do szczepionki MRR2 (chroniącej przed odrą, świnką i różyczką).

Ze statystyk zaprezentowanych przez Berdzuli wynika, że w Polsce od 2018 r. wzrasta liczba województw w których poziom wyszczepialności wynosi mniej niż 90 proc. Najniższe wskaźniki notowane są w woj. mazowieckim.– Jako WHO nie od dziś blisko współpracujemy w Głównym Inspektoratem Sanitarnym i Narodowych Instytutem Zdrowia Publicznego, aby zrozumieć ten trend i dotrzeć do przyczyn, do źródła tego problemu – mówi Berdzuli.

Podkreśla ona, że Polska ma posiada znakomity krajowy program szczepień oraz „bardzo budujące, wysokie wskaźniki wyszczepialności, zwłaszcza jeśli chodzi o szczepienia obowiązkowe”.

Podczas swojego wystąpienia na konferencji NIZP Berdzuli pokazała też analizy potwierdzające fakt, o którym nie od dziś mówią wakcynolodzy i epidemiolodzy – szczepionki padają ofiarą własnego sukcesu. Eliminacja danej choroby oznacza, że część osób nie widzi namacalnych zysków ze szczepień, zaczynają dominować obawy.

– Skoro zaufanie do szczepień spada, to mimo tego, że szczepionki są skuteczne i dobrze działają, pytanie brzmi: jak możemy na to zareagować. Myślę, że jedną z odpowiedzi jest odpowiednia komunikacja – mówi przedstawicielka WHO. I wyjaśnia: –Po pierwsze, skuteczna komunikacja musi być dwustronna, po drugie oparta na empatii i po trzecie – jasna i zrozumiała. Mówimy o sprawach związanych z medycyną. To nie są proste tematy. Tym bardziej więc powinniśmy mówić zrozumiałym, przyjaznym dla odbiorcy językiem. Istotne jest też, kto te informacje przekazuje, czy jest to osoba, która cieszy się zaufaniem. Oczywiści społeczeństwo generalnie ufa przedstawicielom zawodów medycznych, ale powinniśmy zawsze pamiętać, że informacja musi być transparentna, pełna szacunku i zrozumiała – mówi.

Dodaje, w ochronie zdrowia zaufanie nie jest kwestią dodatkową, lecz zasadniczą, która daje efekt mnożnikowy. – Tam, gdzie jest zaufanie do interwencji naukowych, do porad pracowników ochrony zdrowia, tam ludzie będą się chętniej szczepić. Tam, gdzie brakuje zaufania będzie również (a nawet przede wszystkim) erozja efektów zdrowotnych – podsumowuje.

Przeczytaj także: „Raport o COVID-19 – blokada”

Źródło:
Menedżer Zdrowia 
Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: Nino Berdzuli WHO odra różyczka HPV szczepionka polio Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego